środa, 1 lipca 2009

Pytania i tuż za progiem

*




Dzwonek komórki wzywa mnie kilkadziesiąt razy dziennie. Okres wakacji to lawina telefonów i maili z pytaniem o wolne pokoje.
To również setki pytań o sprawy z pobytem u nas związane.
Ludzie dzwonią o różnych godzinach (zdarzało się i o szóstej rano i około północy), odbieram telefony w sklepie, pod prysznicem, podając posiłek gościom, prowadząc samochód i w innych, możliwych do wyobrażenia sytuacjach.
Aby choć trochę ułatwić sobie życie odpowiem tu na najczęściej zadawane pytania.

Oto one - zadane mi i spisane w ciągu trzech ostatnich dni:

1. Jaka jest droga do naszego domu? Czy podwozie wytrzyma?
Odpowiedź: Do bramy prowadzi droga asfaltowa. Nie jest to droga główna. Zimą jest odśnieżana.
2. Czy dom stoi na końcu drogi?
Odp: Nie. Dalej jest jeszcze kilka gospodarstw.
3. Czy dom stoi w gęstej zabudowie?
Odp: Nie. Wokół domu jest ponad hektar naszej łąki. Do sąsiadów mamy kilkaset metrów. Wieś położona jest na pagórkach (dom stoi na wysokości 700 metrów nad poziomem morza), nie mamy sąsiadów w linii prostej, większość gospodarstw i domów znajduje się powyżej lub poniżej nas. Wielu zabudowań nie widać bo zasłania je bujna roślinność.
4. Jak daleko jest do sklepu?
Odp: do najbliższego ponad kilometr.
5. Dlaczego nie mam akcentu?
(po chwili doszłam, że chodzi o akcent góralski)
Odp: Bo nie jestem góralką.
6. Czy można zrezygnować z jedzenia w naszej chacie?
Odp: Można. Jeśli ktoś lubi spędzać czas na poszukiwaniu pożywienia. W Bieszczadach nie ma restauracji, miejsc gdzie karmią, jest niewiele. Miejsca gdzie dobrze karmią - znam trzy. Wszystkie - wiele kilometrów od siebie. Bieszczady są rozległe. Ale oczywiście można.
7. Czy mamy plac zabaw dla dzieci?
Odp: Nie mamy.
8. Czy można u nas pojeździć na koniach?
Odp: My koni nie mamy ale sąsiad hoduje konie huculskie i prowadzi naukę jazdy konnej, jazdy w terenie i kuligi. Jeśli Hucuł za mały to są stadniny z "normalnymi" końmi. Koni w Bieszczadach dostatek!
9. Czy przebywanie poza domem jest bezpieczne?
(doszłam, że rozmówcy chodzi o niedźwiedzie, wilki, żmije i bandytów)
Odp: Mimo, że snuję się po polach i lasach sama, nigdy nie spotkałam niedźwiedzia, wilka ani bandyty. Czasem po deszczu widuję ślady. Ale jak wygląda ślad bandyty - nie wiem, zatem nie dam głowy za to. Żmiję widziałam kilka razy ale nie chciały się na mnie rzucać.
10. Czy dużo jest komarów?
Odp: W Bieszczadach nie ma komarów! Przysięgam!
11. Jaka będzie pogoda w sierpniu?
Odp: Jak pisałam - nie jestem góralką, starym góralem też nie i nie przepowiadam pogody.
12. Czy ten pokój jest z łazienką?
Odp: Wszystkie nasze pokoje są z łazienkami.
14. Jak wygląda pokój?
Odp: Tu mnie zatyka bo nie wiem czy mam wyliczać sprzęty się w nim znajdujące, kolor ścian? Odsyłam do bloga, opisałam wszystkie pokoje szczegółowo. Są w etykietach na pasku bocznym.
15. Czy w pokoju jest telewizor?
Odp: Nie. I nigdy nie będzie. Telewizor stoi w salonie i porasta kurzem. Czasem ktoś go włącza by posłuchać prognozy pogody.
16. Czy mamy internet?
Odp: Mamy, na modem komórkowy. Jeśli ktoś potrzebuje, możemy udostępnić laptopa.
17. Czy są kleszcze?
Odp: Są, tylko te w Bieszczadach nie są zarażone zatem nie zarażają - tę informację uzyskałam od weterynarza. My z Maćkiem nigdy kleszcza nie złapaliśmy. Bubie się to zdarza.
18. Jak tu jest zimą?
Odp: Pięknie!
19. Jak jest jesienią?
Odp: J. w.
20. Czy mamy basen?
Odp. Nie mamy. Najbliższy jest w Ustrzykach Dolnych.
21. Czy są już grzyby?
Odp: Są! Od czerwca do listopada. Najwięcej rydzów, kurek, kozaków, prawdziwków i opieńków. Masa!
22. Czy w pokoju jest czajnik elektryczny?
Odp. Jest wydzielone miejsce w salonie gdzie można przygotowywać sobie gorące napoje.
23. Czy organizujemy seanse filmowe?
Odp: Nie organizujemy.
24. Czy słychać z domu ruch uliczny?
Odp: Nie słychać.
25. Dlaczego za pobyt małych dzieci trzeba u nas płacić?
Odp: Z pobytem nawet najmniejszego dziecka wiążą się nasze koszty. Dziecko produkuje brudne pampersy w ilościach przemysłowych, za wywóz śmieci płacimy z roku na rok coraz więcej. Dziecko zużywa wodę, prąd, brudzi, tłucze. Sprawiedliwe jest w naszym mniemaniu aby te koszty ponosili rodzice.
26. Czy daleko jest od domu do szlaków?
Odp: Dwa szlaki przechodzą obok domu. Reszta - różnie - od kilku do 30 kilometrów.
27. Czy można u nas płacić kartą?
Odp: Niestety nie.
28. Czy zaliczka jest konieczna?
Odp: Niestety tak.

Są też pytania na które mnie zatyka. Zawsze mam kłopot z odpowiedzią na następujące:

- co można robić w tych Bieszczadach?
- czy w domu jest czysto?
- czy jedzenie jest dobre?
- czy mają państwo kucyka?
- czy w domu jest bezpiecznie?
- czy można przyjechać na trzy miesiące?
- czy jesteśmy buddystami?
- czy mamy wiadro?
- czy się wyprowadzimy z domu na czas pobytu pytającego i ile za to chcemy?
- czy można spać przed kominkiem na dmuchanym materacu?
- czy można przyjechać z pytonem?
- czy można przysłać same dzieci?
- czy w pokojach dla gości przebywają nasze zwierzęta?
- czy można pobawić się z kozami?
- czy z każdej strony domu widać góry?
- czy można sobie codziennie samemu gotować na ognisku?
- czy można dostać obiad o trzeciej nad ranem?

Jeśli ktokolwiek dotrwał do tego momentu informuję, że to tylko mała część tego z czym borykam się każdego dnia.

Dzisiejsze ilustracje do posta powstały podczas krótkiego spaceru. Tak wygląda najbliższa okolica naszego domu - zdjęcia robiłam idąc drogą. Niestety góry były dziś nieco zamglone ale i tak mi się podobało.




















Dotarłam na pagórek na przeciwko domu i zrobiłam kilka zdjęć z tego miejsca.









Fragmenty łąki w postaci wszelakiego kwiecia i moje ukochane modrzewie:



















W niedzielę nasi delegaci odebrali w naszym imieniu statuetkę. Na razie mamy tylko jej zdjęcie. Jest ona z zielonkawego, grubego szkła. Przyjedzie do nas w sierpniu i wtedy się nabiedzę gdzie w starej chacie umieścić tak nowoczesną formę...




Ponadto informuję, że Święta Kobieta założyła wakacyjnego bloga: tutaj, w którym pisze i zamieszcza zdjęcia z pobytu w Bieszczadach. Przyjmijcie ją ciepło - że zacytuję niezapomnianego Piotra Skrzyneckiego.




A w najbliższym weekendowym wydaniu Gazety Wyborczej, w dodatku Turystyka niemożliwie wymądrzać będzie się... niżej podpisana.




*

39 komentarzy:

  1. Od głupoty ludzkiej chroń nas Panie!
    Magodo - życzę Ci wielkiej cnoty wyrozumiałości dla telefonistów z innej planety.
    Życzenie - aby głupich pytań nie było niestety się nie spełni.
    Pracuję dużo z ludźmi - klientami firmy - i nadziwić się nie mogę skąd niektórzy się wzięli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, a nikt nie pyta: czy masz anielską cierpliwość, podręczną aureolkę i składane skrzydełka? Bo wszystko wskazuje na to, że trzy razy TAK.
    Pozdrawiam, życząc mało absorbujących gości...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to jak dobra lektura przed snem... ;)
    Wyborczą zakupimy madrości poczytamy ;)
    Ale analizując te pytania macie z mężem przekrój tej naszej Yntelygencji ;)
    Co można robić w tych Bieszczadach...ech CHŁONĄĆ !!!!
    Dobrej nocy.
    P.S. a może telefon na noc wyłącz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję takich pytań! Dlatego ja nie mogłabym prowadzić pensjonatu, nie mam cierpliwości do ludzkiej głupoty... *^v^*
    Gratuluję statuetki! (bo jeszcze nie gratulowałam)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ludzie mają dziwne problemy....
    Trzymaj się i nie dawaj!
    Uściski serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  6. Po usłyszeniu niektórych pytań , mówiłabym ,że pokoje wynajęte na najbliższe 10 lat .

    Pozdrawiam ,współczuje ,podziwiam -Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  7. Jogódko , jestem pełna podziwu dla Twojej tolerancji dla tych , dla których powinno jej zabraknąć ... Pozdrawiam gorąco i życzę więcej spokoju ...

    OdpowiedzUsuń
  8. no beczka na całego...
    jakże się uśmiałam...
    pozdrawia ta co raczej nie zapyta o nic tylko o drogę...;-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe wszystko, od pytań do pięknych zdjęć.
    Jedna uwaga: drzewo nazywa się "modrzew" (rodzaj męski), a Modrzewie to jedynie nazwa geograficzna i ona występuje w rodzaju nijakim. Rośnie więc w okolicy modrzew.
    Pozdrawiam
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje nagrody. Smialam sie czytajac te pytania. Te "lepsze2 zapamietala, zeby przy szukaniu noclegu zadawac wynajmujacym (to oczywiscie zart). No coz, praca z ludzmi ma tez i ta inna strone. Na szczescie pozytywne przezycia pozwalaja nam nie myslec o te negatywnej stronie. Zycze nadal cierpliwosci i wytrwalosci. pOzdrawiam sedecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. To do Alicji powyżej - modrzew oczywiście jest rodzaju męskiego, ale się odmienia droga Alicjo i z całą pewnością można użyć liczby mnogiej i wyrazić się "moje ukochane modrzewie" - wyrażając się jak najbardziej poprawnie :)))
    Droga Magodo, przepraszam, że się wtrącam na Twoim blogu, ale mam alergię na sformułowanie "jedna uwaga"- dlaczego? to już zupełnie inna opowieść - a modrzewie SĄ piękne!
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję nagrody!!!
    Jam ,,dostosowalna,, jest i niepytająca o ... dlatego te pytania mnie lekko zszokowały (dlaczego ludzka głupota nie ma granic) ale też rozbawiły.
    Dla mnie śmieszne dla Ciebie już nie (w takiej ilości i o takich porach) dlatego dużo cierpliwości życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Magdo, przede wszystkim gratuluje nagrody! Zasluzonaj w kazdym calu :)
    Pytania nr. 5, 9, 11 i 23 mnie podlamaly... te wszystkie 'dodatkowe' rowniez :/
    Jak zwykle z wielka checia patrze na cudne zdjecia Waszej okolicy; ja nadal o kulach, wiec o pobycie w tak cudnym miejscu moge sobie jak na razie tylko pomarzyc ;) A lato powoli ucieka mi przez palce... :/

    Pozdrawiam!

    I rowniez zycze duuuzo cierpliwosci :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak ogólnie powiem, że cieszę się jak "potencjalni" goście pytają bo to może wyeliminować rozczarowania. Ludzie wszak są różni i mają różne oczekiwania. Dzięki pytaniom żadko trafiają do nas ludzie z innych bajek. 99% naszych gości to cudowni, wspaniali ludzie!
    Tylko czasem mam dość powtarzania tego samego trzydziesty piąty raz w ciągu dnia.
    No i zdarzają się pytania takie jak powyżej na które brakuje mi konceptu.
    Kankanko,Magdo, Rybiooka, Brahdelt, Jo-hanah, Yrso, Nettiko, Cicha, Alicjo, Violcio, Damurku, Beo - dziękuję za wizytę i słowa otuchy!
    Palusiu - witaj, dziękuję, że mnie wyręczyłaś w gramatycznym nieporozumieniu!
    Pozdrawiam!
    Bea - życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  15. przepraszam ale uhahalam sie jak to przeczytalam :)
    i serdecznie wsploczuje
    czlowiek jest istota ... dziwna :)
    wie Pani co? mysle ze za jakis czas powinna Pani napisac ksiazke, naprawde, to bedzie bestseller :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. A masz siekierę??
    Powinna wisieć nad drzwiami...
    Żeby nikt nie zadawał idiotycznych pytań.
    O Matko jedyna...

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję nagrody :) Współczuję z powodu zszarganych nerwów przez ludzką hmmm... dociekliwość, że się tak wyrażę :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję Wam nagrody ,należy się ,bo drugiego tak uroczego miejsca jak chata Magoda ze świecą by szukać !
    Co do pytań ...podziwiam za cierpliwość ,dawno przestałam się dziwić ,ale przy pytonie brwi lekko mi się uniosły.
    Wyłącz komórkę na noc ,chociaż wyspana będziesz.
    Krajobraz wokół domu powala jak zwykle ,i z tych klęczek pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze raz gratuluję nagrody :) ale sama statuetka pozostawia wiele do życzenia :/ (kto ją projektował???) nawet w nowoczesnym wnętrzu dziwnie by wyglądała... dobra czepiam się, ale jak nagroda to nagroda :P
    Co do ludzi, każdy jest inny, znajdą się i tacy co będą pytać: "Gdzie można kupić pamiątki z napisem Bieszczady?" ^.^ :P hehe, Pozdrawiam i życzę pogody ducha :*

    OdpowiedzUsuń
  20. o boże...współczuje tych durnych pytań...Zwłaszcza"co mozna robic w tych Bieszczadach"...Takich klientów Wam nie życzę.
    Gratuluje serdecznie nagrody!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluje bloga i nagrody. Może warto na stronie oferty zamiescic link "najczesciej zadawane pytania i odpowiedzi" i tam zamiescic niektore pytania i odpowiedzi. Moze wiecej sie juz nie powtorza albo beda jeszcze ciekawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak tak, ludzie są dziwni,ten zestaw pytań "bez odpowiedzi" powalający, gratuluję cierpliwości , pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. No, ale jak tak się zastanowić?......

    To niby dlaczego obiadu nie można dostać u Was o 3 w nocy?????????

    to było debeściarskie pytanie, a dałaś jakąś odpowiedź czy zaraz odjęło Ci mowę z wrażenia?

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja bym pytała się ludzi którzy chcieli by przyjechac na wypoczynek z dziećmi - Czy prze zcały pobyt mają zamiar się zajmowac tymi dziećmi czy zostawiaja je samopas ? :)

    Jednego razu byłam w przepieknym miejscu nad jeziorem, spokoj, ptaki i cisza. Wymarzone miejsce na odpoczynek. przyjechało tam państwo z dzieckiem. Dzieciak typu "swawolny Dyzio", mial ok 8- 9 lat:) Ci ludzie ciągle zosatwiali tego dzieciaka samego na placu zabaw, pod niczyją opieką!!! a sami sobei gdzies szli. No cóz dzieciak szala, bo się nudzil i byl sam. Zwracanie uwagi rodzicom tego chlopca, nic nie dawalo. Babka, u ktorej byl ten osrodek martwila sie bardziej o tego chlopca niz rodzice.
    Az pewnego dnia "Dyzio" przegiąl, walnąl kamieniem w mój obraz i przebil go na wylot. Najgorsze jest to, ze ja siedzialam przy tych sztalugach, i mógl trafic we mnie. Zastanwialam sie z jaką sila trzeba trzasnac kamieniem zeby przepic blejtram, ale coz stalo sie. Obraz byl na zmowienie i przez niego nie moglam sie wywiazac z kontraktu. Sparawa zakonczyla się w sadzie, rodzica Dyzia musieli wyplacic odszkodowanie. Jestem ciekawa czy czegos to nauczylo rodzicow, bo Dyzia na pewno nie :)

    Teraz bardzo skrupulatnie wybieram miejsca gdzie sie chce zatrzymac, żeby spokojnie wypoczac, podziwiac przyrode i oddawac sie przyjemnosci malowania :)

    Takze pytania moga byc rzeczywiscie dziwne w zaleznosci, od doswiadczen, upodoban i oczekiwan :)

    pozdr An

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj Jagódko !

    Już tesknię... jak ogladam zdjęcia cudownych miejsc,które na własne oczy widziałam i są mojemu sercu bliskie.

    Z przyjemnoscią przeczytałam Twoje przemyślenia dnia codziennego pisane jak zwykle z wielkim humorem i polotem.

    Gratulujemy nagrody ! Tylko ludzie o czystych i dobrych sercach mają moc tworzenia miejsc szczególnych i magicznych.
    A takie miejsce razem z Maćkiem stworzyliście.

    Pozdrawiamy ciepło Ula i Wiesiu.

    OdpowiedzUsuń
  26. Lauro siekiera to ostateczność. Zazwyczaj ćwiczę się w cierpliwości i mam ambicję na zostanie świętą. Pozdrawiam!
    Zmorko, Ito, Dag-eSz, Sanko, An i Anonimowi - dziękuję!
    Kankanko - faktycznie zaniemówiłam! Kiedy się odezwałam to już było pozamiatane. Osoba uznała, że się zgadzam i odkręcanie tego zajęłoby mi więcej zdrowia niż podanie tego głupiego obiadu. No to podałam! Była 3.30 nad ranem.
    Ula i Wiesiu! Kochani! Jak się cieszę, że się odzywacie! Dzięki robaczki za dobre słowa. tęsknimy do Was! Gorące uściski.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak ja lubię do Ciebie zaglądac,poprawę humoru mam zapewnioną na najbliższe dni i ile "ciekawych" pytań do zacytowania w ramach żartów;)rzucanych od niechcenia:)
    bardzo Ci dziękuję za cudowne opisy i wenę twórczą (bo ja raczej rzadko komentuję).I kolejny raz maniacząc powtórzę:jak ja Ci zazdroszczę tych Bieszczad!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. ...tak się zastanawiam, czy abyś Magodo nie ogłosiła przypadkiem konkursu (z nagrodami rzecz jasna) na najbardziej idiotyczne pytania potencjalnych gości.
    ...bo ludzie jak widac naprawdę się starają byc oryginalni ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Można zaniemówić od głupiego pytania, albo pośmiać się i opowiadać jako anegtotkę, ale z tym obiadem to już naprawde przegiecie.
    Chociaz moze ten kots od obiadu to robi jak na komedii Barei "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" - sniadanie jem na kolacje, obiad na sniadanie itd.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Co za dziwne pytania! Z tym obiadem nad ranem to nawet zrozumiałe może ktoś tak ma że je w nocy. Ale najbardziej absurdalne pytanie to to co można robić w Bieszczadach?! Ktoś planuje wypoczynek w takim miejscu i zupełnie nie wie co to Bieszczady? Okropność i najwyższy poziom ignorancji.Pozdrawiam i podziwiam za cierpliwość:)Katiuszka

    OdpowiedzUsuń
  31. no tak, tylko w przypadku pytaniu o obiad to zdaje sie, ze na pytaniu sie nie skończyło tylko na robieniu tego "obiadu" :)o 3 w nocy.
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  32. Anielskiej cierpliwości więc życzę!

    OdpowiedzUsuń
  33. Prawie się posikałam ze śmiechu :))))

    OdpowiedzUsuń
  34. "Co można robić w Bieszczadach?"
    Haha! :D to je dobre, pane Havranek!

    To yntelygentne pytanie przypomniało mi pewne zdarzenie, kiedy jeszcze na studiach projektowałam wraz z kolegami ścieżkę przyrodniczo-etnograficzną w dolinie Łopienki. Z dawnej wsi ostała się tam tylko cerkiew, o to właśnie dla niej do tego uroczego bieszczadzkiego zakątka przybywają turyści - zazwyczaj ci normalni ;) - czyli pieszo z plecakami lub an rowerach. Zdarzyło się jednak dnia pewnego, ze do Łopienki zajechał... autokar! (choć powinien zaparkować dwa likometry wcześniej na speclajnie wyznaczonym parkingu, ale pewnie turisty miastowe szantażowały keirowcę, protestując głośno, że takiej wiekiej ogledłości pieszo to oni nie zamierzają dreptać - sic!). Z autokaru wysypało się czterdziestu spoconych, głośnych i zblazowanych autokarowiczów (zjawsko w środku Łopienki zgoła niecodzienne - porównywalne z bliskim spotkaniem III stopnia z UFO). Siedziałam właśnie pod cierkwią wypełniając z koleżankami ankiety o przybywających do Łopienku turystach, i zobaczywczy owo autokarowe zjawisko - zdębiałysmy. "Stado", wysypawszy się na drogę (kierowca w tym czasie klął na czym świat stoi, usiłując wykręcić), rozejrzło się dookoła z wyrazem zawodu na twarz. "O kur... a gdzie my jesteśmy?" Spojrzało na cierkiew. "To tylko to?". Spojrzało na góry porośnięte lasem. "Ale zadupie!". Spojrzało na nas...
    "Gdzie tu jest toaleta?" - padło pytanie.

    W tym momencie nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. Z wymomowną miną wzkazałam towarzystwu zarośla nieopodal drogi, z dorodnymi okazami pokrzyw (o dziwo, wszystkim nagle przeszła ochota na załatwienie potrzeby :P).
    Stado zadało jeszcze parę inych głupich pytań, wyrażajac swoje neizadowolenie faktem, że zmarnowali czas, przyjeżdzącjac do jakiejś dziury, w które nic nie ma. Na koniec, uświadomiszy sobie, że... kurczę, w sumie natknęli się na trzy ludzkie istoty w srodku pustkowia, gdzie dookoła lasy, wilki, i niedźwiedzie (co prawda to prawda - podchodziły niebiezpiecznie blisko naszej bazy namiotowej)... autokarowicze zdjęci współczuciem nakłaniali nas, byśmy się z nimi zabrały do cywilizacji. Nie potrafili pojąć jak można spać w środku gór w namiocie :P - oddalonym, co gorsza AŻ o półtora kilometra od cierkwi! :D

    Zazwyczaj ludzka głupota wkurza mnie niemożebnie, ale tamtego dnia ubawiłam się z niej jak nigdy.


    Pozdrawiam! I cierpliwosci życzę! :)
    Smagliczka

    PS Ja przepraszam, że tak się rozgadałam, ale przeczytawszy pytanie: "co można robić w tych Bieszczadach?" porwcóciło owo barwne wspomnienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. PS2 Przepraszam za to morze literówek - moje palce są niesubordynowane ;)

    Smag.

    OdpowiedzUsuń
  36. Podobnie jak i inni z rozbawieniem przeczytałam Twoje zestawienie „najdziwniejszych pytań pod słońcem”.
    I tak mnie zastanowiło, czy ktoś kto je zadawł potem pojawił się w Waszej Chacie.
    No ten od obiado-śniadania to z się zorientowałam, że tak )
    Ja bym chyba te pytania i odpowiedzi nagrała na sekretarkę i niech ludziska słuchają i nie zadają podobnych.
    Bużka za piękne zdjęcia…i aż się boję prosić o więcej.
    Ps. Też uważam, że jak na Takie wyróżnienie to ta statuetka troszku dziwna….
    Pozdrawiam
    Mirka

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj Mirko - miło Cię znów zobaczyć! Zazwyczaj Ci od pytań do nas nie trafiają - staram się im zaproponować inne miejsca. Goście, którzy do nas przyjeżdżają są wspaniali!
    Penelopo, Jagnieszko, Katiuszko, Llooko, Elle, Smagliczko - dziękuję za Wasze komentarze. Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  38. Za trzy tygodnie spakuję walizkę i jadę do Was w Bieszczady robić NIC. Na moich znajomych to "nic" jest nudne i nieciekawe. Moja najbliższa przyjaciółka mówi "łoł, będzie cudownie". Moje NIC w Bieszczadach to:
    mokra trawa na moich stopach
    gorzka kawa na werandzie
    pies zaglądający mi w oczy
    kot oznakowujący mnie swoim zapachem mówiący "teraz jesteś moja" ;)
    kozi ser w rękach i na brodzie
    bułeczki cynamonowe od Świętej Kobiety
    Madonna Bieszczadzka ze snów
    i spokój, harmononia i ...
    jeszcze tylko kilka dni :)
    Pozdrawiam cieplutko z zapachem morskiego powietrza, które wpada przez moje okno z krzykiem szczęśliwych szpaków wyżerających sąsiadowi czereśnie.
    Dusia

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam
    Mam propozycje- a może wartoby było opublikować pytania wraz z odpowiedziami na stronie Magory.
    Wtedy przyajmniej czesc "pytaczy" bylaby zaspokojona i mialaby Pani zawsze mozliwosc wypowiedzenia magicznego zdania
    -Odsylam do zakladki pytan na mojej stronie :)
    Chociaz nie wolno watpić w "ciekawosc
    i inwencję tworczą "pytaczy"... :)

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu