czwartek, 5 listopada 2009

Okna

*



Za chwilę przyjeżdżają goście, dom trzeba było przygotować. Zatem wyzdrowiałam.
Jeśli chodzi o choroby to mam własną teorię.
Kiedyś chorowita byłam bardzo, tak bardziej nawet na okrągło. Przyszedł jednak dzień, że mnie to zmęczyło. Postanowiłam zatem, że JESTEM ZDROWA i od tamtego czasu, a minęło już lat kilkanaście - zdrowa jestem!
Upewnia mnie to w przekonaniu, że wszelkie choroby biorą się z głowy.
Nie pozwalam sobie na chorowanie i mam spokój.
Przed przyjazdem w Bieszczady zerwałam sobie ścięgna w ramieniu - tak powiedział lekarz. Powiedział też, że sprawa jest poważna i bez specjalnej rehabilitacji i leczenia nie mam szans na "ruchomość" ręki. Faktycznie ruszać nią nie mogłam wcale. A ja za tydzień w te Bieszczady. No to pojechałam i z jedną czynną rączką od razu wzięłam się do roboty. Nie miałam głowy do rozczulania się nad sobą. Po kilku miesiącach zapomniałam, która to była ręka ponieważ nie czułam bólu w żadnej i obie były "ruchome"!
Nieco wcześniej zrobiłam sobie coś w nogę i włożono mi ją w gips: od stopy do połowy uda. Jakoś dotarłam do domu a wieczorem zadzwoniła przyjaciółka (Tereniu pozdrawiam Cię!) i powiedziała, że następnego dnia zaczyna się kurs tańca flamenco i my musimy się go nauczyć. Zajęcia będą przez dwa tygodnie, codziennie.
Teresa - mówię - ja mam nogę w gipsie!
- No to co? A ja mam złamany obojczyk i nie pękam - mówi ona.
No to ściągnęłam gips i poszłyśmy na ten kurs. Doszła jeszcze do nas Lucyna ale ona była dla odmiany zdrowa i normalna.
Jak powszechnie wiadomo, we flamenco głównie się tupie energicznie i równie energicznie macha rączkami. No to tupałyśmy i machałyśmy! "Tańczyłyśmy " przed ogromnymi lustrami, do dziś mam to w oczach!
Reszta kursantek wyła ze śmiechu.
Kurs zaliczyłyśmy. Olle!
I jak dwa lata temu gościliśmy pewnego Szkota i Lucynę właśnie, to takie flamenco w trójkę wycięliśmy, że Bieszczady długo lepszego nie zobaczą.
Powoli staję się specjalistką od cytatów, to sobie zacytuję:
"Zawsze zdarza się to, w co naprawdę wierzysz; to wiara sprawia, że coś się wydarza. "
Frank Lloyd Wright

Ale ja nie o zdrowiu przecież chciałam!
W bojkowskiej chacie mamy już okna!



Poniżej widok od środka. W tym pokoju będzie pod oknem wielka ławka.





Poniżej - drugi pokój. Mój ulubiony. Ma sześćdziesiąt metrów kwadratowych! Z okna jest widok na góry.



Schody "się robią".




Na koniec chciałam napisać o straszliwym położeniu kotów zamieszkujących stocznie w Szczecinie i Gdyni. Ponieważ kilka godzin wcześniej napisała o tym Ori - proszę zajrzyjcie tutaj . Jeśli każdy zrobi cokolwiek, razem zrobimy dużo!

*

31 komentarzy:

  1. Ależ piękna jest Wasza chata. Czuję jak cieszysz się każdym postępem prac i widzisz już jak będziesz urządzać wnętrza. I serce skacze na widoki z okien, prawda?
    Ja tak w każdym razie mam. Pozdrawiam Was i Bieszczady!

    OdpowiedzUsuń
  2. twarda z Ciebie Kobietka Magodo:)pięknie wygląda wasz dom:)pozdrawiam ciepło:*i zdrówka życzę:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam identyczną teorię dotyczącą zdrowia i naszego oddziaływania na życie. Ale tego wszystkiego trzeba się uczyć i zmieniać swoją swiadomość. Moja "dojrzewa" dopiero od niedawna. Mogę polecić doskonałe książki Louisy L. Hay np. "Możesz uzdrowić swoje życie", którą przeczytałam jednym tchem. Oto dwa krótkie cytaty: "to, w co wierzysz, staje się prawdą" oraz "Życie jest bardzo proste. Otrzymujemy to, co dajemy".
    Wczoraj na sobie przekonałam się, że mocna wiara, że JESTEM ZDROWA i niedopuszczanie złych myśli dały rezultat i wynik badania był taki jak sobie wyobraziłam. To efekt przyciągania i to działa!
    Jesteś Jagodo mądra kobietą, bo Ty to już wiesz, a ja się dopiero uczę. Ale na naukę nigdy nie jest za późno, jak mówią :)
    A z tym flamenco to musiał być niezły ubaw, co to znaczy silna wola !
    Pozdrawiam serdecznie.
    Dzięki za link do biednych kotków.
    P.S. Zrobiłam dżem z dyni wg Twojego przepisu. Wyszedł doskonały.
    Eugenia

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro zaczarowałaś świętami jesień i cały kraj zasypało śniegiem, to czary przeciwchorobowe też muszą działać - nie ma innego wyjścia :)
    Chatka bojkowska zapowiada się cudnie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jagodo, już od dawna "podczytuję" Twojego bloga...i wreszcie przyszła chwila na -DZIĘKUJĘ!Tak po prostu...
    Pozdrawiam ciepło.
    Agatab

    OdpowiedzUsuń
  6. Aploch - to prawda, cieszę się jak dziecko!
    Pozdrawiam ciepło.
    Eugenio, cieszę się, że dżem smakuje. Z tą mądrością - bez przesady. Żyję już trochę to sę uczę po prostu. Uściski Ci ślę!
    Agato.art, Katarzyno, Agatab - dziękuję serdecznie i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciesze sie ze wracasz do zdrowia i cóz nic dodać nic ująć w tym co napisalaś o chorowaniu. Kiedys dawno ciagle dokuczal mi kregoslup, nie bylo wesoło, teraz wogole mi nie dokucza ale powiem tak : wyleczyłam duszę - wszystki dolegliwosci mialy charakter psycho-somatyczny. Czyli krotko wszystko bralo sie z głowy.
    Fajna ta wasza chata, milo patrzec jak nabiera kształtów. Gorąco pozdrawiam z jesiennej Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również jestem zdania że choroby biorą się głównie z głowy. Ściany malowałam ze zwichniętym nadgarstkiem. Dało się :)). Chata...piękna jest po prostu.Petycję o ratowaniu kociaków podpisałam obiema rękami. Biedne, one same nie dadzą rady. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiadają się kolejne pokoje z duszą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak piękny i prawdziwy jest ten cytat, że postanowiłam go porwać i umieścić sobie na mojej stronie by zawsze przypominał mi o tym co najważniejsze. Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
    Ściskam serdecznie i czekam na kolejne cytaty.

    PS Chata jest tak cudowna, że cokolwiek bym o niej nie napisała to wydaje mi się, że nie oddaje jej uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj całkowicie zgadzam sie, że choroby biorą się z głowy....
    Uśmiałam się jednak do monitora , gdy wyobraziłam sobie to flamenco ze złamaną nóżką:DDD ech szkoda, ze mnie tam nie było:)))
    Pozdrawiam serdecznie
    P.S. Chata bojkowska poprostu cudna....

    OdpowiedzUsuń
  12. Terapia tańcem, no nie mogę, ale się uśmiałam z kursu flamenco:):):) Jagódko swoją energią mogłabyś obdarzyć wszystkie bieszczadzkie dziołuchy! Ole!
    Tyle słońca dziś wniosłaś!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jagódko, remont tego domu to wspaniała rzecz, uwielbiam patrzeć jak on się zmienia :) A dni liczę i liczę i z każdym upływającym coraz bardziej nie mogę się doczekać :)
    Napiszę w weekend @ w tej sprawie, dobrze?

    Dzięki że powiedziałaś o kotach. Pomogę jak mogę, może i inni pomogą i będzie tak jak napisałaś - jeśli każdy zrobi cokolwiek, to razem zrobimy dużo.

    Zdrówka Jagódko :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Koty wsparte finansowo, wiadomość rozesłana gdzie się da!!! Można zrobić coś, co kosztuje tak niewiele, a znaczy tak dużo dla tych maluchów!

    OdpowiedzUsuń
  15. A jednak okna i zdrowie bardzo się wiążą ze sobą:) bo jeśli "w zdrowym ciele zdrowy duch", to perspektywa patrzenia na świat musi być tak rozległa i głęboka, jak widok z Twoich bojkowskich okien:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Magódko, ten post jest chyba scecjalnie dla mnie,,,strasznego chorowitka i wrodzonej pesymistki.
    Dziękuję Ci.
    Bojkowska chata rośnie jak grzybki po deszczu.
    Oj, pięknie u Ciebie, pięknie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bojkowska chata czaruje.. A Ty - dzielna jak zawsze.. jak dobrze byłoby, gdyby to nastawienie było domeną większości - niestety w szczególności kobiet:) cudnie u Ciebie, cudnie!! ale u siebie też mi tak dobrze.. co nie przeszkodzi mi kiedyś skorzystać z dobrodziejstw Twoich progów. Obiecałam to sobie i dotrzymam;) Pozdrawiam JAgódko!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Tilianara, Vivaespania - dziękuję Wam w imieniu kotów!
    Alexo, Nelu, Lloko, Skibi, Asiu, MarioPar, Moniu, Mado - dziękuję w imieniu własnym!
    Anno - zapraszam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Że w głowie się wszystko zaczyna , to prawda stara jak świat . Tylko ,że nieliczni zdają sobie z tego w pełni sprawę. Pozytywne nastawienie do świata może cuda zdziałać .
    Chata pięknieje , ja to już nie mogę się doczekać efektu końcowego.
    Pozdrawiam i uściski ślę .
    P.S.
    Wypocznij trochę po tych wakacjach...ha ha .

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękna chata :) Już wyobrażam sobie jak urządzisz jej wnętrza :)
    Z tą głową, to szczera prawda :) Wierzmy więc, że jesteśmy zdrowi :) Tego Ci życze :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też Jestem Zdrowa! Chociaż niestety nie zawsze mi to wychodzi, ale jak skażona jestem dziedziczną i to dość poważna alergią, więc w jakimś stopniu mnie to tłumaczy. Ale za to grypy nie miałam nigdy w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. WITAJCIE
    CO WY TAM W MOJEJ ULUBIONEJ CHACIE MAGODO WYRABIACIE,OKNA POWIADASZ ZMIENIACIE.TO ROBOTY NIE MALO,UROBICIE SIE PRZY SPRZATANIU I NAPEWNO NIEMA CZASU CHOROWAC::))POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO MNIE.PATI

    OdpowiedzUsuń
  23. HI MAGODA,
    LOVE YOUR POST ON WINDOWS. THEY ARE JUST STUNNING.
    I'M ESPECIALLY SENDING YOU A COMMENT TODAY AS I WOULD LIKE TO LET YOU KNOW THAT YOU HAVE AN AWARD OVER AT MY BLOG.
    HOWEVER,
    IF YOU PREFER NOT TO PARTICIPATE, NO NEED TO WORRY AT ALL. THIS IS JUST MY WAY TO SAY HOW MUCH I LIKE YOUR BLOG.
    RITA

    OdpowiedzUsuń
  24. Dom z duszą... Dom z moich marzeń...taki ciepły, zaczarowany, aniołkowy. Podziwiam za odwagę, upór, dążenie do celu... Życzę samych szczęśliwych chwil!

    Zapraszam w wolnej chwili do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jagódko,

    Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu - do wygrania weekend w Barcelonie lub Rzymie.
    ..
    Co do chorób też mam pogląd, że biorą się z głowy. Kiedy pracowałam w pracy, której nie lubiłam to byłam bardzo chorowita - co kilka miesięcy i zapalenie oskrzeli. A teraz jak ręką odjął. Pozdrawiam.

    Ewa

    Pozdrawiam,
    Ewa
    Ja też mam podobną teorię

    OdpowiedzUsuń
  26. Święte słowa z tym chorowaniem...nie ma chyba nic gorszego niż jęczenie i użalanie się nad sobą. Człowiek choruje, bo chce...pamiętam jak byłam mała i udawałam,że mam gorączkę, żeby do szkoły nie iść...jęczałam, łapałam się za głowę, co to by matkę własną w perfidny sposób oszukać...po paru godzinach okazało się,że mam 39"...chorowałam tydzień...niestety:)))
    Jeśli chodzi o Waszą chatę, to ja z podziwu wyjść nie mogę...wszystko rośnie w oczach i błyskawicznie..może wpadniecie do mnie z Maćkiem , to doczekam się wykończenia własnego domu po 13 latach?
    buziaki ogromniaste przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  27. I'm afraid I didn't understand EVERYTHING, but what I understood was you wrote very wise words about being healthy!
    Oh - and I love the "round" window!!
    Hugs, Traude

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytam Twojego bloga systematycznie i często wracam do starszych postów , nie zawsze pozostawiam komentarz bo co tu dużo pisać , Wasz chata /a teraz Wasze chaty/ urzekła mnie już dawno i bardzo mocno .Dziękuje za dobre słowa zamieszczone na moim blogu -pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  29. Pozwoliłam sobie zacytować Twoje piękne słowa na moim blogu...Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko...
    Pozdrawiam cieplutko!:-))

    OdpowiedzUsuń
  30. Ito, Elle, Yadis, Pati, Anielino, Elizko, Yrso, Elisaday, Ewo - dziękuję za wizytę!
    Rita, Traude - thank you!

    OdpowiedzUsuń
  31. Z ogromną przyjemnością ogląda się Twoje zdjęcia i czyta opowieści: lekkie, z humorem i klimatyczne jednocześnie; chciałabym Was zobaczyć przy tym flamenco :) i nie ma jak potęga podswiadomości, coś o tym również wiem :)

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu