poniedziałek, 25 stycznia 2010

Losowanie, wielbłąd i inni

*




Ogłaszam wyniki losowania upominków z okazji rocznicy bloga!

Chętnych było tylu (tym razem byli również panowie), że dołożyłam jeszcze jednego ptaszka i z braku drugiego przewodnika - mapę z przyrodniczymi atrakcjami Karpat Północnych.

Sierotka tradycyjnie odpracował Maciek.

Przewodnik i krzywy ptaszek wędrują do Elle!

Samotny ptaszek wędruje do Joanny z Trójmiejskich Lasów.

Mapę otrzymuje Julia (bojulia)

Gratuluję i proszę o kontakt.

Posta planowałam wpisać dziś nieco wcześniej, jednak fizjologia naszego Burego zmieniła plany.
Musieliśmy rano pojechać do Sanoka. Burego ze względu na siarczyste mrozy zostawiliśmy w domu. Po powrocie stwierdziliśmy brak prądu. Śledztwo wykazało, że kot Bury zasikał nam skrzynkę elektryczną! Rozebranie jej, wysuszenie i ponowne złożenie zabrało nieco czasu.
Ma kotek fantazję!
Siłą rzeczy bez prądu nie mogłam siąść do komputera.
Wszystko się jednak udało tylko zapach mamy upajający.

Z powodu mrozu ( tej nocy było - 30 C ), Maciek dogrzewa kozy farelką. Kilka razy dziennie sprawdza w koziarni temperaturę. Za niecałe dwa miesiące powinny urodzić się kózki. Zapowiedziałam, że będę je sama wychowywać ponieważ wierzę, że każdego można przystosować do harmonijnego współżycia byle w porę się za to zabrać.
Mam jednak kolejną wiadomość na temat. Od przyjazdu w Bieszczady Maciek marzył o wielbłądzie.
Tak. Wiem. Duże zwierzę.
Odniosłam mały sukces, wytłumaczyłam, że wielbłąd nie zmieści się do koziarni. Mój spokój trwał tylko kilka dni. Wczoraj dowiedziałam się, że lamy są mniejsze i na pewno się zmieszczą!
Nie powiem, zmęczył mnie. Się zgodziłam.
Jeśli ktoś wie jak chałpniczo można gremplować wełnę z lamy - będę wdzięczna za informację. Postanowiłam z tego też mieć jakąś przyjemność. Już widzę te dywaniki z lamiej wełny!!!

Powklejam trochę ostatnio zrobionych zdjęć.







Śniegowe poduchy na ogrodowych mebelkach.


Zima to nie tylko czerń i biel:







Z powodu mrozu chętniej fotografuję w domu.


Kolejny ptaszek do bojkowskiej chaty:




Ostatnio dostaliśmy taki prezent:





Dziękujemy!


Bury na ukochanych schodach:


Buba przed kominkiem









Do 9 lutego trwa głosowanie na Bloga Roku. Wszystkim, którzy zagłosowali na mnie pięknie dziękuję!
Jeśli ktoś jeszcze chciałby to zrobić podaję namiary, numer sms: 7144 treść: A00207.
Pozdrawiam serdecznie!


*

49 komentarzy:

  1. No faktycznie, fantazja Burego iście ułańska :). Droga Jagódko, im częściej do Ciebie zaglądam, tym bardziej jestem pod wrażeniem. Tak pięknie u Ciebie i tak cieplutko (o tym takim wewnętrznym ciepełku pisze, rzecz jasna). Cudownie po prostu. No napatrzeć się nie mogę...
    Pozdrowienia dla całej Chaty i miziaki dla Buby, Burego i kózicek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję zwycięzcom :)

    lamie dywaniki, hmm... jeżeli gryzłyby tak samo jak moja torba z lamiej wełny, to chętnie pochodziłabym po nich boso ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może lepiej alpaki? Wełna z alpak szlachetniejsza. Myślę że powinnaś zajrzeć tutaj: http://duoart.blogspot.com/. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie najprościej oddać do gremplarni i tyle;]
    A jaka lama? Ja bym wolała alpakę;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Skończyłam własnie czytać Twojego bloga Jagodo.Jestem pod ogromnym wrażeniem - Was,Waszej pięknej chaty,pięknych zdjęć, widoków.Podziwiam i zazdroszczę-najbardziej tego spokoju wewnętrznego,harmonii i radości życia, która przebija z każdego Twojego postu.Zazdroszczę i cieszę się, że są jeszcze na świecie tak wspaniałe miejsca i tacy wspaniali ludzie jak Wy-skromni, pracowici i baaardzo zdolni. Artystyczne z Was dusze:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na rozgrzewające komentarze zawsze można liczyć, więc i ja się przyłączam. Trzymajcie się w te mrozy! Ściskam. P.S. Kot paskudnik ;), Buba przy kominku - sama słodycz.

    OdpowiedzUsuń
  7. no to teraz trzeba bedzie uwazac, bo bedzie mozna zostac oplutym ;)
    a moze osiolek ? to dopiero mile stworzenie i niewybredne choc nie tak niszczycielskie jak koza, ta to potrafi i pranie zjesc ;)
    moze chcecie zaprowadzic hodowle bretonskich, czarnych owiec, nie trzeba ich strzyc same sie "strzyga" czochrajac o drzewa :)
    a tak na serio, to rzeczywiscie, biedne zwierzaki w takie mrozy, wprawdzie natura je odpowiednio wyposazyla ale to juz kolejne pokolenie, ktore nie znalo prawdziwej zimy :/ mam nadzieje, ze juz za chwile te mrozy sie skoncza.
    Bury pewnie sie obrazil, ze zostal sam i postanowil dac Wam nauczke, wybral perfekcyjnie. znam ten zapach bardzo dobrze i wiem, ze bedzie sie dluuugo unosil :} psikaj szafke octem, moze kocisko zrozumie, ze to nie jego rewir.
    pozdrowienia i ciepelko przesylam

    OdpowiedzUsuń
  8. Annavilma - dziękuję za tego linka! Maciek zakochał się w alpakach i o niczym innym już rozmawiać nie chce!
    DeZeal, Myosthis, Folkmyself, Bobe Majse - pozdrawiam cieplutko!
    Leloop zapach jest cudny ale walczę!
    Nie natrząsaj się ze mnie! Ładnie to tak?
    Uściski Ci ślę i czekam na wieści z Bretanii!

    OdpowiedzUsuń
  9. no właśnie jak Bury "zaznaczył" skrzynkę to może się przeniesie ze schodów właśnie tam - oby nie!!!
    Widzę, ze pomysłów na życie Wam nie brakuje, ale wszystko w konwencji Chaty, bo chyba na strusie i pawie to "w życiu" byś się nie zgodziła?:)
    Pozdrawiam cieplutko, bo u nas też mroźnie - 20.

    OdpowiedzUsuń
  10. Your photos are sooo beautiful again!!!
    I also want to tell you that there is a draw on my blog, too. Maybe you've got the time and the good mind to go in for my draw. Would make me happy :o)
    Hugs, Traude

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasze kozy i konie są również uważnie doglądane, jakoś sobie radzą. Ostatnio dowiedziałam się, że Ziemianin zakupił dwie krowy, które po mrozach przyjadą. Ty to przynajmniej egzotycznie, ja przasnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. TA Elle to znaczy JA???? O matko jedyna!! Dziękuję!!!! Ależ się cieszę :)) Tego to się nie spodziewałam!

    Wielbłądy? Lamy? hihihii życzę Ci Jagódko duuużo wytrwałości :) Będzie fajnie! ;)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    Odezwę się na maila :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No co ja słyszę znowu Lama w Bieszczadach. Jeśli nie wiesz to informuje Cię że Lamę widziałem osobiście na Połoninie Wetlińskiej wiele lat temu. Wychodziłem z Berechów, ciągnąłem za sobą cały zastęp a nawet dwa na wędrowce i dochodząc do schroniska myślałem ze mam halucynacje ( a było 30 plus ) WIDZĘ NAJPRAWDZIWSZĄ LAMĘ ! Swego czasu lama w schronisku służyła im za osiołka do pomocy przy wynoszeniu prowiantów. Nie wiem co się z nią stało ale wrażenie pamiętam nawet po tylu latach. Z dwojga złego wolałbym wielbłąda. I duże zwierze, i szacun wśród miejscowych i ma w sobie dużo wody na czasy suszy. To nic że dużo zje ale tam w Lutowiskach jest sporo pastwisk. Na pewno się uchowa. Acha ! I uważaj na te kózki z wychowaniem. Właśnie pisałem o Dorocie Lampart malarce która żyła z dwoma capami i stadem kur. Tak je wychowała że mieszkała razem z nimi we wspólnej biedzie. Na jej plus trzeba zapisać że nigdy nie zabiła dla mięsa żadnego zwierzęcia. Kury u niej w domu dożywały lat sędziwych mimo że nie miała co jeść. Ale znając twoje podejście do zwierzaków to wychowasz swoje kózki ( a może małe ciapki ) na dobrych obywateli Chaty Magody.
    Pozdrawiam wielbładzio
    markos
    Ps
    jednak głosuje na Duże Zwierze !

    OdpowiedzUsuń
  14. :))) Sama mam dwa koty, więc też, raz po raz, mam sposobność upajać się nieziemskim "fetorkiem". To pewnie z tęsknoty za Wami:) Najważniejsze, że pogoda ducha Was nie opuszcza!
    Jak zwykle, pięknie u Was, ciepło i przytulnie!!

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo się cieszę, dziękuję! już jestem ciekawa jakie nowe atrakcje przyrodnicze dzięki niej odkryjemy.
    a nasza piesa tak samo w mrozy na płytkach przed kominkiem się wygrzewa (czasem mam ochotę się przyłączyć kiedy w domu jest 16 stopni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. fanaberiawpradze.blogspot.com - tutaj możesz znaleźć trochę wiedzy o przędzeniu a i może o gręplowaniu też. Poza tym jeśli spytasz właścicielkę bloga o jakieś namiary, to na pewno z chęcią ci p[omoże.

    A alpak zazdroszczę Ci straszliwie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Maciej niesamowity jest...Skad takie natchnienie z tymi lamami ??? czytałam wczoraj te pierwsze komentarze i dzis juz wiem ze decyzja uległa zmianie na ALPAKI ::))
    Jagodo ;;))NIESAMOWICI JESTESCIE
    a takie pancho z Alpakow miodzio
    sama takie kiedys przymierzalam...cholernie drogie bylo ::((
    Więc moze u Ciebie kiedys zamowie...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj będzie się działo!!!Już czekam na Twoje relacje o tym, co "zmalowały" małe kózki...no i alpak, bądź lama w zależności co tam przygarniecie. Ktoś tam wspomniał o osiołku, osiołek też milusi, więc może jeszcze taki mały osiołek zmieści się u Was?
    Piękne serducho...Pozdrawiam serdecznie i bardzo ciepło w te mroźne dni...

    OdpowiedzUsuń
  19. Na brak atrakcji , nie możecie narzekać.
    Koty ,psy, kozy , lamy...oj wesoło u Was będzie.

    Trzymam kciuki za konkurs, bo najprościej pisząc -wygrana się należy! i tyle!

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem jak alpaki, ale lamy paskudnie plują! Śmierdzącą, lepiącą śliną - fuj - niech wie, żeby potem się nie dziwił.A wielbłądy fajne - też z charakterkiem, ale mają własny zapas wody ;)
    Współczuję tych -30, podobno dzisiaj w nocy ma być już mniej. Pozdrawiam cieplutko! Asia

    OdpowiedzUsuń
  21. właśnie miałam i ja napisać o blogu Fanaberii: http://fanaberiawpradze.blogspot.com/. Jej pasją jest przędzenie.
    Serdecznie pozdrawiam- dorota-gp
    P.S. w national geographic jest konkurs na zimową fotografię - wyślij :) dużo uroku w tych zimowych Bieszczadach

    OdpowiedzUsuń
  22. No i co Ty anonimowy zadajesz Jagodzie następne zadanie do odrobienia./wybór
    i wysłanie zdjęć na konkurs/.
    Przecież ich wybór może potrwać tydzień
    tyle tego ma, a wszystkie tak piękne...
    Teresa

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyznaję, że moje koty są bardzo zdolne. Zasikały nam już służbowe pieniądze ( wyobraź sobie minę księgowej...) dokumenty przed BARDZO ważnym spotkaniem, buty ( dużo ), pościel, kanapę, fotel, czyściutkie pranie, kontakt ( efekty świetlne były ), ale skrzynki rozdzielczej jak dotąd ( i chwała Panu ) nie. Szacun dla Burego!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jagódko, tęgo moroziło.U mnie zamarzł junkers w wiatrołapie i z wody nici.Leci tylko lodowata i to tak właściwie ciurka.A kot wychodzi tylko na 5 minut i wraca z bordowymi łapkami pod spodem.No ale cóż zima minie kiedyś.Bardzo, bardzo lubię tu do Ciebie zagladać i zawsze czekam na nowe posty:).Na Twojego bloga już zaglosowałam i namówiłam też córki, więc razem 3 głosy.Zdjęcia zimy przepiękne.A Twój blog uwazam za najciekawszy.Trzymam kciuki za najwyższe miejsce na podium.Pozdrawiam.Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  25. Jagódko, nie będę chwaliła - wystarczy, że zeznam iż przeglądanie blogów zaczynam od Twojego. I tęsknię, gdy długo trzeba czekać na nowe wpisy (wtedy czytam wstecz).
    Jestem zdecydowanie za alpakami - wełna cudowna!
    Na Burego jest jeden sposób(sprawdzony na własnych domowych i podwórkowych kocurach znaczących wiosną wejście do szkoły): miejsca zagrożone "zabezpieczamy" olejkiem JAŁOWCOWYM. Tanio, skutecznie i pachnie miło.
    Zagłosowałam.
    Pozdrawiam, Ewa
    PS. Podglądać będę dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Serdeczne pozdrowienia z mroźnej Warmii.Jeśli chodzi o wybór między lamą a alpaką jest on bardzo prosty.Lama to zwierze juczno mięsne,alpaka natomiast od 5000 lat hodowana jest przez człowieka tylko dla swojego niezwykłego włókna(wełny).Prawda że wełna lamy nadaje się raczej na dywaniki,alpaka to ekskluzywne wyroby często nazywana złotem Inków.Jeśli chcesz uprząść niesamowitą nitkę to tylko z alpaki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wasza pomysłowość, Jagódko i Maćku nie zna granic ;))

    Śliczne zimowe obrazy... Domowe też!
    Ściskam i tulę mocno :))

    OdpowiedzUsuń
  28. NO, Bury górą :). Śliczny kotek :).
    Moja kicia jak dotąd zasikała tylko pościel i buty. To dwa ulubione miejsca. I łatwiej pozbyć się zapachu :).
    Buba przed kominkiem to widok normalny, mój Szoguś prawie włazi do pieca, a że piec kominkowy stoi na podwyższeniu z kafli, to pies układa się połowę na kaflach a połowę na podłodze, bo na kaflach cały się nie mieści. Zastanawiam się jak mu tak może być wygodnie.


    A kiedy skończycie z bojkowska chatą Maciek pewnie weźmie się za budowę stajni, coby mu się i alpaki zmieściły i lamy i wielbłąd. Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  29. Lamy...alpaki... a to dopiero fantazja! :)
    Myślę, że pięknie by się wpisały w krajobraz bieszczadzki. A jeszcze ta wełna! Trzymam kciuki za realizację tych maćkowych planów.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jagódko, z krzesła spadłam jak przeczytałam o lamach :DDD Czyli co? Na maj będziecie mili już lamę? To dopiero będzie radocha :)))
    Ściskam Cię Kochana i Ciebie i Maćka, a Burego i Bubisia podrap za uszkiem ode mnie i od S. :)
    Tęskno mi do Was, nawet mimo tych mrozów. Ściskam cieplutko :***

    OdpowiedzUsuń
  31. Alpaki są prześmieszne! Oprócz naturalnych dobroci w formie wełny, dają wiele radości w obcowaniu:) Pozdrawiam ciepło, Wasza od roku stała podczytująca

    http://najblizsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Lamy to świetny pomysł i dobrze się sprawdzają w górach :-) W moim województwie pewien człowiek zabrał się za hodowanie lam i czasami widze w gazecie jego zdjęcia, jak chodzi po górach z lamami objuczonymi sprzętem. Sama mam ochotę spróbować takiej hodowli ;-)
    Pozdrawiam

    Mara

    www.koszmara.onet.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Mado - na szczęście Maciek w strusiach nie gustuje. Uściski!
    Markos - o lamie na Wetlińskiej słyszeliśmy ale nie mieliśmy tego szczęścia co Ty by ją widzieć! Pozdrawiam!
    Yadis - dziękuję za linka!
    Anielina - żadnych osiołków! Buziaki.
    Przekazałam szacun Buremu Asiu.
    Małgorzata - dziękuję!
    Oslun spróbuję z jałowcem - dzięki!
    Duoart - witajcie! Zachwycam się Waszumi alpakami. I wełną! Pozdrawiam serdecznie!
    Tili na maj nie da rady. Musimy się najpierw ogarnąć z kozim przychówkiem. Alpaki to może za rok? Buziaki Tili!
    Silme, Mara - witajcie!
    Dziękuję wszystkim za dobre słowa i rady. Pozdrawiam z zasypanych i zawianych Bieszczadów!

    OdpowiedzUsuń
  34. Dołączam do licznego grona czytaczy i podziwiaczy tego już legendarnego bloga:-) Klimatycznie tutaj, opowieści przykuwają uwagę, wprost nie można się odkleić...Pozdrawiam z Wrocławia!

    OdpowiedzUsuń
  35. A to swintuch z tego Burego, nasza kocica skonczyla z takim zachowaniem, gdy zostawilam w miejscu znaczonym skorki z mandarynki..
    Lamy...hm, musialabym zapytac, ale w centum ogrodniczym niedaleko , hoduja lamy, maja sie dobrze.
    Sa duza atrakcja dla dzieciarni...
    Czyi Wasze bylyby bieszczadzkie, a te tutaj alzackie, czego to ludzie nie wymysla..:))
    Co do welny, nie mam danych..

    Lzejszych mrozow zycze, Kasia.
    Ps. czy wiecie, ze kozy jako jedyna zwierzeta , maja prostokatne zrenice, cora mi podpowiada..

    OdpowiedzUsuń
  36. mapa dotarła - dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. podziwiam takie surowe zycie na wsi w Bieszczadach , imponuje mi ale zima nie jest komfortowa. Tyle zwierząt w gospodarstwie , szkoda że brak dzieci do pelni szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  38. W sprawie przędzenia i nie tylko polecam również http://fanaberiawpradze.blogspot.com/
    Gdyby Maćkowi urodził się pomysł posiadania strusi mam sporo materiałów i chętnie oddam w dobre ręce. Kocham tu zaglądać :-)) Pozdrawiam śnieżyście.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jagódko,zapraszam Cię do siebie po wyróżnienie.
    ...wiem, wiem, masz już ich tyle... cóż,trzeba ponosić konsekwencje tworzenia tak cudownego miejsca w świecie wirtualnym i tym rzeczywistym :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Magoda, 20 km w lini prostej na polnocny-wschod, jest jeszcze moj "kacik". Mam tam 2 przyrzady, zwane "kolowrotki" (tak nazywane sa na Galicji). Kiedys przedlo sie na nich welne. Probowalam robic to sama w czasach gdy mialam barany (?!) i owczarka syberyjskiego. Bede tam wiosna, gdy zrobi sie cieplutko. Zapraszam wiec, gdy Cie to interesuje. Lata temu w okolicach Nowego Sacza wiele osob przedlo i farbowalo welne na zamowienie, byc moze ktos jeszcze tym sie zajmuje. Jezeli pozwolisz, jedna rada : owiec czy lamy nie mozna kapac przed strzyzeniem ani prac welny po obcieciu. Trzeba natomiast oczyscic z ewentualnych lisci, trawy itp. Gratuluje pomyslu z lama; moze kilka baranow do kompletu?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Miła Anno ani owca ani lama nie jest pieskiem kanapowym i z całą pewnością nikomu nie przyszłoby do głowy męczyć tych zwierząt kąpaniem.Dbają one o higenę we własnym zakresie.Alpaki na przykład kąpią się w piasku,a gdy maja dostęp do wody to nie gardzą też i kąpielą w wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  42. DUO! W Bieszczadach raczej trudno o piasek, to nie pustynia- czasami, szczegolnie po zimie zwierzeta bywaja niezbyt czyste.

    OdpowiedzUsuń
  43. Anno, my o tym piasku już pomyśleliśmy.
    Faktycznie w Bieszczadach piasek nie występuje ale można go kupić. Dzięki za to, że myślisz o nas! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  44. przypomniał mi się film Jerzego Stuhra z wielbłądem w roli głównej " Duże zwierze" Ciekawe czy widziałaś? wyjątkowy,piękny film,polecam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Kochana,
    Z daleka wszystko lepiej wygląda niż z bliska, gdzie trudy dnia codziennego są ogromne, szczególnie gdy temperatura spada poniżej 30. A z daleka ładniej, ale nie myśl, że jesteście sami, bo nie jesteście i pomagamy wam wirtualnie, podtrzymujemy na duchu. A z Warszawy 10 głosów dostaliście , byscie nie myśleli, ze Warszawiacy świnie som, nie som!
    Serdeczności
    Jadwiga

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak pięknie jest u Was, i jak ciepło, serdecznie... Właśnie wysłałam smsa. Myślałam, że już nie zdążę, ale jednak. Mam nadzieję, że wygracie.

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo ładna chata, piękny wystr.ój, zapraszam na http://www.e-halo.pl/

    OdpowiedzUsuń
  48. Bardzo żałuję, że ten blog nie zajął wysokiego miejsca, bo przecież na to zasłużył. Prawdziwe życie, codzienność malowana obrazami z Bieszczadów to musi przyciągać czytelników. To, że wnętrza i atmosferę docenili inni, świadczą rozmaite publikacje!Magodo, piękny blog, gdzie uspokajam swoje myśli, gdzie czuję co mi w duszy gra. Choć nie komentuje czytam zawsze z zapartym tchem. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu