*

Kilka dni temu przyszła do mnie paczka z Florydy. Zawierała kartkę z bardzo miłymi słowami i... wyciskacz do czosnku! Jakiś czas temu marudziłam na blogu, że trudno o dobry wyciskacz, że się łamią i w ogóle nie wyciskają. Pani Kinga mieszkająca tysiące kilometrów od Bieszczadów - przysłała mi cudo! Maciek sprawdził. Ponieważ gołymi rękami łupie orzechy - jego test na wyciskacze zazwyczaj trwa krótko. Temu nie dał rady! Powiedział, że to Mercedes wśród wyciskaczy.
Pani Kingo! Ja nie wiem co powiedzieć a u mnie to zdarza się nieczęsto. Fakt, że tak daleko, nieznana mi osoba pomyślała o tym by sprawić mi wielką radość, jest taki optymistyczny, wzrusza, pozwala na świat popatrzeć jak na miejsce przyjazne. Dziękuję z całego serca! Napisała Pani, że czyta mojego bloga, że tęskni Pani do Bieszczadów - dzisiaj postanowiłam wydać na Pani cześć obiad z wyciskaczem w roli głównej. Szkoda, że jesteśmy tak daleko, zatem tylko wirtualnie - proszę się częstować!

Podam dziś przepis na kotleciki z piersi kurczaka. Z czosnkiem.
pierś kurczaka (zamiast kurczaka może być ryba)
cukinia
marchew
pieczarki
cebula
majonez
jajko
mąka
czosnek
zioła wg uznania
vegeta
Filety kroimy w drobną kostkę, posypujemy vegetą i odstawiamy do zimnego na 2 godziny. Trzemy na tarce marchew i cukinię. Pokrojone w drobną kostkę pieczarki i cebulę przesmażamy. Wszystkie składniki mieszamy. Musi być bardzo gęste. U mnie wygląda tak:

Następnie smażymy jak placki ziemniaczane, nakładamy łyżką na rozgrzany olej i smażymy z dwóch stron.

Ja podałam dzisiaj z pure ziemniaczano - marchewkowo - ziołowym i z kiszonymi ogórkami.
Polecam również wersję rybną.
Wyciskacz sprawuje się wspaniale!

Popsuł mi się aparat. Niedawno porobiłam sporo fajnych ujęć bieszczadzkiej jesieni i coś się zacięło, zazgrzytało, odmówiło współpracy. Jak się naprawiło to jesiennych zdjęć nie było! Proszę jak ja rymuję.
Pokażę zatem tylko kilka zrobionych wcześniej zdjęć.
Widok z tarasu we mgłach rano:

A dzisiaj po dniach deszczowych wyszło słońce!

Dom w promieniach słońca:




Bloga piszę od dziesięciu miesięcy, licznik odwiedzin dawno przekroczył sto tysięcy. Nie mieści mi się to w głowie. Czosnkowy prezent, który przejechał tak długą drogę dał mi do myślenia. Kim są osoby zaglądające tutaj? Może ktoś, kto wpadał tu milcząco zechce się dzisiaj ze mną przywitać? Zapraszam!
Pani Kingo proszę o kontakt mailowy. Będzie mi miło napisać do Pani.
*










































