Hm..
Ósmy miesiąc ciągnę prowadzenie gospodarstwa sama, bez pomocy. Sprzątanie domu i pokoi, zakupy, gotowanie i znów sprzątanie, ogródek, codzienna obsługa gości - nie ma wolnych dni, niedziele i święta to też czas pracy. Mocno te miesiące czuję w kościach. Maciek trochę mi pomaga ale sam ma na głowie remont chaty, kozy i dbanie o to by nasze samochody nie rozpadły się całkiem.
Posiadanie auta to w Bieszczadach konieczność ale i kłopot wielki. Jeśli się coś zepsuje to najlepiej zakasać rękawy i naprawiać samemu. Maciek przeleżał pod autkiem wiele godzin swego bieszczadzkiego życia ale nie wszystko da się załatwić chaupnictwem .
Czasem trzeba do warsztatu i tu objawia się problem bo warsztatów mało a te co są - niekoniecznie naprawiają.
Pamiętam naszą pierwszą wizytę u takiego jednego, co to nam wszyscy go polecali, że umie. Kilka wsi dalej. Pojechaliśmy, była godzina czternasta. Pukamy - zamknięte. Pojawił się ktoś i mówi, że Pan od warsztatu jest tylko trzeba wołać. No to wołamy. Po dziesięciu minutach wyszedł Pan. Potargany na głowie, w gaciach, paputkach, siatkowym podkoszulku. Drapiąc się po tylnej zawartości gaci powiedział, że nie ma czasu bo roboty dużo. Za drugim razem pojechaliśmy później - o siedemnastej - niech się wyśpi. Ten sam podkoszulek, paputki i gacie, tylko drapał się gdzie indziej. Nie z tyłu. Trzeci raz już nie próbowaliśmy.
Do dziś nie mamy "swojego" warsztatu. Naprawiając to tu, to tam - kto chce przyjąć, zawsze ryzykując, że auto będzie takie nie do końca naprawione.
Maciek pojechał dziś do Przemyśla po Świętą Kobietę, która zdecydowała się u nas pracować przez kilka miesięcy. Czas najwyższy bo na ostatnich nogach jestem. Dzień pracy zaczyna się przed siódmą rano a kończy po północy.
Nie lubię ciągnąć martyrologii ani użalać się nad sobą, wybrałam się zatem na krótki spacer z Bubą bo to mi zawsze dobrze robi na całokształt.
Buba spacery uwielbia, biega jak szalona i trudno ją sfotografować bo ciągle jest w ruchu. Udało mi się pstryknąć kilka fotek szczęśliwego pieska oraz łąkowej zieleniny - co z przyjemnością prezentuję.
Spacer spełnił swą rolę i goście obiad mieli na czas. A ja mam - posta!








Ten kwiatek należy do rodziny storczykowatych i jest pod ochroną:








Już pisałam, że Buba umiałaby znaleźć kałużę nawet na pustyni. Znalazła i tym razem. Po wyjściu z niej wyglądała tak:

Piesek w takich momentach nazywany Bublem, dla niepoznaki zamyka oczy - to jej sposób na reprymendę. Jak przeskrobie to siedzi z zamkniętymi oczami i przeczekuje.
Będziesz mogła sobie odsapnać chwilkę. Warto było czekać :))
OdpowiedzUsuńŚwięta Kobieta? :)). Już nie mogę się doczekać relacji Marysi :))
Magodo - czasem zastanawiam się, kiedy znajdujesz czas na pisanie?! No właśnie.. przecież masz go jak na lekarstwo!!
OdpowiedzUsuńWięcej takich spacerów Ci życzę!
A jak już będziesz miała chwilkę, aby dodać nowego posta - zapewne nie tylko mi będzie szalenie miło zawitać wirtualnie w Twoim świecie!
..A Bubę - macie cudną!!!
Pozdrawiam serdecznie!!!
Piękne zdjęcia! Oj zazdroszczę Ci, że możesz w takim pięknym miejscu spacerować w takim miłym towarzystwie! Pozdrawiam serdecznie!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam bardzo serdecznie.Super, że znalazła się Święta Kobieta. Oby tylko była dla Ciebie pomocą i sprostała wszelakim , czekającym na nią obowiązkom.
OdpowiedzUsuńA z warsztatami to nie tylko u Was taki dylemat, my odbierając autko, myslimy kiedy następna wizyta u mechanika tzn. co popsuł, naprawiając usterkę.
Wszystkie Twoje posy czytam z zaciekawieniem. Zdjęcia piękne. Buba urocza, zwłaszcza po błotnych kąpielach.
Nalewkę z truskawek już nastawiłam.
Robi się już ciekawy kolorek.
Przykazania dla mieszczucha co się na wsi odnalazł….bezcenne ;))
Jeszcze raz pozdrawiam, życzę dużo sił fizycznych jak i duchowych.
Mirka
Odetchnęłam mocno egoistycznie, bo przyznaję że czekałam na sprawozdania bieszczadzkie jako kania dżdżu (co za wyraz, mam nadzieję, że napisany poprawnie). Ciągle jest cudnie, a Święta Kobieta niech się spełni, bo odpoczynek i trochę luzu ważna rzecz i życzę go Wam z całych sił - AMS
OdpowiedzUsuńOj,masz Dziewczyno roboty!Pomysł z pomocą Świętej Kobiety jest dobry,byle spełniła Twoje oczekiwania Jagodo,każdy stara sie jak może,ale jak gospodyni zrobi po swojemu to zawsze jest najlepiej,prawda?!Zaczyna się sezon wakacyjnych wycieczek,więc u Was pewnie będzie teraz "wariatkowo",życzę Wam wytrwałości,sił i uśmiechu jak też dobrych emocji.No i kozom sił w "dawaniu" mleka,a Bubie pogody ducha,by dodawała sił swojej Pańci!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Magodową Chatę,
Basia
Pozdrawiam gorąco i wciąż podziwiam życząc Ci wytchnienia i więcej czasu na spacery z Bubą i sobą samą
OdpowiedzUsuńJagódko, kiedy jakiś czas temu zapowiadałaś rzadszą obecność - nie dziwiłam się...
OdpowiedzUsuńAle nie ma dnia, abym nie była myślami przy Tobie :)) Bo czy szukam czegoś w sklepach, czy niemogę załatwić sprawy 'urzędowej', czy użalam się nad sobą itd. itp. to zaraz sprowadzam sie do pionu " Babo, o co ci chodzi? Jagódka na twoim miejscu, nie narzekałaby!"
Dziękuję za wspólny spacer :))
Jagódko, szczerze podziwiam, że sama dajesz radę. Do głowy mi nie przyszło, że to wszystko w Twoich rękach, byłam przekonana, że masz co najmniej ze dwóch pracowników. Dla mnie posprzątanie mojego 100 m mieszkania po czterech domownikach ,dwóch kotach i psie to robota herkulesa, a gdzie jeszce obiadek itp.
OdpowiedzUsuńZa Twój optymizm i za pogodę ducha przyznałam Ci wyróznienie
http://irenka-prawiecaaja.blogspot.com/2009/06/wyroznienia.html
Dzieki Ci, nic mi tak dobrze nie robi na duszę, jak Twoje posty :).
Przyroda potrafi działać kojąco. Życzę Jagódko więcej wytchnienia i aby częściej było z górki niż pod...
OdpowiedzUsuńPodziwiam Twoją organizację i pracowitość Jagodo.. Prawdziwie podziwiam :) Niesamowita jesteś!
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :)))
Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga.Czeka tam na Ciebie wyroznienie :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplo:-)
Zielona, Aniu, Mirko, Doroto, Anno, Basiu, Nettiko, Elle, Llooko dziękuję Wam serdecznie za Waszą życzliwość!
OdpowiedzUsuńJoanno - naprawdę? A ja mam wrażenie, że ciągle narzekam. Pozdrawiam Cię gorąco bo dla mnie to Ty jesteś tą Pozytywną. Uściski!
Leloop nie mam słów! Pogapiłam się na łąkę i jestem jak to mówią "pod wrażeniem".
A dwójkę podsyłaj, przećwiczymy! Pozdrawiam bardzo, bardzo gorąco!
A! A gdzie uczą robić pancerfausty?
Irenko, Kropelko! Jesteście kochane! Dziękuję serdecznie!
To fakt Magdo, o dobrego speca nie zawsze niestety latwo.
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze bedziesz miala kogos do pomocy; jestem pelna podziwu, ze do tej pory wszystko robilas sama! Ale na dluzsza mete tak nie mozna, dbaj o siebie, bo kto potem zadba o nas? ;)
Pozdrawiam cieplutko!
Hello!
OdpowiedzUsuńAnd regards from Finland!:)
So beautiful and cosy pictures you have here!!
Have a nice week for you!
wiem,że jesteś zmęczona i zapracowana ale z Twojego pisania wnioskuję,że bardzo szczęśliwa:)
OdpowiedzUsuńa mrudzić ma prawo każdy!
Buba jest piękna:)
Mój drań odwraca głowę jak ma coś na sumieniu :)) Myślą, że skoro nas nie widzą to odwrotnie jest tak samo :) Wspaniale, że pomoc dotarła :) Łąki cudne, takie dzikie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Mieszkańców Chaty :))
POzdrawiam bardzo cieplo. Zycze sil i cierpliwosci. Mam nadzieje, ze Swieta Kobieta bedzie dla Ciebie pomoca i znajdziesz chwile czasu na odpoczynek. Super zdjecia. Smialam sie widzac bube z zamknietymi oczami . Co za spryciara .
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie. Znowu cisza, ale mam nadzieję, że Marysia dotarła bezpiecznie. Pozdrawiam serdecznie. Szymon
OdpowiedzUsuńZycze Ci Jagodko wiecej takich spacerowych chwil, z duza iloscia kaluz po drodze dla Buby:)
OdpowiedzUsuńPiękny spacer:) Nasz Jerraś też niby tylko chce się napić a wygląda jakby się chciał wykąpać ;D Twoja Buba ma przynajmniej długie łapy - nasz niskie podwozie i brzuch zawsze do mycia :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCokolwiek byś napisała i tak nie mogę wyjść z podziwu dla Twojej organizacji. Inaczej być nie może ,znaleźć czas na wszystkie prace związane z prowadzeniem otwartego domu ,zaopatrywanie zaplecza remontowego . pisanie bloga !!!!.Oby "święta kobieta " okazała się pomocna ,obyś Ty miała czas na relaksujące spacery a samochody się nie psuły ...tego ŻYCZĘ Z CZAŁEGO SERCA .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię cieplutko.
Uwielbiam Twój blog i pokochałam Twój dom, nie pisałam nigdy komentarzy, bo niedawno zaczęłam przygodę z blogowaniem i troche czuję się jeszcze onieśmielona. Niech wyrazem mojej sympatii dla Ciebie będzie to małe wyróżnienie:
OdpowiedzUsuńhttp://jolinka.blogspot.com/2009/06/niespodzianka.html
Się uśmiałam z pana naprawiacza i Buby, która zamyka oczy :D hehe
OdpowiedzUsuńPodziwiam ten ogrom pracy wkładany w Waszą Część Świata ;) ale ludzie lubieją przyjeżdżać w takie miejsca, bo nie potrafią czasem stworzyć takiej aury wokół siebie, szukają odpoczynku, choćby dla oczu - bo widoki w górach są piękne :) Pozdrawiam i powodzenia życzę :)
Dag-eSz,Elizo, Ita, Bea, Babibu, Zmorko, Violcio dzięki za Wasze życzenia! Się spełniają!
OdpowiedzUsuńGlobalistko- pozdrowienia dla Jerasia!
Leloop - cikawa dla odmiany tej miny, chętnie sie od Ciebie nauczę! Uściski!
Jolinko - dzięki! Wpadnę do Ciebie.
Marge - thank You!
wiesz co, pięknie tam masz :) Oby Święta Kobieta okazała się Niezwykle Pomocną Kobietą :)
OdpowiedzUsuńa nam w zeszłym tygodniu Pan Spec Mechanik wprawdzie nie wyszedł w podkoszulku i nie drapał się po gaciach ale stwierdził, że on nie wie jak "auto chodziło" wcześniej więc nie ma czego reklamować.... :/