*
Na początek pragnę wszystkich namówić do obejrzenia filmu. Jeśli macie 28 minut czasu - zachęcam! Film "Wypalony" autorstwa Anny Więckowskiej, mówi o bieszczadzkich smolarzach czyli ludziach, którzy w retortach wypalają węgiel drzewny. Reportaż ten oddaje bieszczadzki klimat, pokazuje ludzi tak, jak ja nie potrafiłabym ich nigdy pokazać. Nie powiem nic więcej by nie popsuć zabawy, jest świetny!
Wystarczy kliknąć na zdjęcie poniżej. Bieszczadzkie retorty zimą:
Wszystkim tęskniącym do innych okoliczności przyrody dedykuję kilka zdjęć jakie dostaliśmy wczoraj od naszych gości. Zrobione zostały podczas wizyty u nas w czerwcu:
Przed wielu laty krążył taki dowcip:
Wszędzie mowa o przewodniej roli partii. Bierzesz gazetę - jest, włączasz radio - jest, w telewisji - jest! Aż strach otworzyć lodówkę!
Osobiście urządziłam taki horror jednemu, filmowemu montażyście. Byłam wtedy na studiach. Na naszą uczelnię zawitała ekipa filmowa, kręcąca film fabularny. Pieniądze jakie miałam na życie, zazwyczaj wydawałam do połowy miesiąca - potem jechałam na kisielkach. A tu możliwość godziwego zarobku w charakterze statysty!
Asystent reżysera, polubił mnie i wstawiał w każde ujęcie - gdzie się dało. Nawet zwalniał mnie z zajęć mówiąc prowadzącym, że jestem niezbędna w jakiejś scenie. No to byłam we wszystkich! Wchodziłam i schodziłam ze schodów, stałam za głównym bohaterem filmu w kolejce, biegałam z pustą torbą po dworcu, by za chwilę witać kogoś przyjeżdżającego. Stałam na korytarzach, gdy przechodzili aktorzy, siedziałam na ławce w parku i tak dalej... Jak się skończyły pieniądze na statystów załapałam się na stawkę aktorską i miałam nawet "zadanie aktorskie". Kiedy film wszedł na ekrany - oczywiście poszłam go zobaczyć. Był artystycznym gniotem, nawet na mękach nie powiem jaki miał tytuł, ale mnie się podobało, bo cały czas śledziłam rozpaczliwe wysiłki montażysty by mnie powycinać z większości ujęć. Nie ze wszystkich mu się udało. Wyobrażam sobie jego przerażenie, gdy w kolejnych opracowywanych scenach wyskakiwałam jak przysłowiowy Filip z konopi. Daję głowę, że gdybyśmy się wtedy spotkali - to by mnie udusił! Za zarobione pieniądze kupiłam sobie przecudownej urody torebkę (kosztowała tyle co średnia krajowa) i nadal żarłam kisielki.
Niedawno Maciek odkrył w internecie forum na tematy budowlane i wnętrzarskie. Ludzie wymieniają się tam swym doświadczeniem związanym z budową i urządzaniem domu, zamieszczają zdjęcia. Zalogował się i na początek pokazał zdjęcie naszego domu, mając nadzieję, na interesujące kontakty z ludźmi doświadczonymi. Po kilku godzinach został rozszyfrowany: przecież to Chata Magoda! napisał ktoś i bach - link do bloga. Maciek mówi, że odebrałam mu całą radość. Już nie ma o czym rozmawiać, bo każdy na blogu może sobie przeczytać.
Blog, czasopisma, radio (tam też się produkowałam niedawno), ma być wydana książka w której będziemy jednymi z bohaterów.
I wtedy pomyślałam, czy aby nie zrobiłam powtórki z przeszłości. Czy aby ktoś nie zacznie się obawiać tę lodówkę otworzyć bo mu wyskoczy Magoda Chata!
Pitagoras powiedział, że we wszystkim powinien być umiar.
Postanowiłam pisać rzadziej. Dać odsapnąć. Nie wyskakiwać z każdego kąta.
Howgh!
*
Jagódko, pisz i to jak najwięcej!!! Miło jest poczytać o Twoich i Maćka zmaganiach w krainie, gdzie diabeł mówi dobranoc :-) A jeszcze milej nacieszyć oko fotografiami, które są cudne! Także pisz i nie odbieraj nam mieszczuchom tej jedynej - szczególnie o tej porze roku - możliwości obcowania z naturą.
OdpowiedzUsuńBeautiful pictures, I wish I could read what your'e writing as well:-)
OdpowiedzUsuńI think your nature looks fantastic!
Trochę Ciebie rozumiem, ale pisz wtedy kiedy masz ochotę, niczego nie zakładaj "z góry".
OdpowiedzUsuńFilm doskonały.
Pozdrawiam.
Ja to bym chciała zobaczyć Chatę...w lodówce ;-))))
OdpowiedzUsuńMyślę, że za chwile ruszy lawina protestów ze strony wiernych Czytaczy, absolutnie nie mniej i rzadziej, tylko więcej opowieści!
Nie pisz rzadziej!! Plisssss!! Jak dla mnie możesz wyskakiwać nawet z piekarnika... pozdrawiam gorąco.
OdpowiedzUsuńPisz dużo! Przecież nie wyskakujesz jak Gierek z każdej konserwy (ja znałam ten sam dowcip w wersji Gierek i konserwa:), czyta Cię ten, kto chce. Ja Cię odkryłam podczas konkursu blog roku, mam w czytniku rss i sama tu przyłażę, bo lubię!
OdpowiedzUsuńNo tak, jestem cząstką lawiny, o której pisze w komentarzu bestyjeczka - pisz, koniecznie pisz! Bo ja już zamyślam, jak do Was kiedyś na urlop przyjechać, więc chcę dużo czytać i te cudne zdjęcia oglądać:)
:) fajne historyjki, rozweseliłaś mnie w ten ponury dzień. U mnie dzisiaj leje deszcz, więc miło jest pooglądac ciepłe i radosne zdjęcia z lata.
OdpowiedzUsuńMasz rację, umiar we wszystkim się przydaje ;) To teraz ja coś Ci opowiem, moja przyjaciółka będzie na mnie zła, ale myśle, ze powinnam to tutaj napisać. Moja przyjaciółka urodziła sie i mieszka w górach, zna Twojego bloga i zupełnie inaczej go odbiera niż ja. Owszem cieszy się, że opisujesz piękno gór, ale twierdzi, że nabijasz się z autochtonów. Piszesz o ich wadach prześmiewczo. Opisywanie, że zrobią coś póżniej, że tak a inaczej reagują na psa jest i najlepiej to sfilmować, jest trochę... kiepskie.
Ja odbieram to zupełnie inaczej, ale ona nie. Nie mamy na to wpływu jak kto nas odbiera, ale moze warto czasami nad tym się zastanowić :)
Jak ja uwielbiam tu zaglądać, zawsze czeka mnie pozytywne nastawienie, ciepło i opowieści o moich ukochanych Karpatach Wschodnich :) zawsze znajdę tu garstkę pięknych zdjęć... jak dla mnie Chata Magoda może wyskakiwać nawet z lodówki :)
OdpowiedzUsuńA ja lubię jak wyskakujesz z każdego kąta :D
OdpowiedzUsuńAbsolutnie się nie zgadzam na "mniej"! Pisz ile dasz radę, choćby i 3 posty dziennie! Ja mówię TAK Chacie Magoda wyskakującej z lodówki, piekarnika, szafy ... nawet pralki!
OdpowiedzUsuńJagodo, dziękuję za zamieszczenie odnośnika do filmu. Brakuje słów by opisać wrażenia. Wzruszający... Takich ludzi rzadko się dziś spotyka, wrażliwych, autentycznych, prostolinijnych.
OdpowiedzUsuńCo do pisania sama widzisz jakie terapeutyczne już niemal znaczenie ma Twój blog. Oczywiście, że nic na siłę i pod presją. Masz jednak ogrom zwolenników także pisać nie przestawaj. Twoje zdjęcia są fantastycznym dopełnieniem opisywanych historii.
Na "Werandę Country" czekam z niecierpliwością. Ostatnio zaczytuję się a raczej chłonę jak gąbka fotografie z pięknych krain geograficznych i pięknych domostw śmiertelników, co nie bali się porzucić miasta dla uroków wiejskich klimatów. Pozdrawiam.
Niedobrze, że chcesz pisać jeszcze rzadziej, wcale nie uważam że jest Cię za dużo - ba, wolałabym zdecydowanie żeby posty były częściej i jedyne co Cię rozgrzesza w tej kwestii to niedomaganie internetu u Ciebie... A ty mi jeszcze mówisz, że będziesz się odgraniczać z postami. Buu ;(
OdpowiedzUsuńnie chcę Cie sprowadzac na złą drogę, ale mam szczerą nadzieję, że nie wytrwasz w swoim postanowieniu! hmm, ja to już chyba krocze ta złą drogą, bo egoistka ze mnie straszna, ale nie wyobrażam sobie, że będzie mniej tych miłych chwil spędzonych na czytaniu Twojego bloga.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Marta eM
Ja też uwielbiam Cię czytać(:
OdpowiedzUsuńA w poprzednim poście,w komentarzu pisałam o mojej miłości do Bieszczad(znam je od dzieciństwa i to te dzikie Bieszczady,nie tylko zwyczajnie turystyczne)
A film...
film zwyczajnie mnie wzruszył.
Pozdrawiam ciepło.
Patrycja
Nie wiem jak innym, ale mnie "Chata Magoda" na pewno się "nie przeje":)
OdpowiedzUsuńCo do wypalaczy drewna, to miałam tę przyjemność być na miejscu osobiście. Dwa lata temu zrobiliśmy sobie wakacyjny wypad w Bieszczady - punktem zaczepienia były Lutowiska;) a wszystko co wokół chłonęliśmy jak gąbka, tak więc udało nam się być na placu, gdzie miły Pan wypalał drewno:)
Ponadto akurat wtedy "Trójka" gościła w Bieszczadach, dzięki czemu to, o co my zapytać zapomnieliśmy, słyszeliśmy z radia, bo dociekliwy dziennikarz nie poprzestawał na ogólnikach:)
Eee tam :P nie ma się czym przejmować, skoro jesteście tacy znani i lubiani to chyba ludzkości nie można odebrać przyjemności z podczytywania co u Was słychać :P nie rób nam tego! ;)
OdpowiedzUsuńBuziole :)
nie rób nam tego!!!!takie zaglądanie do Waszej chaty to jedna z przyjemności, na które z czystym sumieniem możemy sobie pozwolić, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJagodo- jesteś moim ulubionym "Filipem z konopi" wyskakuj częściej .Każdy temat ,który poruszasz jest dobry ,ciekawy , śmieszy lub smutny , ale nigdy nie nudzi .
OdpowiedzUsuńCzytając post "Droga " zaczęłam rozmyślać nad swoim życiem , może i dla mnie jeszcze jest nadzieja , pogubiłam się na krętych ścieżkach życia , poszłam za głosem serca , a może trzeba było kierować się zdrowym rozsądkiem ,pomyśleć o sobie i realizować swoje marzenia ...trudno przepadło ,czasu nie zawrócę , ale mogę poszukać swojej drogi
Obejrzałam galerię zdjęć Dzieci Buddy / jak bardzo te dzieci różnią się od tych , które spotykam na ulicy / mają szczególnie piękne oczy , mieszka w nich smutek, szczerość,zaduma i ciekawość .
Jak zwykle piękne zdjęcia -pozdrawiam Yrsa
Ależ wyskakuj, bo robisz to przepięknie ;)
OdpowiedzUsuńA ja niedawno, zupełnie przypadkiem trafiłam w telewizji na program z cyklu Kuchnia jak życie na kuchnia.tv, w którym była mowa o Bieszczadach, bieszczadzkim jedzeniu i życiu smolarzy z retort. Cudownie było tam się przenieść choć wirtualnie. I podobnie jest kiedy się czyta Twoje posty :-) Pozdrawiam ze Starego Torunia
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to możecie wyskakiwać nawet z lodówki :) Co prawda nie mam czasu by wpadać tu często ale jak już jestem to czytam wszystkie zaległe posty. I marzę po cichu o wypadzie w Bieszczady.... Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńZ reguly wole czytac tu cudowne teksty i ogladac przepiekne zdjecia niz komentowac, ale dzisiaj musze odstapic od tej zasady. Od kiedy trafilam w to miejsce po raz pierwszy mam taka wewnetrzna potrzebe zeby "wpadac" do Was i zobaczyc/ poczytac co u Was nowego. Jesli cos opuscilam rzetelnie czytam wszystkie zaleglosci, a im mam wiecej do poczytania/ ogladania tym bardziaj sie ciesze. Jestem duza dziewczynka i umiem poslugiwac sie wolna wola wiec syndrom lodowki mi nie straszny. Pozwol mi Droga Imienniczko w dalszym ciagu "wpadac" do Was, niech chociaz sobie popatrze jak wyglada prawdziwy home...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was serdecznie, Drodzy Pogromcy Bieszczad.
Byle do wiosny!
Jagoda/Borowka
ja protestuje, ograniczeniu ilości nowych postów mówię NIE
OdpowiedzUsuńDołączam się do powyższych protestów, bardzo prooooooszę nie ograniczać pisania, a już na pewno nie z powodu rzekomego "przejedzenia", bo jest zgoła odwrotnie. Jeśli chodzi o mnie to czuję ciągły niedosyt bieszczadzkich opowieści:) Serdecznie pozdrawiam, Ada
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cię czytać i tu zaglądac!
OdpowiedzUsuńI nie chcę mniej!
Pozdrawiam
Ja spokojny człowiek jestem... ale po przeczytaniu Twoich słów "Postanowiłam pisać rzadziej. Dać odsapnąć. Nie wyskakiwać z każdego kąta." ciśnienie mi się podniosło... jestem egoistką która domaga się jeszcze jeszcze i jeszcze. Która codziennie kilka razy dziennie "wchodzi do Twojego domu" i sprawdza czy są nowe zapiski.Jak tylko taki zobaczę natychmiast rzucam się do jego czytania jak wygłodniały wilk. Jagodo ja zrozumiem jeżeli jesteś zmęczona opisywaniem tego co się dzieje wokół Ciebie i w Tobie, ale jeżeli zamierzasz pisać rzadziej tylko dlatego że chcesz dać nam odsapnąć od siebie to ja mówię kategorycznie NIE. I chociaż "moje" góry (Beskidy) są trochę daleko od Twoich to przyjadę i będę dzień i noc stała nad Tobą i jak mantrę powtarzała "Jagoda pisz. Jagoda pisz" aż będziesz miała mnie powyżej dziurek w nosie ;)
OdpowiedzUsuńA film... poruszył mnie do głębi... i słowa Stasia "człowiek jest niewolnikiem swojego posiadania. A ja mam tylko tego psa" ścisnęły mnie za serce... tym bardziej że on również okazał się niewolnikiem... niewolnikiem uczucia do tej biednej małej psinki.Autsajder... "ale jedno wiem po latach. Prawdę musisz znać i Ty: Zawsze warto być człowiekiem, Choć tak łatwo zejść na psy...każdy żyje tak jak chce... każdy kocha tak jak chce" jak śpiewał autsajder Rysiu... Pozdrawiam prosząc o wyskakiwanie z każdego urządzenie w mojej chatynce :) Gabriela B.
Za film pięknie dziękuję. Czuję ogromnie poruszenie, zadumę, podziw dla Stasia. Film niezwykle refleksyjny, nie pozwala na bycie biernym widzem. Perełeczka!!!
OdpowiedzUsuńNie znudzisz sie, nie zirytujesz, bo Twoj dom jest prawdziwy i Ty jestes prawdziwa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Witam Wszystkich.Pani Jagodo już od jakiegoś czasu czytam i oglądam zdjęcia z Pani krainy. Pozwala mi to uśmiechać się do Was przez szklany monitor. Podziwiam Panią i Pana Maćka za ciężką pracę jaką wykonujecie, a Bubę za piękne i mądre oczęta. Myślę,że równie dobrze jak Pani wychodzi opowiadanie tak i Panu Maćkowi wyszło by opisywanie zmagań z budową Bojkowskiej. Cenne wskazówki i pomysły z budowy pomogły by nie jednej osobie. Zatem zachęcam Państwa i powiem, że oczekuję na techniczne wskazówki z budowy. Acha jeszcze dodam: dzięku za łatanie ludzkich serc (tych które do Was przyjeżdzają i tych które Was czytają:)).
OdpowiedzUsuńAch proszę pięknie wyskakuj i wyskakuj nawet z lodówki. Najbardziej lubię te komentarze o życiu tak w ogóle i wspomnienie i zdjęcia cudnych drobiazgów i chaty i gór i Buby i kózek i im więcej wszystkiego tym więcej przyjemności. Proszę jeszcze piękniej pisz i jeszcze raz pisz, komentuj, opowiadaj, bajaj i pstrykaj zdjęcia. A z tej Twojej werandy nie ruszałabym się, zapadła w fotel i trochę bym się rozglądała, trochę czytała, trochę słuchała, trochę popijała, trochę podjadała, trochę pogadała itd. i itp. Zuza
OdpowiedzUsuńnieumiarkowanie w jedzeniu i piciu to grzech, ale nieumiarkowanie w pisaniu...? będziesz miała grzech, jesli zrobisz to za rzadko i nas wszystkich na sumieniu :) pozdrawiam Monika z Poznania
OdpowiedzUsuńAbsolutnie się nie zgadzam! Ja jestem baaaardzo zawiedziona jak nie ma nowego tekstu CODZIENNIE :-))) Pisz koniecznie i dużo!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco!
Dorota z beaglem
Przepiękne fotografie - otoczenie takiej przyrody to prawdziwy skarb ;)
OdpowiedzUsuńno wiesz! jak dla mnie to za rzadko piszesz. ;(
OdpowiedzUsuńNo to pomyślmy - blog nie wyważa drzwi, wchodzą na niego jedyni ci, którzy chcą spotkania z jego ikonografią, klimatami.
OdpowiedzUsuńA jeśli odpalają ten adres - czynią to jako świadomi swych apetytów suwereni.
Zawsze mogą odpalić laptopa w lodówce - tylko, że palce marzną:-)
Blog to nie strona www z Chatą - ona ma inne zadania,to inny gatunek adresu netowego.
W większości ludzie - skala globalna - piszą blogi codziennie.
Jest to na tyle powszechne, że gdy brak wpisu w dany dzień, bywalcy podnoszą larum:-)
Istotny jest własny rytm i sama intencja prowadzenia bloga.
Efektu przejedzenia nie ma - o czym świadczą komentarze - jeśli więc jest potrzeba reglamentowania - to nie leży po stronie rzekomo "molestowanego" odbiorcy.
Przytulam - zgubiona w tłumaczeniu...
Ja tu z pretensją wielką piszę !!!Jak wszyscy OBURZONA jestem...proszę pisz ,odbierasz mi wodę i chleb!
OdpowiedzUsuńChata Magoda jest rozpoznawalna ...OCZYWIŚCIE ,DLATEGO ,ŻE TAK WIELE OSÓB LUBI DO CIEBIE ZAGLĄDAĆ I CZYTAĆ TWOJE OPOWIEŚCI . Nie rób nam tego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Uściski ślę
Magodo,
OdpowiedzUsuńto jakaś pokrętna wymówka, dziewczyna chcesz nas pokarać, a za co?
Pozdrawiam
Prosze pisac wiecej jesli czas pozwala. Chaty Magody zawsze za malo:-) Twoje pisanie przyciaga i go brakuje :-) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie, nie zgadzam się. Mam 50 lat więc coś tam tam o przewodnie sile pamiętam. W partii nie byłam, umiałam myśleć więc jakoś z tym żyłam. Choć nie najlepiej. Bo ta przewodnia .. partii dawała ludziom różne profity, to ja mili Państwo tak od Was z Magody te nadzwyczajne dary czerpię. Oglądam, czytam, podziwiam, ze tak wytrwale dążycie do celu i go osiągacie! Podziwiam styl i formę, może jednak choć troszeczkę częściej. Co do wspomnianej torebki to wiele razy zrobiłam podobnie. Pozdrawiam w warszawie sypie śnieg.marzycielka
OdpowiedzUsuńFilm niesamowity. Postać bohatera tragiczna. Pies oddany. Życie trudne, może dlatego idziemy na kompromisy, żeby nie być w tak skomplikowanej sytuacji. Być czy mieć. A może ten człowiek jest szczęśliwy. Stary, zniszczony, prosty ale tam w jego oczach, sposobie mówienia, poruszania się jest to coś. Namówiła mnie Pani do refleksji, dlatego może warto pisać, pokazywać a inni co chcą będą czytać! marzycielka
OdpowiedzUsuńMagoda, nie strasz! Bedziesz mnie miala na sumieniu! Przestaniesz pisac, nie bedzie nic do czytania - zapomne jezyka..........
OdpowiedzUsuńJa z tych co się mało odzywają. Ale teraz nie zdzierżę.;) Stanowczo protestuję przeciwko pisaniu mniej! :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
Serdecznie pozdrawiam.Jagoda N.
OdpowiedzUsuńJeśli o mnie chodzi to moja lodówka jest do twojej dyspozycji ;) I pisz, pisz, pisz dziewczyno jak najwięcej!!! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZgadzam się z moimi przedmówcami. W mojej lodówce jeszcze Cię nie ma. Sprawdziłam. Wniosek? Piszesz za rzadko!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie - Danka
jak to rzadziej?! jak to dać odsapnąć?!
OdpowiedzUsuńidę sprawdzić lodówkę - i proszę mi stamtąd "na mnie" natychmiast wyskoczyć! i robić to za każdym razem, gdy otwieram okienko z Chatą Magoda...
pliiiissss...
Witam! Przyznaje się bez bicia... to ja Was rozpoznałam na forum Muratora..... wybacz ale nie mogłam się powstrzymać , Wasz dom jest tak piękny......jak już napisałam mój ulubiony... i choć sama jestem z gór , i dopiero budujemy swój domek , wiem że nie bedzie taki jak Wasz... ale wszelkimi siłami dążę do tego , a co wyjdzie ...zobaczymy... A Maciek niech pisze, tam w spisie domów drewnianych , napewno duuuuuużo będzie miał do powiedzenia!!:-)Jestescie wspaniali! Pozdrawiam Was ze słonecznych dziś GORCÓW eva33......
OdpowiedzUsuńa może pisz tyle samo, ale mniej startuj w konkursach - gdzie nie zajrzę, ty bierzesz udział...
OdpowiedzUsuńZawsze można zmienić lodówkę:) Namolność w słowach byłaby wtedy, gdyby w gościach były zostawiane. Ale u siebie? Nie ma powodu. Tym bardziej, że co poniektórzy, zamiast na "bardziej praktyczne" zajęcia, czas swój wydają na torebkę firmy Chata Magoda", a za resztę kupując przysłowiowe kisielki:)
OdpowiedzUsuńZostawiam tu przy okazji gromadkę termitów i korników, by w jak najkrótszym czasie zdemontowały tę tamę na rzece słów, płynącej tak pięknie na tej stronie.
Piotr - odkrywca
takchcezyc.pl
Ale jak to??? Czy to znaczy, że mam rzadziej odpoczywać? Prawie codziennie tu zaglądam, odrywam się od zgiełku miasta, a teraz dowiaduję się, że bedzie mi to dawkowane?! Protestuję. To nie jest gniot żeby sie go wstydzić. To piękne miejsce zbudowane miłoscią i znojem. Uwielbiam tu być. Możecie sobie na mnie wyskakiwać z komputera, lodówki, szafy, garderoby. Zapraszam.
OdpowiedzUsuńMoże pora na kilka słów z mojej strony.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze, to bardzo wzruszające doświadczenie przeczytać tyle serdecznych słów! Dziękuję za nie! Grażyno-Anno, Bestyjeczko, Mado, Doroto, An-no, An z Chatki, Mato, Marzeno, Cwasio, Ado, Yadis, Marto eM, Patrycjo, Sylwio, Qulko, Dagmaro, Yrso, Lauro, Kind, Dasiu, Zulko, Jagodo, Sekutnico, Ado, Aagoo, Gabrielo B., Konwalio Amelii, Zuzo, Moniko, Doroto, Agaw, Kalino, Nie-Istotna, Ito, Jadwigo, Marzycielko, Anno, MKatarynko, Jagodo N, Syldro, Kasiu, Danko, Evo33, Piotrze, Apple, oraz ci niepodpisani - każdemu z Was, z osobna pragnę podziękować!
Po drugie, proszę zrozumieć jak deprymujące jednak, może być takie "życie na widoku". Kiedy zaczęłam pisać bloga - przysięgam! nie miałam tego świadomości. Dodatkowo mieszkamy właściwie "na okrągło" pod jednym dachem z ludźmi. A, cóż - jesteśmy raczej kameralni. Maćkowi doskwiera brak prywatności, mieszkamy w Bieszczadach nie bez powodu. Oboje nie mamy w sobie potrzeby popularności.
Po trzecie - bloga dalej pisać będę, ale wpisów będzie mniej, może będą bardziej przemyślane :)) Pisać lubię, lubię ludzi, przez bloga poznałam wiele cudownych osób!
Jednak jak na nasze osobiste możliwości i ocenę to za dużo tej Chaty. Rozpędziłam się i słusznie ktoś zauważył, że niepotrzebnie Chata była w konkursach ( na dwa lata - aż w trzech).
Po kolejne - bo się już pogubiłam - An z Chatki, zabolały mnie słowa Twojej przyjaciółki, że się naśmiewam z "autochtonów". Bieszczady są naprawdę specyficzne. Nie piszę o wszystkim, bo nie lubię drastycznych tematów. Nadal uważam, że gdziekolwiek się mieszka to między ludźmi powinna obowiązywać rzetelność, słowność i punktualność. A jedyną osobą z której się naśmiewam - jestem ja sama! Bawi mnie moja własna naiwność i miastowe schematy myślowe - o tym właśnie piszę.
Kochani! Jeszcze raz pięknie dziękuję za Waszą niezgodę! Obiecuję, że wprawdzie rzadziej ale na pewno pisać będę choćby dlatego, że jesteście wspaniali i bardzo potrzebuję kontaktu z Wami!
Uściski, serdeczności i życzenia najlepsze z ciągle zimowych Bieszczadów!
Szanuję decyzję. Ale jeśli ktoś nie ma poczucia humoru ani dystansu do siebie to nie powinien tu zaglądać.Nie znalazłam żadnych obraźliwych wpisów. Tu jest pięknie, miło, przyjacielsko. Pracowicie. Zazdrość to zła cecha, jeśli staje się zawiścią. Ech ludzie, cieszmy się, że innym się coś udało. Nie spadło z nieba, to ciężka praca /brudno i chłodno było/ a ja/my możemy dzięki internetowi tam być. Konkursy, mało! ja nie startuję, bo nie mam z czym. Wy próbujcie to taka nagroda za trud - ale patetycznie. Tak myślę i już . Pozdrawiam, czekam. marzycielka
OdpowiedzUsuńZa każdym razem , kiedy tu zaglądam nie mogę przestać się zachwycać zdjęciami , a po obejrzeniu filmu całkiem poczułam się jak w domu . Cudowne ciepło ... ognisko domowe , magiczny dom , chciałam sięgnąć reką i spróbowac tam wejść :) Bardzo dziękuję za ten przypływ dobrej energii :):):) Tak sobie myślę , że blog taki jak Chata Magoda powinien być wszędzie , bo jest tym czego ludziom coraz bardziej brak ... Spokojem , bezpieczeństwem , azylem , oddechem i wytchnieniem . Mam coraz mniej czasu na blogi , ale zaglądałam do Ciebie nawet , gdy byłam daleko od domu. Po prostu dobrze się tu czuję :):):) Pozdrawiam Ciepło i to ja tym razem dziękuję za Twoje słowa i ciepło :)
OdpowiedzUsuńMagodo, gdyby tacy jak Ty wyskakiwali nawet z lodówki to świat byłby lepszy, niestety jest odwrotnie.
OdpowiedzUsuńpisz swoim rytmem, zawsze jesteś mile widzianym gościem w moim komputerze ;) może zróbcie z Mackiem podział rol, On niech pisze o swoich zmaganiach z chata a Ty o życiu. z komentarzy widać, ze brakuje nam takich opowieści jak Twoje. nie martw się, świat pędzi dalej, kto inny zrobi się popularny a z Toba zostaną najwierniejsi i wszystko wróci do normy, odzyskacie swój spokój i intymność.
pozdrawiam
ps. wczoraj przylecial pierwszy motylek cytrynek :)
ps2. filmu niestety nie moglam obejrzec, kazali uiscic :(
Witaj. zapraszam do współtworzenia blodu POLSKIE WNĘTRZA. Proszę o maila z wyrażeniem zgody na zamieszczenie linku to strony. Pozdrawiam. Bardzo proszę też o pomoc w rozpowszechnieniu wiadomości o tym blogu wśród bleggerek. Myślimy iż cel jest szczytny.
OdpowiedzUsuńTo moj pierwszy tutaj wpis. Czytam Ciebie od dluzszego czasu ale jeszcze nigdy nic nie napisalam. Po przeczytaniu tej wiadomosci pomyslalam, ze musi byc ten pierwszy raz i mniej wpisow byloby mysle zla decyzja... ja bym chciala choc tycio, tyciutko wiecej, jezeli mozna... :-)
OdpowiedzUsuńPiekne zdjecia, klimaty i to co piszesz... Pozdrawiam cieplutko. M
Zawsze w zyciu jest cos za cos.Jak wynika z wpisow moich poprzednikow jestesmy od Twojego bloga uzaleznieni i bardzo odpowiada nam klimat,cieplo bijace od Was i radosc z tego jak i gdzie zyjecie.Ale decyzja nalezy do Ciebie.Musisz zrobic bilans "zyskow i strat".A moze dla takich zachlannych i wiernych czytelnikow warto poswiecic odrobine .Ten blog jest dla mnie taka ucieczka od codziennosci i nadzieja ze moje plany urlopowe to prawda a nie sen.Sle moc serdecznosci.Iga
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o mnie to ja tę przysłowiową lodówkę moge nawet cześciej otwierać,oby tylko nie przestała Pani z niej wyskakiwać... Pozdrawiam - Egretta
OdpowiedzUsuńA ja kupię sobie drugą lodówkę....;) i obie będę otwierać... :)i czekac na Ciebie...:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bardzo lubię tu zaglądać - a tym razem zapraszam do mnie po odbiór wyróżnień :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle mi się dostało od mojej przyjaciółki, za napisanie tego posta :) ale nadal uważam, że dobrze zrobiłam. Ciesze się, ze ustosunkowalaś się do tego, przynajmniej coś to wyjaśniło. Ktoś wspomniał o zazdrości itd., to w jej przypadku nie ma miejsca. Raczej chodzi o odbiór słów i inną ich interpretację niż był zamiar autora. No, ale na to już nikt nie ma wpływu. Jedynie trzeba pamiętać, że słowa mają ogromną moc, mogą tak samo rozśmieszyć jak i zasmucić. Sztuka w tym, żeby znaleść ten osławiony złoty środek :) nawet w opisywaniu życia :)
OdpowiedzUsuńPozdr An
Witam.
OdpowiedzUsuńChętnie zaglądam, piękne zdjęcia, duże poczucie humoru i potężna dawka autoironii. Maćka "zazdraszczam". Jako pracująca na 2 etatach mieszkanka Bieszczadów też czasami się jeżę na opisy autochtonów, ale może w Lutowiskach tak jest? Młodzież głównie za granicą, a postpeerelowskie pokolenie rzeczywiście? No nie wiem. Pozdrawiam Anna.
Dziękuję za filmik o Stasiu,bardzo się wzruszyłam.I proszę o następny wpis:).Pozdrawiam serdecznie.Joanna
OdpowiedzUsuńJa też protestuję! Uwielbiam tu zaglądać i wiedzieć, że są światy, gdzie czas płynie inaczej a ludzie nie patrzą cały czas na zegarek. Lubię patrzeć na Bubę i Bieszczady, lubie czytać o nich i o tysiąciu innych rzeczy. Naprawdę Jagodo- jeśli nie masz ochoty, szkoda, ale jeśli nie chcesz nas zalać potokiem słów- płonne obawy. Pozdrawiam, Basia:).
OdpowiedzUsuńPodglądam was regularnie, po troszku zazdroszcząc , że wam się udało realizować moje marzenie ;)
OdpowiedzUsuńA tak jeśli chodzi o wyskakująca "Chatę" to dziś siedząc i szukając noclegu w Lutowiskach na czas badań terenowych do magisterki... patrzę a na liści "Chata Magoda" - ha! myślę, to już wiem dokładnie gdzie to wasze odludzie :)
Myślę,że słuszną podjęłaś decyzję.Jest Twoja i kropka. Jeżeli sama czujesz,że za dużo ,szumu' się narobiło wokół Was, to trzeba dać odsapnąć.
OdpowiedzUsuńTakie decyzje podejmują WIELCY!
POzdrawiam.
W dzisiejszym swiecie, dystans sie jakos skrocil...
OdpowiedzUsuńAle zareczam, ze w mojej lodowce Was nie ma.
Pozdrawiam.
Kasia
Magodo:) w dniu Święta Kobiet wszystkiego najlepszego.
OdpowiedzUsuńSpełnienia życiowych marzeń i wytrwałości w dążeniu do celu.
Szybkiej wiosny bo mróz co słyszałem w radiu jest u Was tęgi.
Kwiatek dla Pań na moim blogu.
Pozdrawiam
Władych.
Witaj ! Zupelnie przypadkiem trafilam na Twojego bloga. I powiem jedno! Zazdroszcze Ci tej przeprowadzki. Poki co, mecze sie w bardzo wielkim miescie. Mam nadzieje, ze kiedys uda mi sie wyprowadzic gdzies blizej lona natury. Zapisuje sobie Twojego bloga do ulubionych, abym mogla chociaz popatrzec sobie na zdjecia i potesknic. Pozdrawiam serdecznie i zabieram sie do czytania innych postow !!
OdpowiedzUsuńNie rezygnuj z pisania tylko i wyłącznie z obawy przed przesytem nas, Twoich wiernych czytelników. Nikt nas do czytania nie zmusza, sami tu zaglądamy. I może dzień byłby lepszy gdybym w lodówce, układając z trudem przytaszczone zakupy, zobaczyła bieszczadzki krajobraz z Bubą.
OdpowiedzUsuńPojawił się w kilku komentarzach obrażony autochton. Ale tak to już dziś chyba jest; cokolwiek ktoś napisze o czymkolwiek zawsze znajdzie się ktoś urażony. Nawet pogoda już przestała być bezpiecznym tematem bo obrazić możne meteorologów.
A ludzie na wsi wcale nie są gorsi od mieszczuchów - tu również zdarzają się istne zakały ludzkiego rodu. Bo przecież nie miejsce zamieszkania determinuje nasz stosunek do świata ale to jacy jesteśmy my sami i jakie wartości nam wpojono. Wiele jest prawdy w przysłowiu: czym skorupka za młodu nasiąknie... cd wszyscy znają.
Więc jeśli wyrosło się na wsi znajdując świetną zabawę w praniu kociąt i przypinaniu ich klamerką do sznura to trzeba mieć bardzo wielkie otwarte serce i umysł aby zrozumieć, że nie tędy droga. Niewielu to potrafi.
Pozdrawiam serecznie, Dorota
ZAPRASZAM PO WYRÓŻNIENIE
OdpowiedzUsuńFilm mnie zdumiał, zadziwił, zachwycił i wzruszył tak samo jak i jego bohater. Dziekuję:)
OdpowiedzUsuńKobieto, ulituj się, napisz coś wreszcie!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńMiła Jagodo, codziennie z nadzieją zaglądam do Ciebie, a może jest już coś nowego? Łaknę Twojego pisania "jak kania dżdżu", popatrz na powyższe wpisy, jak tęsknimy za tym. Film chwyta za serce, a jego bohater wzrusza. Odpocznij sobie od medialnego zgiełku wokół siebie, a potem pisz, pisz pozdrawiam serdecznie Maria z POgórza Przemyskiego
OdpowiedzUsuńCzy ten 10 dniowy brak postów to jakaś kara?
OdpowiedzUsuńJagódko :))
OdpowiedzUsuńTęsknię za Tobą :) Za Wami...
I ściskam mocno!
Zaginę pewnie w tym gąszczu komentarzy.
OdpowiedzUsuńCzytam już w kółko to samo,napawam oczy i tak już przez 10 dni.Trzaskam drzwiami od lodówki i co????i nic!!!!No!!!nie rób nam tego-Ola 50
Zakochałam się w tym miejscu... Nie kończ z pisaniem, fantastycznie Ci to wychodzi :) Jeszcze nie wyskakujesz z lodówki, skoro trafiłam tu dopiero teraz ;) pozdrawiam serdecznie :) Szamanka.
OdpowiedzUsuńKochani!!!
OdpowiedzUsuńPrzed chwilą wróciłam w Bieszczady po bardzo intensywnym wypadzie w Polskę. Padam na nos ale po przeczytaniu komentarzy muszę Wam podziękować i obiecuję, że wytłumaczę się w następnym poście - niebawem.
Dziękuję za Waszą Obecność tutaj i do zobaczenia!
Pisz jak najczęściej! A jeśli masz zamieszkać również w mojej lodówce, to ja jestem jak najbardziej "za" :) Opróżniam dla Ciebie dwie górne półki; mojej rodzinie od dzisiaj musi wystarczyć ta najniższa, najmniejsza :D Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńFilm niezwykły, klimatyczny, bieszczadzki aż boli...wzruszyłam się i tęsknię za Bieszczadami jeszcze bardziej...oby do wakacji.
OdpowiedzUsuńdzieki :)
Magodo,
OdpowiedzUsuńpo tych wszystkich poprzednich wpisach, Twoj komentarz zabrzmiał trochę jak "mam nowy, genialny pomysł, przeprowadzam sie !!!"
mam nadzieje, ze jeszcze dłuuugo nie. przecież ja muszę kiedyś tam do Ciebie dojechać ;)
Magodo !
OdpowiedzUsuńWidzisz sama, nie ma Ciebie w domu (i na blogu)chwilowo, ale wokół waszego domu tyle dobrych duszyczek krąży i pozdrawia to miejsce z całą serdecznością. Świat jest piękny a ludzie też potrafią tacy być. Nie tylko wiosennie, ale wręcz świątecznie się zrobiło;))) I oby tak dalej !
Pozdrawiam i ja serdecznie :)))
Aga K.
Kiedy przerwiesz milczenie?
OdpowiedzUsuńNieee no....jak mogłaś dojść do takich wniosków Magodo? Pisz jak najwięcej :))
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wpis. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń