wtorek, 3 listopada 2009

Powrót

*



Wróciliśmy!
Dwa tygodnie wakacji.
Dwa i pół tysiąca przejechanych kilometrów.
Osiem gościnnych domów.
Jeden zestresowany Maciek, któremu co chwilę dokładałam do auta kolejne "niezbędne" zakupy i dary od przyjaciół i rodziny. Nakopałam również kilkanaście krzaczków żarnowca do posadzenia przed domem - to dopełni pewnie obraz mojego szaleństwa. Przed zbieraniem wiadrami szyszek sosnowych (sosna występuje w Bieszczadach rzadko) powstrzymywałam się siłą, ze łzami rozpaczy w oczach!
Maciek powiedział, że na następne wakacje pojedziemy tirem albo wcale.
Buba miasta nie lubi. Trzeba chodzić na smyczy, hałas, tłok. Od razu wróciła do gospodarskich obowiązków. Znów jest wesoła.
Doceniamy bieszczadzkie zapachy! Od tych miejskich bolała mnie głowa.

Dostałam od mamy książkę, której fragment tu zacytuję:

"Skończyłem z tym co wielkie - wielkimi planami, wielkimi instytucjami i wielkim sukcesem. Jestem za tymi maleńkimi, ludzkimi siłami miłości, które działają między jedną a drugą osobą, pełzając poprzez szczeliny świata jak odnóżki korzeni lub jak przenikająca wszystko woda, która działając powoli, kruszy nawet najtwardsze pomniki pychy."
William James
I taka kameralna już chcę sobie pozostać.

Chęć spotkania jak największej ilości dawno nie widzianych, serdecznych ludzi, wniosła pośpiech w nasz "odpoczynek". Oboje z Maćkiem przeziębiliśmy się - ja, pierwszy raz od tysiąca lat, dziś pozostałam w łóżku. Nosi mnie oczywiście bo pracy dużo i czeka, ale wiem, że jak się nie wykuruję to potem będzie trudno. Choruję sobie fajnie bo z książką w ręku. Nasz sąsiad z Lutowisk, były dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego wydał książkowe wspomnienia, ilustrowane zdjęciami sprzed lat. Jest tam nawet zdjęcie naszej bojkowskiej chaty!




A teraz rozwiązanie konkursu!
W 53 komentarzach znalazły się trzy prawidłowe odpowiedzi. Jesienne zdjęcia robiłam na Pojezierzu Drawskim. Proszę zatem Joannę, Stulę i Ewelajnę o podanie adresów - jak tylko dojdę do siebie, wyślę dyniowe słoiczki. Bardzo serdecznie Wam gratuluję!
Wiele osób prosiło o podanie przepisu na dyniowy dżem - już go na blogu podawałam, jest tutaj.
Dziękuję za wizyty i zostawiane tu miłe słowa.
Pozdrawiam szczęśliwa - nareszcie w domu!


*


27 komentarze:

MariaPar pisze...

Wracaj do zdrowia ! Powiedziała ta, co ją dzisiaj "rozebrało". Pozdrawiam cieplutko.

olla pisze...

Mam nadzieję, że to nie ukraińska zaraza powaliła Cię Magodo! Boski był opis Waszych wakacji. Skądinąd, znając Cię, nie spodziewałam się raczej, że zalegniesz na plaży w Alanyi z krzyżówką panoramiczną i drinkiem z palemką:)
Życzę szybkiego powrotu do cennego zdrówka:)

Iza Jankowska pisze...

W podróżach najważniejszy jest tak na prawdę powrót do domu...Zdrowiej szybko bo czasu szkoda na chorowanie. ps. Cytat bardzo piękny i bardzo mi bliski -dzięki,że go zamieściłaś,może komus się przyda do jesiennych refleksji nad sensem "wielkiego,współczesnego pośpiechu nie wiadomo dokąd".a raczej nad bezsensem...pozdrawiam ciepło.

mada pisze...

Witaj w domu Magodo. I zdrowiej . Pozdrawiam serdecznie.

Wojciech & Katarzyna pisze...

Mlask, szkoda, ze nie zgadlam i nie wygralam konfitur:))

Duzo, duzo zdrowia zycze.

Lubie takie ksiazki...
Pozdrawiam, Kasia

Aliszek pisze...

Bardzo sie cieszę, że wróciliście :) Dużo zdrowia życzę :)
Pozdrawiam z sił całych

Anonimowy pisze...

czy mozesz napisac tytul ksiazki, z ktorej pochodzi cytat?pozdrawiam aga

ika pisze...

Fajnie że wróciliście :)
Kuruj się szybko Magodo
Ściskam...

kasiaw pisze...

Super, że jesteście z nami. Brakowało mi Twoich wpisów. Odpoczywajcie po wakacjach:) i wracaj szybko do zdrowia!
Serdecznie pozdrawiam!

An-na pisze...

A Bury?! Gniewa się? Wcale się nie dziwię, że siedzi tyłem;) I życzę zdrowia, Jagodo, bo Bury nie wiem, czy Ci się pomoże kurować;)

A wyjazd na wakacje tirem - piękny pomysł, naprawdę :D

Anonimowy pisze...

No nareszcie,...jesteście. Bardzo się cieszę, bo nie miałam co czytać przez dłuuuugi czas:) Jednak zdecydowanie wolę jak piszesz z własnego domku. Wprawdzie dżemiku nie wygrałam, ale na pocieszenie została mi dzisiaj do przerobienia dynia moich wnucząt z Halloween ( patrzcie jak wszystko się zmienia...)Zrobię chyba tradycyjnie połowę w occie, a połowę na słodko.
Bardzo wymowny ten siedzący tyłem Bury :)
Zdrowiejcie szybko, przesyłam dobre myśli.
Eugenia

Katula pisze...

No i ja życzę zdrowia:)
Co do żarnowca - podobno taki "przekopywany" praaaawie nigdy się nie przyjmuje:(
Testowałam i się nie przyjął:(
Tak więc, żeby oczy nacieszyć tym cudem idę na żarnowcową łakę za domem i strumykiem:)
Do ogrodu wsadziłam zakupiony w specjalistycznym sklepie...i rośnie.....
A po co Ci sosnowe szyszki?
Ukłony dla Macieja i głaski dla zwierzów:)

Magoda pisze...

MariaPar, Ollu, Izo, Mado, Ksiu, Aliszku, Iko, Kasiuw, Eugenio dziękuję za życzenia zdrowia!
An-no - Bury wcale nie jest obrażony - nie opłaca się mu to. Strasznie się zrobił gruby - będzie ostra zima :)) Uściski!
Katulo - mnie takie wykopane żarnowce przyjmują się. Mam nadzieję, że te też. Jak możesz pytać po co mi szyszki?! Robię z nich ozdoby świąteczne!
Pozdrawiam serdecznie.

bikim pisze...

Glad you enjoyed your holidays! welcome back!
Take care,
Rosa

zmorka pisze...

Kurujcie się :* Zdrówka życzę :))

reala pisze...

Jak to mówią: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" :)))

Tilianara pisze...

Jagódko, żeby pojechać tirem na wakacje - no to tylko Ty byś mogła :))) Ach, ale mnie rozbawiłaś :)
Ale teraz zdrowiej i miłej lektury życzę :) Podrap Burego za uszkiem od nas i wytarmoś Bubę koniecznie, bo tęsknimy i za nią i za Wami okrutnie :) Liczę dni :)))

aagaa pisze...

Witaj w domku i na blogu!
I zdrówka życzę duuużo!
Pozdrawiam

stula pisze...

dzięĸi już teraz za dżem!!!
ale poprawiłaś mi nastrój.
i życzę ZDROWIAAAAAA

Dzikuska pisze...

Ja tez okrutnie za Wami tęskniłam..za domkiem, Twoimi wesołymi opowiadaniami...no i oczywiście zwierzaki..za Bubulkiem, wytarmosiłabym tego pieszczocha..
Zycze duzo..duzo..duzo zdroweczka..wracaj nam szybciutko, caluski..do zobaczenia

Katula pisze...

Ups:)
Nie pomyslałam:)
Z tymi szyszkami:)
Znaczy tak przypuszczałam patrząc i podziwiając Twoje ozdoby domowe, ale myślałam, że do jakiś mis, koszy tudzież innych pojemników, ale na ozdoby choinkowe nie wpadłam:)
Hmmm, z tymi szyszkami to by sie pewnie dało pomyśleć, pod warunkiem, że czasu starczy i dziennego światła, ale obiecywac na 100 % nie chcę....
U mnie tu na Dolnym Śląsku sosna to drzewo dominujące to i szyszki można grabić i eksportować:)
Co do żarnowca, hmmm, widac ze mnie ogrodniczka jak z koziej.....:)))))
Ale wsadzasz tak wprost w ziemię, czy dosypujesz jakiejś specjalnej?
Kurczaczek znaczy się i ja na wisonę spróbuję:)
Zarnowca w okolicy też mam mnóstwo, jeden z piękniejszych wiosennych widoków to te łaki pokryte żółtym kwieciem:)

A jak dziś zdrówko?

Pozdrawiam cieplutko:)

Grażyna-Anna pisze...

Oczywiście też się cieszę z Waszego powrotu i życzę dużo zdrowia, piękny fragment ksiązki zacytowałaś.
Trzeba dużo mądrości, aby odszukać taki spokój wewnętrzny, przestać gnać, mieć pewność, że to co najważniejsze i najpiękniejsze już mamy, teraz się tylko tym cieszyć.
Jeszcze raz zdrowia życzę.

Lawendowa Aleja pisze...

Jak to mówią: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" fajnie, że już wróciliście.
Pewno już wiele nagród pojawiło się w Twoim życiu, ale pozwól, że i ja pozwolę sobie na wręcznie jednej właśnie dla Ciebie. Zapraszam na sekundkę do siebie. :)))

joanna pisze...

Mam nadzieję, że powoli zdrowiejesz - niestety taka aura, masa ludzi prucha, kicha, kaszle, więc mogłaś coś złapać.
Korzystaj, że możesz bezkarnie odrobinkę i przez chwilkę jeszcze odpocząć ;))
Ściskam gorąco i życzę zdrówka, buziaczki!

elisaday79 pisze...

Dużo zdrówka życzę!:-) Na wątek z kotami zaraz zajrzę, ale zapraszam tez na mojego bloga-skatowany szczeniaczek liczy na NASZĄ pomoc...Trzeba mu pomóc...I...pozdrawiam ciepło:-)

ewelajna pisze...

A ja zajrzałam dopiero teraz... Ale niespodzianka...! Dżemik do mnie...! A to ci...!!!
Zdrowia, zdrowia, zdrowia...!!!
To napisze na priv. Uściski:)

Aleksandra pisze...

Jakże piękna Twoja Chata,
urokliwa, przebogata.
Acz bogactwem nie ze złota,
tylko Maćka, psa i kota.
W Twojej Chacie często goszczę:
rok po roku, post po poście.
Gdy się kiedy jeszcze wzruszę,
to w Bieszczady Twe wyruszę!

Magódko, z serca - Bobe Majse.
To jest komentarz tzw. kompilacyjny :), po przeczytaniu WSZYSTKICH Twoich opowieści.

Prześlij komentarz

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu