czwartek, 28 maja 2009

Parawany cz.4

*




Pora na kolejny odcinek o parawanach. Dzisiaj będą metalowe z serii secesyjnej.
Często ludzie zadają mi pytania: jak zrobić taki parawan?
Napiszę jak to u mnie było.
Długo szukałam ślusarza, który umiałby i chciał, wykonywać je według projektu. W przypływie rozpaczy kupiłam nawet półautomat spawalniczy w ostateczności gotowa sama je robić. Któregoś dnia Maciek przyprowadził młodego człowieka, muzyka grającego w jednym z zespołów szczecińskich. Muzyk szukał mieszkania a był z zawodu - ślusarzem! Ja z kolei miałam ogromny dom a w nim jedno puste mieszkanie z osobnym wejściem. Szybko doszliśmy do porozumienia, że ja mu to mieszkanie a on do południa parawany...
Muzyk był przesympatycznym człowiekiem, pochodził z Bieszczadów i raczył nas wspaniałymi o tej krainie opowieściami.
Szybko się jednak okazało, że parawany muzyka są ... jakby to powiedzieć... klimatyczne. Letko krzywe. Przypominające ubranko ze starego dowcipu: krawiec uszył i mówi do klienta - tu pan zegnie trochę rękę, nieco się pochyli w prawo, ramionka ściągnie w bok i proszę jak pasuje!
Parawany stały tylko przy bardzo precyzyjnym ustawieniu kątów, nie daj boże przesunąć o milimetr bo waliły się z hukiem wielkim (a ciężkie były bo z pełnego pręta). Zabić mogło.
Wyjaśniłam, miłemu muzykowi, że krzywo nie można. No to - bo był zgodny - krzywo już nie spawał. Rosła za to kupka odpadów: "no bo mi się tu nierówno wytło". Kiedy zza hałdy, nierówno wyciętych kawałków, muzyka nie było już widać, nie widać też było gotowych parawanów - poziom mojej frustracji osiągnął zenit.
I wtedy właśnie przemiły muzyk, który grał zdecydowanie lepiej niż "ślusował" powiedział mi, że tęskni za Bieszczadami i chce wracać do domu. Hosanna!
Następny był pan Zbynek. Poważna figura, z dużym zakładem produkcyjnym. Kiedyś wykonywał dla mnie duże zlecenie i w dniu odbioru i zapłaty próbował doliczyć mi sporą sumę. Rozstaliśmy się wtedy z panem Zbynkiem w gniewie słusznym aż tu nagle pojawił się u mnie z klombem kwiatów w objęciach - by przeprosić.
Przemyślał i jak zaznaczył - przecież mógł nasłać na mnie Ruskich a tego nie zrobił - ogólnie ludzki Pan! Uznałam, że fakt, ludzki, za brak Ruskich podziękowałam. Uczepiłam się pana Zbynka, że może by parawany robił. Chciał, chętnie.
Na pierwszą partię czekałam ze ściśniętym sercem. Przyjechały (pan Zbynek miał zakład 200 km od Szczecina) i ... pojechały! Wszystkie krzywe! Trochę się bałam ( Ruscy!). Pan Zbynek uznał moje racje i następna partia była lepsza: co drugi parawan się nadawał. Nigdy nie zapomnę jak pracownik pana Zbynka instruował mnie: no, tu pani przytrzyma i kolankiem dopchnie! O, pasuje!
Nie chciałam kolankiem!
W końcu pan Zbynek i jego Wesoła Gromadka nauczyli się i nawet byłam zadowolona.

W serii secesyjnej powstały trzy wzory.
Ten parawan jeszcze mam - stoi w salonie, ale tak wciśnięty w kąt, że nie chciało mi się go z niego wyciągać. Pokazuję zatem głównie karty z katalogu.










Następny - już go nie mam. W ogóle powstały tylko dwa takie. Zatem tylko karty. Kolor jest przekłamany, w rzeczywistości tkanina była ceglasta. Po bokach miał niewidoczny na zdjęciach wzorek.









Na koniec inspirowany malarstwem Klimta, najbardziej pracochłonny ze wszystkich parawanów. Koło pośrodku to wstawka z organzy, malowana (na zdjęciach ledwo widoczne) w "klimtowskie" wzorki. Taki parawan był tylko jeden i już go nie mam. Podobał mi się i chciałam zostawic dla siebie. Jednak trafiła sie wyjątkowo uparta klientka, nie odstraszyła ją zaporowa cena - powiedziała, że bez niego nie wyjdzie!
Na karcie katalogowej jest pokazany wzorek.









Na koniec pokażę kilka zdjęć jakie ostatnio na tarasie zrobiłam.






















*

13 komentarzy:

  1. Pierwsza! Parawany cudne, naprawdę! Żal tylko zniszczonego materiału, mogło być ich o wiele więcej :( Masz super pomysły na wzory... Zielenina w pojemnikach przeróżnych bardzo mi się podoba :))
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne parawany, zwykły "ludek" jak ja może tylko podziwiać takie umiejętności :-)) i jeszcze do poprzedniego wpisu , bo nie wiem czemu mnie wywaliło - Buba jest potwierdzeniem, że "blondynkom ładnie w czerwonym", a serki baaardzo smakowicie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rany julek, fahofcuf miałaś świetnych. Jesteś kobietą niezwykłej dobroci, ja zrobiłabym użytek z tych krzywych prętów, panu Zbynkowi ruskie by nie pomogły...
    Parawany wstrząsająco piękne, ale jeśli miałabym wybierać - zamieszkałabym u Ciebie na tarasie chętniej niż w pokoju z parawanem. Przynajmniej w ciepłe dni :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze Twoje opowieści czytam z zapartym tchem :-)
    Świetne parawany, prawdziwe dzieła sztuki, ja też marzę o parawanie i chcę sobie go zrobić, ale mój będzie prościutki ;-))
    Zdjęcia z tarasu super, takie pełne relaksu...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie piszesz. Zakochałam się w Twoich parawanach i w Twoim domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jagodo widzę,że z nowym aparatem się polubiliście. Pięknie kadrowane zdjątka wychwytujące detale tarasu. A według tak precyzyjnych instruktarzy to może i ja mając "półautomat spawalniczy" bym coś zdziałała;) Wiele zachwytu zostawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Parawan mi się marzy do sypialni..bo drzwi do garderoby wstawić nie pozwoliłam, a zakryć trzeba :)) Zdjęcia przepiękne..pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, Kobieto Kochana, ale Ty artystka jesteś! Podziwiam te przemyślane i dopracowane detale i dech mi zapiera. Naprawdę najwyższa półka.
    Detale tarasu urocze i klimatyczne.
    Pozdrawiam serdecznie, P.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezależnie czy o parawanach, kozach, psach, urzędnikach - zawsze mam dużą radość czytając. Dziękuję i niezależnie od tego co bym napisała będzie to brzmiało banalnie i egzaltowanie, a więc po prostu, jeszcze raz dziękuję, bo uwielbiam to czytać. No i wyszedł bełkot lekki, ale z serca.

    OdpowiedzUsuń
  10. No te parawany to w sam raz dla mnie! Uwielbiam secesję!
    Taras jak zawsze cudowny!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Jagódko , za co się nie wezmierz to tworzysz cuda ... Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  12. Zmorko, nierówno pocięte pręty zabraliśmy ze sobą w Bieszczady, przydały się jako pręty zbrojeniowe do fundamentów Chaty Magoda :)))
    Llooko - dziękuję za ocenę zdjęć - w Twoich ustach to brzmi jak wielki komplement!
    Myszko, Daisy, Alizee, Kasiu, Mado, Pasjonatko, Anno, Jo-hanah, Nettiko - miło mi, że mnie odwiedzacie. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  13. Parawany piękne, ale ja wole klimat Waszego tarasu... Posiedzę sobie tutaj chwilkę, pooddycham, popodziwiam i zmykam do pracy :).

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu