czwartek, 25 lutego 2010

Droga

*




Życie swoje jako drogę widzę. Moja droga doprowadziła mnie tu. Imałam się różnych zawodów, szkoliłam się wytrwale w różnych dziedzinach. Szukałam, nawet jeśli nieświadomie - własnego miejsca. Przeprowadzałam się wiele razy, ciągle jednak czując, że to nie to. Kiedy zamieszkałam w Bieszczadach jedna z moich kuzynek powiedziała, że tyle razy zadziwiałam ją swymi życiowymi wyborami, iż teraz dziwić się nie zamierza. Miotając się od jednego pomysłu na życie do drugiego, poznawałam też wielu ludzi. Niektórzy z nich nadal są moimi przyjaciółmi chociaż jestem już daleko, nie tylko w pojęciu przestrzeni.
Dzisiaj wraz z Maćkiem żałujemy trochę, że nie przyjechaliśmy w Bieszczady ze dwa lata wcześniej. Trudno, i tak jest dobrze.
Zaczęłam wszystko od początku w wieku, w którym inni odcinają już kupony.
To mnie akurat nie przeraża, wszak Frank Lloyd Wright ukończył prace nad projektem Muzeum Guggenheima mając dziewięćdziesiąt jeden lat, a Ichijirou Araya zdobył górę Fuji jak miał lat sto!
Nigdy nie jest za późno.
Człowiek rodzi się po to, by w pełni wykorzystać swój potencjał. Spełniam się w tym życiu a już wiem, że to nie jest koniec, ciągle mam pomysły i plany na wiele lat do przodu. Nie potrafiłabym przestać. Na całe szczęście, bo jestem leniwa i gdybym nie wymyślała sobie coraz to nowych zadań, które wymagają pracy to ... nawet nie chcę myśleć!
Aby życie stało się pełne, trzeba się rozwijać. Aby rozwój był możliwy należy marzyć, planować, realizować. Zrozumiałam tę banalną prawdę już dawno. Przed laty nie do końca zadowolona ze swego życia myślałam, że muszę coś zmienić w sobie. Pracowałam nad tym uporczywie. Na szczęście nieskutecznie. Rozwój to nie zmienianie siebie, to wykorzystanie wszystkich swych możliwości, cech i umiejętności. Siebie nie trzeba zmieniać - wystarczy się polubić. Szkoda energii na przebudowywanie własnego wnętrza, to dla niektórych wytłumaczenie, że tkwią w niesatysfakcjonującym życiu: przecież próbuję się zmienić - mówią. I w rezultacie nie zmieniają niczego.
Aby gdzieś dojść trzeba zacząć iść.
Trzeba być w drodze.
Nawet jeśli to ślepa uliczka to i tak jest dobrze bo zdobywamy doświadczenie. Następnym razem będzie łatwiej.
Piszę o tym bo za kilka miesięcy skończymy nasz "projekt bojkowska". Dochodząc do celu patrzymy co będzie dalej.
Znów się wymądrzam. To chyba kompulsywne u mnie. Dajcie znać jeśli przeginam - spróbuję się powstrzymać.
Detali trochę napstrykałam:











































Jakiś czas temu pisałam o Piotrze Kowalskim, człowieku renesansu, mającym wybitne osiągnięcia w dziedzinie biznesu jak i w sztuce. Jego zdjęcia ostatnio zajęły drugie miejsce w kategorii reportażu na Internatinal Photography a Word Award w USA.
W bojkowskiej chacie znajdzie dla siebie miejsce, niesamowity prezent - otrzymana od autora fotografia:





Na pytanie: które zdjęcie chciałabym dostać, bez namysłu wybrałam właśnie to. Chłopiec o mądrych, pełnych inteligencji, smutnych oczach zauroczył mnie.
Więcej można obejrzeć tu.
Dziękujemy Piotrze!


Z bieszczadzkiej mozaiki:
Ostatnio kilka razy usłyszałam, że Buba jest groźnym psem. Miejscowi psów boją się jak leci, bez wyboru. Jest pies - trzeba się bać. Wożę Bubę do wsi i z mieszanymi uczuciami obserwuję panie, które łapią się za serce, wydają ze zgrozą okrzyki strachu kiedy piesek merdając ogonem zbliża się do nich. Już chyba nie ma osoby we wsi, która nie pytałaby mnie czy "ugryzie". Ja nie rozumiem czemu miałaby to robić, oni nie rozumieją mojej niefrasobliwości - no przecież ugryźć może! Od tego jest psem.
Obiecuję sobie, że kiedyś nagram cały ten balet gdy ktoś idzie do nas i skrada się zgięty wpół, z ewidentną zgrozą w oku. Na nic tłumaczenia, że to taka łagodna rasa, że agresja zero. Jedna pani wykrzyczała mi, że taki pies to na łańcuchu być powinien! Mamy groźnego psa, jesteśmy bezpieczni!

Oto Buba postrach bieszczadzkiej wsi:





*

66 komentarzy:

  1. Nie powstrzymuj się! Proszę!
    Co do Buby to i tak ludzie zawsze wiedzą lepiej, że jedynym marzeniem psa jest ich ugryźć i tego przekonania nie zmienisz choćby nie wiem co! Ja zawsze na takie pytanie (czy ugryzie) odpowiadam "A po cóż miałby to robić?! Jest tyle ciekawszych rzeczy na świecie!" Odchodzą zdziwieni... Też mam BARDZO agresywne psy ;-)
    Pozdrawiam Dorota z beaglem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam kota, co napada każdego ludzika, zmuszając do głaskania. Też często słyszę pytanie, czy nie podrapie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie bardzo rozumiem Waszego lekceważenia dla uczuć ludzi ? TY wiesz, że Buba jest łagodna - bo jest Twoim przyjacielem, a inni skąd mają to wiedzieć?? a dlaczego mają zaufać w Twoją doskonałą znajomość psiego charakteru? czy jesteście wieloletnimi przyjaciółmi, co to niejedno razem przeszli i wierzy się im na słowo w każdym calu? Mojego psa pogryzł owczarek - "bardzo łagodny, wychowany z dziećmi"; dzieci mojej sąsiadki PO PROSTU boją się psów - szczególnie dużych; wyobraź sobie, że przybiega do ciebie radośnie merdając ogonem coś, co ma pysk na wysokości Twojej twarzy! sama mam psa, bardzo łagodnego - ale nie wymagam od innych, żeby mieli do niego zaufanie tak duże jak ja - bo go po prostu nie znają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam swoje miejsce na wsi i zawsze mnie zastanawia jak to możliwe, że ludzie tam mieszkający od małego w większym stopniu "zespoleni" z naturą, niż "urodzone mieszczuchy" przejawiają taką nieufność w kontakcie z tą naturą w postaci spokojnego pieska, jakim jest np. mój Maks, który nikogo w życiu nie obszczekał nawet.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Doroto! Faktycznie Beagle to chodząca agresja :)
    Sekutnico pozdrawiam!
    Konstancjo - przysięgam, że Buba nie ma pyska na wysokości twarzy tych z lękiem reagujących osób. Ona sięga do kolan. Nie lekceważę niczyich uczuć. Raczej opisuję zjawisko. Bo to nie chodzi o jedną czy dwie osoby ale o wszystkich. Wszyscy mieli takie traumy z psami?
    Niestety na wsi pies jest traktowany przedmiotowo, ma być "zły" i ma bronić domu.
    Dziwi mnie brak refleksji. Ot tyle na ten temat. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotki są cudowne!!! Cała Chata również!!! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się obejrzeć wszystko na własne oczy.
    Virginia
    Ps. Konstancja ma rację, jesli ludzie reaguja z obawą trzeba to uszanowac i prowadzić psa na smyczy.
    Na szczęscie Buba może sie wyszaleć na swoim...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie Jagodko nie przestawaj,z wielka radoscia i pochlonieta do reszty czytam Twoje wpisy.Oby tak dalej!
    Buba przeurocza.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. to niech cię-anonimowy powyżej - nie dziwi, bo pies to jest zwierzę, ma swoje instynkty, a ludzie może mają złe doświadczenia z psami? wiadomo na wsi pełno bezpańskich, może kogoś pogryzły itp. a tu widzę, zero zrozumienia dla tych co się po prostu boją gdy biegnie do nich duży pies...
    autorko- nagrasz ''ten cały balet'' ?! dziękuję za to,że pokazałaś jak ładnie nabijasz isę z innych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje zdanie jest takie:
    1) nie przeginasz!!!Pisz dalej a ja dalej z zadumą będę czytała to co piszesz i uśmiechała się do siebie zadowolona że znalazłam sama bez niczyjej pomocy bloga pisanego przez kogoś mądrego i myślącego podobnie do mnie ;)
    2) rozumiem ludzi którzy boją się dużych psów chociaż sama takowego lęku przed żadnym bratem mniejszym nie odczuwam ale nie uważam też jak ktoś kto nie miał odwagi się podpisać że nabijasz się z innych. Napisałaś to co czujesz widzisz i masz do tego prawo.
    3)Buba jest rewelacyjna!!!!!!!!!1
    4)a zdjęcie które otrzymaliście od pana Piotra Kowalskiego położyło mnie na łopatki. Ten chłopiec.... jego wzrok zatrzymuje człowieka. Piękne.
    5)zwierzęta na wsi były i są źle traktowane. Często praktykowane jest wypuszczanie głodnego psa na wieś wieczorem żeby sobie coś upolował.... no cóż wielu z nas "ludzi" jest "odpowiedzialnych" za to co oswoiło...
    Głaski dla Buby i Burego :)
    Pozdrawiam Gabriela B.

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam ten ból... Ja też się niejednokrotnie z takimi uwagami spotkałam.
    Podejrzewam jednak, że Buba, tak jak i mój golednek, nawet nie reaguje na przechodzących ludzi, tylko biega swoimi ścieżkami obwąchując, co nowego się ostatnio w okolicy wydarzyło.
    Są jednak tacy ludzie, którzy na widok goldenka niemal mdleją z radości i chcą go koniecznie pogłaskać, a są też i tacy, którzy ze strachu wydzierają się na pół ulicy, by zabrać tego wielkiego psa. No cóż, z perspektywy czasu myślę, że i jedni i drudzy mają prawo do takich reakcji. A nam zostaje tylko przyzwyczaić się do tego...

    I jeszcze na koniec - cudne te dwa szmaciane kociaki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja myślę, że rozumiem o co chodzi Magodzie. Przeprowadziłam się na wieś dolnośląską kilka lat temu i jestem ZDRUZGOTANA stosunkiem jej mieszkańców do zwierząt. Zero uczuć, zero empatii. Sami sobie są winni, że się boją - źle traktują psy, więc najgorszego się po nich spodziewają.
    Mam dwie suki - jedną "dobrą", drugą "złą". Kiedy jesteśmy na spacerze i ktoś się zbliża, "złą" zapinam na smycz. "Dobra" wijąc się w lansadach, kręcąc tyłkiem, ewidentnie się wdzięczy i wysyła sygnały, że chciałby bawić się albo chociaż głaska. Nic z tego! Naprawdę, nie jest trudno rozróżnić psa atakującego od przymilającego się, ale i tak się boją... Widać mają nieczyste sumienie ;-)

    Pozdrawiam serdecznie mieszkańców Chaty Magoda, także tych futerkowych ;-)) Jesteście wspaniali i stanowicie wielką inspirację... dla mnie też :-)
    iwonaL.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie dostrzegam w opisie Magody żadnego naśmiewania się z ludzi, a jedynie widzę barwny opis przezabawnych sytuacji wynikających z tego, że większość ludzi wychodzi z założeni, że pies to "bestia", zanim jeszcze się przekona o tym, że nią nie jest. A przecież my - ludzie, żyjący od pokoleń w bliskiej przyjaźni z psami powinniśmy myśleć odwrotnie... O! Piesek, milusi! A dopiero wówczas jak warknie, czy pokaże złowrogo kły (co należy do rzadkich sytuacji), należałoby zmienić zdanie.
    Przecież pies to najlepszy przyjaciel człowieka! Dlaczego więc z gruntu zakładać, że jest wściekłą bestią???
    W dzisiejszych czasach o wiele bardziej boję się ludzi niż zwierząt. Bo agresji ze strony zwierzęcia jeszcze nigdy nie zaznałam, ale ze strony człowieka już wielokrotnie.
    Mieszkam w mieście. Obecnie mam małego kundelka, który jest dość agresywny względem większych psów i dzieci. Dlatego ZAWSZE prowadzę go na smyczy, a na pytanie "czy mogę go pogłaskać" odpowiadam, że raczej nie, bo ta mała, słodko wyglądająca psina bywa... "humorzasta".
    Natomiast wcześniej miałam wielką przyjaciółkę w postaci dużego owczarka niemieckiego, która przez całe życie nie wiedziała co to smycz.
    Wnikliwy obserwator a tymsamym dobry pan, zna swojego psa na wskroś. Nawet bardziej, niż siebie samego...
    Jako człowiek z gruntu nastawiony do ludzi pozytywnie, pozdrawiam wszystkich przedmówców.

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do psa, to my mamy kundla raczej niezbyt pokaźnyxh rozmiarów, ale za to z donośnym glosem. Znajomi mówią, że to pies obronny....bo tzreba go bronić przed niebezpieczeństwami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak się rozpisałam, że zapomniałam o wątku przewodnim... :)
    Magódko, uwielbiam Twoje "wywody" na temat życia. To o czy piszesz, ja to wszystko doskonale wiem i absolutnie zdaję sobie z tego sprawę, ale... ten tok myślenia siedzi gdzieś głęboko we mnie...
    To Ty swoimi słowami odblokowujesz moje "kanały myślowe", by dzięki nim ujrzeć życie nie jako problem, lecz jako drogę życiową, którą możemy pokierować jak pilot samolotem, czy kapitan statkiem.
    Mobilizujesz mnie do tego, bym złapała ster w swoje ręce!
    Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Magodo, choć czytam Twój blog z nieustającym uśmiechem, w kwestii psów muszę się trochę nie zgodzić :) Sama sztywnieję, kiedy zasuwa w moją stronę jakiś większy obcy pies - kiedy byłam dzieckiem, pogryzł mnie pies cioci, super spokojny, oswojony itd., a pewnego dnia zareagował w niespodziewany sposób i skończyło się zszywaniem mnie w szpitalu.
    I nie każdy wie, że akurat taka rasa czy akurat ten pies jest łagodny, tak, że sytuacja nie jest taka czarno-biała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja czuje, ze zycie to podroz krajoznawcza i ludzkopoznawcza:-) Pozostaje w nas slad po kazdym zakrecie. Nie ma znaczenia ile lat zyjemy i tak ciagle jestesmy zaskakiwani - oby pozytywnie. Moze kiedys mieszkancy Bieszczad dostrzega, ze Buba to mily piesek.
    Mam taki przypadek - kolo bloku jest pies, ktory jak mnie widzi to szczerze kly. W stosunku do innych jest obojetny, mnie atakuje. Zastanawiam sie co moge zrobic aby jednak ten pies mnie omijal bez stresowania mnie i siebie? Moze ktos go kiedys bil i mial podobne cechy do mnie, zapach itp? Wszelkie porady mile widziane bo jak widze tego psa to droga do domu mi sie wydluza:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dyskusja rozgorzała więc i ja się wypowiem...
    Jeśli chodzi o zwierzęta to należy zawsze zachować się z pewną dozą nieufności. Tak jak już napisano, psa, teoretycznie, najlepiej zna właściciel, dlatego z szacunku do drugiego człowieka, w miejscu publicznym należy uniemożliwić kontakt naszego, nawet łagodnego i przyjaznego psa z przypadkowym przechodniem, gdyż z różnych przyczyn, może być to stresująca sytuacja. To samo tyczy się własnej posesji, jeśli spodziewamy się wizyty kogoś kto ma pierwszy raz kontakt z naszym czworonogiem, nalezy pieska wziąć albo na smycz albo zamknąć w innym pokoju na jakiś czas.
    Ja również się boję psów i im nie ufam i żadne tłumaczenie właściciela, iż piesek nie gryzie, nie zmieni faktu, iż nie mam ochoty być miziana czy obwąchiwana przez jakiegokolwiek obcego futrzaka, mimo że mam kilka swoich i żadnemu z nich krzywda się nie stała, więc jak ktoś zasugerował, nie mam nic na sumieniu.
    Dlatego szanujmy się nawzajem, ci którzy mają i nie mają zwierząt.
    Poza tym jeszcze jedno, to, że pies jest łagodny, nie oznacza, iż nie może stanowić zagrożenia. Pies w przypływie radości, pod czas zabawy, może zadrapać, drasnąć kłem, duży przewrócić - szczególnie dziecko, itp. Dlatego obawa i niechęć wobec obcych zwierząt, jest całkowicie zrozumiała i nie powinna dziwić.
    Opisywałam tu sytuację tylko z tak zwanym "łagodnym" psem i znającym go właścicielem. Kwestia psów agresywnych wałęsających się bez kontroli lub bezmyślnych właścicieli, nie mających pojęcia o własnym zwierzaku, jego skłonnościach, cechach wrodzonych a także nabytych, nie umiejących zapanować nad czworonogiem, pozostawiam bez komentarza.

    A już zupełnie z innej beczki, zdjęcia jak zwykle u Pani piękne, wnętrza tez wydają się być bajeczne. To drewno i ta cegła....
    Pozdrawiam!
    A.

    OdpowiedzUsuń
  18. Długo i dużo "chodziłam" po bogach szukając wytłumaczenia dla mojej decyzji o jego pisaniu. Do tej pory, od kilkunastu lat wystarczał mi mój dziennik pisany klasycznie, piórem, w wolnych chwilach. Dzisiaj przypadkiem trafiłam na Twojego bloga. Już nie szukam odpowiedzi. Jakoś tak się stało, że po wizycie u Ciebie, nie muszę znać odpowiedzi.Tutaj znalazłam spokój. To tego chyba szukałam. Jeśli pozwolisz zostanę tutaj... Tutaj czuję się jakbym była u siebie..czy to złe?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ile tu mądrych myśli, ile dowodów na to, że Twoje wybory życiowe są przemyślane,nic więcej nie przychodzi mi do głowy, nie chcę "przegadać" Twoich mądrych słów- do zobaczenia w Bieszczadach.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie należy powstrzymywać własnych myśli, tak jak pomysłów i spełniania swoich marzeń. Ale o tym Pani dobrze wie!Dlatego czekam na każde następne słowo, notatkę, które napędzają i mnie do tego by poszukiwać szczęścia. Jak ktoś kiedyś powiedział "Szczęście to jest to czego prawdopodobnie nigdy nie osiągniemy, ale na szukanie go warto poświęcić życie".
    Powoli zaczynam spełniać swoja wizję mieszkania z dala od blokowiska, szukamy kawałka ziemi na którym zwłaszcza mój niepełnosprawny syn będzie mógł poczuć w pełni znaczenie słów "wolność", "swoboda". Wiem, że jak jemu będzie dobrze to i nam na pewno też. Kiedy patrzę na Wasze dokonania i właśnie drogę ,która przebyliście - wiem, że warto!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  22. ciekawa refleksja nad głebią życia. Też lubie sobie stawiac zadania, żeby niezgnusniec :) a jak już zmierzam ku końcowi, to się zastanawiam co będe robic dalej. też lubie jak mam poukładane plany na przyszlość :)

    Odnośnie pieska. Tu się z Toba nie zgodzę :) Jeżeli jedziesz na wieś i pies biegnie bez smyczy, to powinien miec kaganiec. Jezeli nei zakładasz psu kagańca, nie prowadzisz go na smyczy to ludzie maja prawo się go bać. Takie zachowanie właściciela psa reguluja prawa. W tym wględzie zgodzę się z mieszkańcami wsi, łamiesz prawo i narażasz ich na niebezpieczeńtwo. Nie ważne czy pies jest łagodny czy też nie. Ma miec kaganiec i smycz.
    Jezeli pies biega po zamkniętej Twojej posesji to jest inna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Myslę, że w swoich poszukiwaniach trafiłas na człowieka, z którym mogłaś zrealizować swe marzenia, tzw. 'właściwego' człowieka;)
    nie każdemu to jest dane.
    Sama byłabys w tym miejscu - dosłownie i w przenośni?
    pozdrawiam z Dolnego Śląska:)

    A detale - przecudne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nasuwają mi się słowa piosenki ; "droga, którą idę nie wybiera łatwych ..." To naprawdę kwestia odwagi i wsparcia. W pojedynkę się raczej nie uda. Zdjęcia ładne, muszą być czarno-białe bo pokazują dzieciństwo mnichów? Co do piesków, mam kota, nie boję się psów to ich właściciele nie zawsze są w porządku, szczególnie w wiejskich społecznościach. Niedożywienie, złe traktowanie rodzi agresję. Ściskam, pozdrawiam, dziękuję. Podziwiam. marzycielka

    OdpowiedzUsuń
  25. Jagodo, Ty leniwa??? Nie wierzę! ;)Bojkowska jest przykładem na to, że się nie lenisz :D Fantastycznie jest obserwować jak to miejsce zmienia się i nabiera klimatu. Nie mogę doczekać się efektów Waszej wspólnej pracy :))
    Co do Buby, nie wiem jak można brać ją za groźnego psa! :D Pisałam już kiedyś, że taki psiak to moje marzenie - najważniejsze,żeby był duży i włochaty ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mam nowofunlanda--najłagodniejsze zwierzę jakie znam ale...jak usłyszy dzwonek biegnie do furtki i skacze.I każdy się cofa a ona się cieszy....taka grożna jest.
    Wybory-szczęśliwy jest człowiek który może realizować swoje marzenia

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak zwykle mądrymi i wartościowymi słowami nas raczysz Jagódko :)
    Piękne fotografie, a Buba "taka groźna" ;)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Przypowieść "W drodze", niczym "Mały Książę" - banalna, a głęboka w każdym zdaniu. Będę ją czytać jak mantrę.
    Natomiast podpis do Buby - bezbłędny!

    OdpowiedzUsuń
  29. Przeginasz??? Jagódko,niech Ci niebiosa błogosławią za te mądre słowa! Tego ogniwa mi brakowało,żeby zrozumieć do końca. Dziękuję.
    A Buba niech już w końcu kogoś dziabnie dla spokojności,niech już maja tego groźnego psa. Buziole dla Niej ,uściski dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. tiaaaaaaaaaaaa,

    faktycznie Buba wygląda na groźnego psa!

    a niech mnie...;-)

    Pękam ze śmiechu!

    OdpowiedzUsuń
  31. ... Aby życie stało się pełne, trzeba się rozwijać. Aby rozwój był możliwy należy marzyć, planować, realizować .... tu nie trzeba nic dodawać.

    A mnie, obcą osobę Buba przywitała radośnie jak to pieski mają w zwyczaju ... i nawet ,,buziaka,, mi dała ...... lubię zwierzęta, lubię psy ... nie ma we mnie strachu (może odrobina nieufności ale nie strachu) ... znam jednak osoby, które panicznie boją się psów, nawet takich malutkich ... no cóż, mają prawo ... pająki są jeszcze mniejsze a też wzbudzają strach (ja lubię pająki):)

    OdpowiedzUsuń
  32. O masz Ci los! Nie wiem jak Jagoda ale ja miałam na myśli ludzi, którzy robią panikę na WIDOK moich psów wcale do nich nie podchodzących!!! Już z daleka. Żaden z moich psów bez pozwolenia nie podchodzi do człowieka a mimo to reakcje są często histeryczne. I o tym napisałam. A, że się naśmiewamy... No cóż... Mnie zawsze zadziwiała taka reakcja ludzi na psy (jak i wiele innych ludzkich zachowań), a ja pewnie zadziwiam innych swoimi dziwnymi czasem działaniami. Takie życie :-) Nie ma co tak się obruszać chyba...

    OdpowiedzUsuń
  33. zaglądam, podczytuję, uśmiecham się tu często, zamyślam, gapię na świat przez Twoje okno... przysiadam w kącie i sycę się ciszą...
    lubię tu być :)

    wczoraj pewna Joanna napisała mi, że woli nie marzyć... między innymi boi się rozczarowań...
    ja Ją tu przyślę na korepetycje! niech poczyta o drodze, marzeniach, zmianach... WARTO!
    ściskam Cię i cieplutko pozdrawiam...
    Bubę za uchem podrap ode mnie :)

    p.s. anioł piękny aż do pozazdroszczenia!
    chłopiec ze zdjęcia - ach! spojrzenie w samo serce...

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję Ci Magodo za tę refleksję o drodze.Zgadzam się z nią, z jej głębokim sensem.Ja również wybrałam się w drogę z miejsca, w którym trzymała mnie moja historia, w miejsce, którego jeszcze nie znam, odkrywam jego kształty zaledwie, widzę jakieś zarysy.To niezwykła wędrówka.Wymaga ode mnie odwagi, determinacji,wynika z pragnienia szczęścia.Towarzyszą jej przygody, których się nie spodziewałam, w takim pozytywnym sensie.Ale ani kres tej drogi nie jawi mi się dziś jako coś konkretnego, ani nawet nie próbuję zaplanować tego, co może się rozegrać tu i teraz...Otworzyłam się na niespodziankę, dałam sobie przyzwolenie na poznawanie swoich pragnień, lęków, pasji i cieni.Staram się polubić swój los w tym kształcie, w którym go otrzymuję, bo przecież na tak wiele rzeczy nie mam jednak wpływu.Co z tego wyniknie?Czy jak Ty znajdę jakieś swoje konkretne miejsce?Nie zadręczam się tymi pytaniami, tylko je wypowiadam.
    A Twój straszny psiak jest rozczulająco słodki!

    OdpowiedzUsuń
  35. JAGODO...PIEKNIE PISZESZ MADRZE I TAK WARTOSCIOWO...PODZIELAM CIE W TYM CO ZROBILAS OSIAGNELAS I JAKIE DECYZJE PODJEŁAS...I CHCIALABYM SIE WYBRAC TAM W TWOJE STRONY...MOGE????::))) U CIEBIE ZACZERPNAC POWIETRZA....POZDRAWIAM...PATI

    OdpowiedzUsuń
  36. Kochana Magodo,
    Nie zrozumiesz nigdy ludzi ze wsi, bo oni maja atawistyczny stosunek do zwierząt. Jak pies to na łańcuch, choć to mały piesek a łańcuch na niedźwiedzia, jak kot to sio do stodoły, jak świnia to w chlewie , jak krowa to w oborze i tak było jest i będzie a odruchy ludzkie, kiedy właśnie nie ma, nawet miedzy sobą wilkiem patrza, a zazdrość, a zawiść. Chciałoby się kiedyś nie widzieć tego, szkoda ,że tak jest, a nasze psy obronne? Szczekają bo od tego sa, lubią być niuniane, bo tak je chowamy, i tak mi się wydaje, że im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta

    OdpowiedzUsuń
  37. ktos napisal, ze pies jak idzie "na wies" to powinien byc na smyczy i miec kaganiec.
    wiele razy bylam w Bieszczadach, w roznych miejscach(w Lutowiskach tez sporo:D), psa w kagancu i idacego na smyczy to ja tam nie widzialam..
    jak ktos wyzej wspomnial, na wsi pies to ma pilnowac podworka i tam spedza w zasadzie cale swoje psie zycie.
    dlatego pewnie Buba wywoluje zdziwienie -jest psem towarzyszem.
    na pewno cierpliwe tlumaczenie, ze to pies przyjazny odniesie efekty, wsytarczy ze choc pare osob sie z Buba blizej zapozna:-))
    nasz pies jest czarny, to do razu stwarza pewien dystans i od czasu jak z szczeniaka zmienil sie w doroslego psa ludzie nie pytaja czy moga poglaskac.
    mieszkamy w miescie, wiec chodzi na smyczy, ale zaprzyjaznic chcialby sie z kazdym czlowiekiem:-)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Magoda, mam pytanie, jezeli mozna? Skad u Ciebie, do licha na scianie "korczynska kapa" wisi? Okropne popularne kiedys do zascielania lozek i przykrywania wielkich pierzyn; tak popularne jak i znienawidzone przez miejscowych, uwazane byly za "zly gust". W latach 80 niezwykle cenne jako "dowod wdziecznosci" przy "zalatwianiu" tranzakcji kupna pustakow, cementu itp w innych wojewodztwach lub na handel wymienny do ZSRR. Obecnie wyginelly lokalnie niemal doszczetnie, z mojego domu rowniez sobie "wyszly" ukradkiem razem zelazkami na dusze, obrazami, ramami; no trudno - cos sie traci aby cos zyskac. Milo zobaczyc ja wlasnie u Ciebie, jakos pasuje tam.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  39. Oj wymądrzaj się ile wlezie - mądrze gadasz :-) A swoją drogą jak już o drodze mowa to dziękuję ci bardzo za przypomnienie tak oczywistych rzeczy i prawd. Człowiek niby wie że tak powinien ale czasami wśród pędu życia zapomina.... dlatego do ciebie zaglądam , bo tu odnajduję to czego mi potrzeba. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Anno - z nieba mi spadasz! Jesteś pierwszą osobą, która wie coś konkretnego na temat tej kapy. Znaleźliśmy ją w naszej bojkowskiej chacie, w innej - też bojkowskiej, podobną. Byłam przekonana, że to bojkowski wzór - obie są bardzo stare. Napisz mi proszę co to znaczy "korczowska", gdzie były produkowane, kiedy?
    Uściski!
    Bardzo dziękuję wszystkim za wizytę i komentarze.
    Dodam tylko, że pomiędzy ludzi zabierając pieska, prowadzę Bubę na smyczy :))
    Pozdrawiam najserdeczniej!

    OdpowiedzUsuń
  41. Zazdroszczę Ci poczucia, że Twoje wybory są słuszne, że znalazłaś swoje miejsce na ziemi.
    Ja mam wrażenie, że droga, którą wybrałam wiedzie przez ciemny las i nie wiem, co będzie za zakrętem. Życie zawodowe etatowe to ślepa uliczka, bez perspektyw na rozwój jakikolwiek, osiągnęłam bowiem już wszystko, co mogłam osiągnąć i teraz czerpię z dotychczasowych doświadczeń. Brakowało mi wyzwań to założyłam firmę, ale bez kapitału strasznie trudno utrzymać się na rynku. Każdego miesiąca liczę straty zamiast zysków. I nie chodzi o to, że firma nie przynosi dochodów, lecz o to, że szukam nowych dróg i za zakrętem widzę prostą do horyzontu, prowadzącą przez pustynię.
    Wciąż szukam swojego miejsca na Ziemi i denerwuję się, że nie zdążę, bo nie jestem coraz młodsza.

    Fotki przecudne, jakże bym chciała posiedzieć w takiej chacie, napawając się spokojem. Troszkę brak mi koloru w dekoracjach domowych, ale to moja opinia :).

    Buba nie wygląda na złego psa, ale ludzie na wsi mają zupełnie inny stosunek do zwierząt - pies ma bronić podwórza, kot ma łapać myszy itp.
    Rozumiem jednak, że ktoś może bać się psa, czy też po prostu nie życzyć sobie, żeby toto witało się z nim. Mój pies też jest łagodny i przyjazny, ale wszędzie tam, gdzie możemy spotkać obcych ludzi zawsze idzie na smyczy.
    Ja zostałam pogryziona przez ślicznego, łagodnego jak baranek pekińczyka :).
    Wiem jednak, że czasem reakcje ludzi są przesadzone i śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  42. Twój blog dodaje mi pewności, że droga, którą z mężem wybraliśmy jest tą właściwą. Tylko, że my jesteśmy na samym początku. Mamy swoje ukochane miejsce, starą chałupę do remontu, nie mamy funduszy w nadmiarze, ale mamy marzenia, zdrowie i przede wszystkim mamy siebie. Mamy nadzieję, że tak jak Wam się uda. Pozdrawiam - Aśkowska

    OdpowiedzUsuń
  43. *** Od niedawna zaglądam do Twojej (Waszej) Chaty Magody. Chyba ta Twoja droga przywiodła mnie tu dziś na dłużej. Dziś przeczytałam wszystkie Twoje posty...(z zapartym tchem)- to bestseller.Te cudowne opowieści wywołały u mnie moc wrażeń i uczuć, łzy i śmiech, radość i smutek - cudownie się czytało.Twoja historia jest wyjątkowa. Mogę z dumą rzec, że jesteś nadzwyczajna, odważna i "WIELKA".Wasza Chata jest po prostu cudowna i choć Wasza droga była czasem ciernista i kamienista, warto było nią podążać.
    PISZ DALEJ JAGÓDKO, BO TO CO ROBISZ JEST NAJLEPSZYM LEKARSTWEM np. na chandrę.
    Ps.1. Cudowne są Wasze zwierzęta...każde dostaje ode mnie buziaka w pyszczek
    PS.2 Ja w Bieszczadach (Polańczyk) spędzałam wakacje w 2004r. i wiem, że Bieszczady są magiczne i niepowtarzalne
    Ps.3 Goldeny to najłagodniejsza rasa psów - tępi ludzie tego nie wiedzą...:(
    Ps.4 Maciek ma złote ręce - to zdolny facet
    Ps.5 POZDRAWIAM I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW

    OdpowiedzUsuń
  44. Ludzie! Był tytuł "Droga" a nie "Zły Pies"!!!!
    Trzymajmy się tego. Ciekawa ta historia z tą kapą, widziałam taką w Ustrzykach Dolnych i myślałam, że to wzór z tych okolic. Czy w Bieszczadach coś zapowiada wiosnę? marzycielka

    OdpowiedzUsuń
  45. Twoimi slowami dodajesz Magodo otuchy i checi, za co serdecznie dziekuje...napstrykane delate sa poprostu cudowne, a Buba wyglada na grozniejszego pieska niz moj von killer...
    Slonecznego i usmiechnietego weekendu zycze ci moja droga!
    Pozdrawiam
    Magdalena/Color Sepia

    OdpowiedzUsuń
  46. Jagodo uwielbiam Twojego bloga!! Podczytuje go w pracy i wtedy mam calkowity odlot od wszystkiego:) A psa mam identycznego - Luna, jak szczeknie piec razy w roku to jest swieto. Pozdrawiam i udanego weekendu
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  47. Jagodo pięknie sie czyta Twojego bloga i wiele widze w swoim życiu wspólnego, przeprowadzki, zmiany, a szczególnie to, że zamiast odcinać te kupony, my zaczynamy remont starej chaty, co wiecej przenosimy sie tam wkrótce, bo chcemy być już na miejscu. Pół chaty będzie remontowana, w drugiej będziemy mieszkać, potem odwrotnie. Większość rodziny puka się w czoło. No cóz niektórzy całe życie spedzają w jednym miejscu, ja cieszę się że moje zycie jest inne.
    Pozdrawiam serdecznie
    Anula - Chata pod Wiatrakami

    OdpowiedzUsuń
  48. A co napisze, byłaś, jesteś i będziesz takim promyczkiem słonka, taka wskazówką i mądrościa życiową, dla mnie!!! Dzikuski..czytanie bloga to jak kolejna lekcja życiowa, do której wracam z przyjemnością! Co do Buby to rzeczywiście na zdjęciu widac jaka jest groźna. Mordka moja słodka kochana....buziale i do zobaczenia, juz myslami jestem u Was..

    OdpowiedzUsuń
  49. Irenka pisze o kolorach, ze ich brak, oczywiście to kwestia gustów, ale dla mnie osobiście właśnie klimat tworzą te kolory "ziemi" są naturalne niczym nie zmącone...myślę, że Irenkę zauroczyłby klimat właśnie tej magii naturalnych kolorów, a szeroką paletę kolorów, spotkać można na zboczach Bieszczadów, szczególnie chyba jesienią, o której marzę żeby tam spędzić...wiesz Jagódko, chyba powinnaś napisac książkę, tytuł "Jak można być w życiu spełnionym" i do tego w każdym wieku.. buziale, również dla Maćka, które zawsze jest w cieniu a rzeczywiście Złota Rączka..i Lwie Serce..

    OdpowiedzUsuń
  50. Zawsze tak było, jest i będzie, że psiarze wspólny język z nawet obcymi burkami. Zauważyliście zapewne, że psiaki całego świata znakomicie odbierają melodię głosu, język ciała i podbiegają merdając radośnie ogonami,kręcąc kuperkami, "uśmiechając się" i łasząc. Tak, tak..nawet te najgroźniejsze. Równie bezbłędnie wyczuwają strach, wrogość i dystans - i tak jak im człowiek "zagra" tak odpowiadają. Możemy tylko współczuć ludziom, którzy wychowali się bez towarzystwa zwierząt i nie potrafią nawiązać z nimi kontaktu. I stąd zapewne obawy i dla nas - psiarzy - dziwne zachowanie.
    Stosunek do zwierząt ludzi mieszkających na wsi - paradoksalnie, ale też bywa dyskusyjny :( Jadwiga powyżej trafiła w sedno sprawy...niestety .

    Buba to chyba mogłaby zalizać na śmierć ;)

    A bojkowska kluje się pięknie :)))

    OdpowiedzUsuń
  51. Przeginasz ....chyba żartujesz ! Prawdy jak dla mnie oczywiste i jak najczęściej trzeba sobie o nich przypominać ,tak po prostu ku pamięci i lepszemu trawieniu...he he .I tak chłonę wszystko co napiszesz ,ja tu jak po chleb i wodę przychodzę .
    Pozdrawiam, uściski ślę i myziaki dla groźnej Buby.

    OdpowiedzUsuń
  52. Wcale się nie wymądzrzasz. Ludzie, którzy mają chwilę na to, by zatrzymać się i spojrzeć w siebie zazwyczaj dochodzą do podobnych wniosków. Ja wylądowałam na tej mojej norweskiej wsi niemal prosto z Krakowa, z życia w ciągłym biegu. Tutaj dopiero miałam czas zastanowić się, co tak na prawdę ważne jest w życiu i kim jestem. Teraz już wiem i tego się trzymam :-)
    Pozdrawiam!
    Mara
    www.koszmara.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  53. Jagodko, czasem da sie isc, a czasem pozostajemy tylko przy planach, c'est la vie.

    Warto marzyc, na pewno, ale zycie klody rzuca pod nogi, takie , ze loj.


    Pies?
    Tylko na lancuchu..na wsi, taki wzor.
    Niestety.

    Sciskam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  54. Opowiadal mi mój Ojciec,jak byla sprawa w sądzie (rzecz dziala się jeszcze przed wojną)o to,że pies pogryzl czlowieka.Stanąl wlaściciel psa przed obliczem sedziego i mówi: "Panie sędzio" (a wziąl ze sobą kij)i tym kijem zacząl jakby drażnić i mówi:"jakby ktoś panu sędziemu tak kijem robil przed nosem i mówil wrrr,to co pan sędzia by nie ugryzl?"
    Opowiadamy sobie często tę historię,trochę dla śmiechu,trochę dla wspomnień.
    Czlowiek myśli,że wszystkie rozumy pozjadal,zwierzę też ma swój rozum i jeszcze jedno powiem,że jak czlowiek z glodu to psa zje,ale pies z glodu nigdy czlowieka nie ruszy.
    Szanujmy się nawzajem,jesteśmy dziećmi tego świata i każdy ma prawo tutaj być.
    Pozdrawiam i życzę wytrwalości w tej bieszczadzkiej krainie.

    OdpowiedzUsuń
  55. Piękne detale uchwyciłaś. Szczególnie urzekły mnie szmaciane kociaki, parawany i anioł zerkający zza jemioły. Pozdrowienia dla wszystkich czworonożnych domowników :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Myślę, że ludzie w Lutowiskach bardziej niż Buby powinni się obawiać niedźwiedzi, które podobno w tych okolicach wyruszyły na rekonesans. Jagódko, uważajcie na siebie :) i na Bubę oczywiście też... Pozdrawiam
    Jotka1

    OdpowiedzUsuń
  57. Zapraszam od jutra do Lawendowej Galerii: http://lawendowa-galeria.blogspot.com/ na wyprzedaż. Może coś ci się spodoba, a może znasz kogoś, kto będzie zainteresowany. Zaznaczam, że część dochodu przeznaczona będzie na Hospicjum Małego Księcia w Lublinie. Jeśli możesz, rozpowiedz to wśród znajomych blogowiczów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  58. Witaj(:
    Ukochałam sobie Kazimierz Dolny nad Wisłą z wielu względów,ale rodzice ciągali mnie z rodzeństwem po Bieszczadach,później ciągałam swojego męża,...przyszedł czas kiedy zaczęliśmy jeździć z dziećmi więc to "miejsce " ma dla mnie to coś magicznego co przyciąga i woła do siebie i nie wyobrażam sobie roku bez wypadu w Bieszczady.Często mieszkaliśmy na Smoku,na Solinie(bo to rodzinnie)Uwielbiam Bieszczady ale czy miałabym odwagę się przeprowadzić?
    ...
    Zawsze towarzyszyły mi psy,i zawsze znalazł się ktoś kto z daleka szeptał coś pod nosem że pies to w kagańcu powinien chodzić.Przyzwyczaiłam się i omijam takich ludzi.
    Zdjęcia które u Ciebie oglądam oddają klimat,zapach powietrza i magię Bieszczad.Pozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie((:
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  59. Witajcie! Dziś dopiero trafiłam na Waszego bloga. Cudownie mieszkacie. Pozwolę sobie zaglądać częściej! I już wiem, gdzie przebywa mój kot, jak go w domu nie ma :-)

    pozdrawiam, K

    OdpowiedzUsuń
  60. Dzięki Kochani!
    Jotko - my się niedźwiedzi nie boimy. One nam do domu nie przychodzą a w lesie to zawsze trzeba uważać, nie tylko na niedźwiedzie.Często spotykam na spacerze ich ślady. Pozdrawiam!
    S23 - witaj. To nie Twój kot, bo Twój to kotka. bury jest 100% facetem. Serdeczności!
    Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających!

    OdpowiedzUsuń
  61. DEAR MAGODA,
    I GET TO TRAVEL AND DREAM WHENEVER I VISIT YOU!
    LOVE THE DETAILS YOU SHOW FROM AROUND YOUT HOUSE!
    HOPE STORM WAS NOT SO BAD AFTER ALL! HEARD ON THE NEWS THAT THE STORM THAT WAS HERE IS NOW ON YOUR COUNTRY! HERE WAS TERRIBLE!
    I'M HAVING A GIVEAWAY AND WOULD BE HONOUR IF YOU TOOK PART ON IT, SINCE YOU ARE ONE OF MY FAV BLOGGERS!
    HAPPY WEEK AND TAKE CARE,
    ROSA

    OdpowiedzUsuń
  62. Nieco po sąsiedzku-Zapraszam po odbiór wyróżnień.Pozdrawiam ciepło-Aga

    OdpowiedzUsuń
  63. Magodo jak zwykle zbyt powazny temat, zeby zmiescic sie w krotkim komentarzu. wprawdzie tez wiele rzeczy diametralnie zmienilam w swoim zyciu ale to byl raczej przypadek niz celowy wybor (albo Ktos zadecydowal za mnie ;) ). nie zaluje, bo lubie moje zycie ale wiem, ze moglabym wiecej. i tu zaczyna sie problem, poniewaz bylam wychowana w przeswiadczeniu, ze jezeli raz sie cos wybralo to nie nalezy tego zmieniac, tylko uparcie dazyc do celu (?). prowadze ciagle wewnetrzna walke sama z soba i to mnie meczy :/
    lenistwo ? Ty chyba inaczej je pojmujesz, gdybys zobaczyla lenistwo w moim wydaniu, za glowe bys sie zlapala ;)
    Buba. wprawdzie sama nie boje sie zwierzat, bez problemu poglaszcze kazdego "zlego psa" ale rozumiem tych co boja sie bo cos przezyli. moj syn boi sie duzych psow od czasu gdy "przywitala" sie z nim nasza inna sasiadka, seter irlandzki, to krowa a nie pies ;) natomiast ludzie ze wsi uwazaja, ze kazdy pies musi byc zly wiec i Buba rowniez. moze uda Wam sie te obawy przezwyciezyc, zycze Wam tego ale pilnuj Buby, bo ktos z tego "strachu" moze jej zrobic krzywde :/
    no i przeginaj dalej, prosze :)

    OdpowiedzUsuń
  64. W sumie to głównie na wsiach ludzie mają inny stosunek do psów, są po to by strzec domu przed złodziejem, żyją na łańcuchu w budzie, tacy ludzie nigdy nie zaznają tej więzi która jest między psem a człowiekiem...

    Co do życia i planowania, pamiętam jak mi ciocia powiedziała, że tyle miała w życiu planów, marzeń na przyszłość a któregoś dnia mój wujek nie wócił do domu, zginał w wypadku samochodowym... jej wszelkie plany legły w gruzach, powiedziała mi, że nie ma co planować i wybiegać w przyszłość...
    Rozumiem ją i wiem jak jest jej ciężko, ale myślę że nie da się żyć bez planowania i bez marzeń choć czasem los potrafi pokrzyżować nasze plany...
    Buziaki ślę :*

    OdpowiedzUsuń
  65. Przepiekne miejsce!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  66. Wspaniale wszystko opisujesz, zdjęcia są bardzo urokliwe, podziwiam Cię,za wytrwałość w realizowaniu swoich marzeń, pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu