poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Półmetek

*



Mamy półmetek sezonu! Już pisałam, że nie przepadam za tym czasem bo pracy wtedy więcej niż jest się w stanie przerobić. A jeszcze urządzanie bojkowskiej... o tym jednak potem - jak będzie więcej do pokazania. Termin otwarcia chaty na koniec października, wydaje się realny.
Miły ten sezon wyjątkowo, jacy mili ludzie do nas trafiają! Nie raz i nie dwa przy pożegnaniu polały się łez strumienie. W Bieszczadach tego lata mniej ludzi niż rok temu, mniej przypadkowych turystów, mniej awantur w sklepie. W zeszłym roku na kilka takich scysji trafiłam i jest odwrotnie niż w filmie Barei: "klient w krawacie jest mniej awanturujący się". Zupełnie odwrotnie. Mniej też jest niezapowiedzianych wizyt, które rok temu były udręką naszego życia. O jakich wizytach mówię?
A na przykład: stoję pod prysznicem i słyszę, że ktoś mnie woła, zawijam się w ręcznik, biegnę a w salonie kilka nieznajomych osób informuje mnie, że chcą obiad zjeść. No to mówię, że obiad można zjeść tu i tu ( pokazuję drogę), no to oni na to, że ten obiad to ja mam im podać. No to znów mówię, że tu, to nie jest restauracja a poza tym jak widać może, kąpię się. No to oni, że nie szkodzi, poczekają. Przez całą rozmowę stoję w powiększającej się kałuży wody kapiącej ze mnie. Powtarzam, że nie mogę im podać obiadu bo karmię tylko gości, którzy u nas mieszkają. Na to jedna z pań oburzona: ale ja czytam pani bloga!!!
Przykład inny: słyszę krzyki, wybiegam przed dom a tam Pani z dwójką dzieci, przeciska się przy pastuchu elektrycznym i woła gromkim głosem: pani zabierze tego psa!!! Widzę, że chodzi o Bubę, która stoi przy mnie a kilkadziesiąt metrów od Pani i merda ogonem. A dlaczego mam zabrać? pytam. Bo on nas pogryzie! woła oburzona Pani. Mówię, że nie pogryzie i nigdzie psa zabierać nie będę bo pies jest u siebie, a czego sobie pani życzy tutaj? A Pani sobie życzy się czegoś napić i zjeść i pooglądać. I na dokładkę z obrzydzeniem pyta czy tu nie ma jakiejś bardziej cywilizowanej drogi do domu. Na usta się ciśnie, że nikt jej nie kazał biegać wokół pastucha ale się powstrzymuję.
A wycieczka na trzy samochody z których wyległo kilkanaście osób?
A małżeństwo, które przyszło i oświadczyło: my sobie tu u pani posiedzimy bo tu ładnie, mieszkamy we wsi (tu nazwa "pensjonatu") bo tam taniej. Posiedzieli na tarasie kilka godzin, następnego dnia znów przyszli, tym razem już się nie pytali o zgodę. Poszłam na taras i słyszę, Pan mówi: dobrze, że pani jest, herbaty bym się napił. Na to jego żona nie odrywając wzroku od widoków: dla mnie kawa.
A inni, którzy też chcieli "chwileczkę" posiedzieć, usiedli, rozłożyli wałówkę, zainterweniowałam jak jeden z nich skoczył do samochodu i przyniósł transporter piwa.
Mistrzem świata był z pewnością pan z dzieckiem. Maciek rozbierał dach bojkowskiej chaty, zszedł z dwoma pomocnikami na dół by chwilę odpocząć. Nagle drzwi chaty się otwierają, wchodzi Pan z synem, mija wszystkich bez słowa i zaczyna chodzić po domu ewidentnie go zwiedzając. Zagląda wszędzie, kilkakrotnie przechodzi koło Maćka nie zaszczycając go ani jednym słowem czy spojrzeniem. Po dwudziestu minutach nasyciwszy swą ciekawość, tak samo bez słowa wychodzi, zostawiając osłupiałych ludzi w środku. Zastanawialiśmy się jak zareagowałby ten Pan gdyby do jego miejskiego domu, bez pytania i dzień dobry wszedł ktoś obcy. Bo Maćka zatkało.
Bywały takie dni kiedy trafiało się kilka takich wycieczek. Łaknących posiedzieć, porozmawiać, zjeść coś lub w najlepszym wypadku popatrzeć. Oczywiście wszystkie bez uprzedzenia, bez pytania czy mamy czas i ochotę bawić się w przewodników, restauratorów i służyć darmowym poczęstunkiem. Byliśmy podglądani przez okna, fotografowano dom, nigdy nie wiedziałam czy idąc do salonu nie natknę się na jakieś obce osoby - bo wiadomo na wsi nie trzeba pukać do drzwi. Umęczyły nas te wizyty przeokropnie, bywało, że zaciskałam zęby aby nie powiedzieć dosadniej jak niestosowne jest to zachowanie.
Problem nie dotyczył tylko nas, nasi sąsiedzi, którzy nie prowadzą agroturystyki ani bloga nie piszą też tak mieli. Pchali im się "turyści" bez pukania do domu nie widząc w tym nic złego - popatrzeć chcieli.
A! Przypomniałam sobie jeszcze Pana, który oświadczył Maćkowi, że bojkowska chata należy do Urzędu Gminy i Urząd ten właśnie remont przeprowadza. Kiedy Maciek powiedział mu, że jest właścicielem i sam chatę remontuje, Pan powiedział z kpiną w głosie: chciałby pan!
I para w starszym wieku - weszli w czasie obiadu, stanęli i bez słowa patrzyli jak goście jedzą, zapytałam czego sobie życzą - popatrzeć - powiedzieli i faktycznie zamierzali przyglądać się jedzącym dalej. Delikatne próby przerwania tej obserwacji nie odniosły skutku. Do akcji włączyli się goście i równie grzecznie dawali do zrozumienia, że ich to krępuje. Bez skutku! Wpadłam na genialny jak mi się wydawało pomysł i zaproponowałam, żeby popatrzyli sobie z tarasu. Zrobili to, przeszli na taras i przylepiwszy nosy do szyby wpatrywali się w jedzących! Goście kulali się ze śmiechu, ja natomiast gorączkowo myślałam jak ja ich od tej szyby odkleję. Poszli jednak sami tak samo bez słowa. Po skończonym posiłku.
Jak mieliśmy siły to się z tego wszystkiego pośmialiśmy ale zazwyczaj bywał to śmiech przez łzy.
W tym roku - opukać, jest o niebo lepiej. Ciekawskich, odrywających nas od pracy jest niewielu. I dobrze, mogłoby już tak zostać.

Aby nie było mi zbyt sielankowo, mam od miesięcy problemy z samochodem. Właściwie to go nie mam, samochodu tego. A codzienne zakupy robić trzeba bo goście chcą jeść. Nie powiem - jest interesująco. Tematu nie rozwinę bo nudny.
A w sobotę okazało się, że żyć mi przyszło z najsilniejszym mężczyzną w gminie. Było Święto Żubra (coroczna impreza taka). Maciek przerwał na chwilę pracę, powiedział, że za chwilę wraca i faktycznie wrócił z dyplomem. W siłowaniu na rękę (były takie zawody) pokonał wszystkich. Dał mi dyplom i wrócił do swych zajęć. Nasze notowania w Lutowiskach wzrosły bo przez poprzednie lata wygrywał mieszkaniec innej wsi. Nawet Pan Wójt Maćkowi gratulował.

Dzisiaj kwiatowo - przydomowo - zwierzątkowy misz masz.

















Mamy leżaki, nabytki czaczowe:





Wolimy jednak odpoczywać wprost na trawce:



Rano w kuchni kłębią się głodne zwierzątka.





Beza rośnie! Łapy ma już takie długie jak Buba. Wygląda jak patyczak, mamy nadzieję, że wyładnieje. Kiedyś.








*

88 komentarzy:

  1. zazdraszczam cierpliwości do takich gości, zamordowałabym ...

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    a co to jest pastuch elektryczny?
    Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle pięknie i wspaniale u Was...
    A nieproszonych "gości", nachalnych podglądaczy, to całe polukrowane chamstwo pogoniłabym bez pardonu od razu, może nawet z odpowiednią wiązanką słowną.
    Żadnego posiedzenia na tarasie, żadnego łażenia po domu.
    Jesteś za dobra...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ci "goście" to pewnie czytelnicy "Pudelka". Przyzwyczajeni, że wszystkim wszędzie można zajrzeć ;) A Beza już jest ładna. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo wiele osób zapomniało co znaczy słowo "wypada" czy nie. Wścibstwo to strasznie meczące jest. A dziękuję, przepraszam, nie przeszkadzam?.. I tak podziwiam spokój i opanowanie. Do ilu musiałaś liczyć?
    Zwierzaki urocze, Bury też całkiem, całkiem. Wytrwałości i sygmatycznych gości. Dla Maćka gratulacje, ma krzepę i to z pracy a nie siłowni czy "dopalaczy".
    Przyjemności i nowego autka życzę. marzycielka

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja myślę,że takie bezpardonowe nawiedzanie Was, to efekt medialnych publikacji.Jeżeli media mogą zaglądać w Wasze życie, to i ,oglądacze'też...
    Mało to ma wspólnego z dobrymi obyczajami,ale kto się teraz kulturą codzienną martwi!
    Obrazki urocze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Kobieto, Ty i Twój Mężczyzna jesteście chyba aniołami sądząc po cierpliwości! Ogrodzenie działki zdaje się potrzebne od zaraz. Ach zapomniałam mąż mój, znający się zawodowo, powiedział, że na żwir topiący się w glinie najlepsza jest geowłóknina rozdzielająca jedno od drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  8. matko jedyna.... medal Ci się należy święta kobieto... to faktycznie jacyś "pudelkowi" musieli być... dobrze, że ich teraz mniej tam u Was... ufff...
    Maćkowi wielkie gratulacje... po męsku załatwił sprawę - tak trzymać :)

    a Beza śliczna jest, choć patyczak :)

    utulam, i życzę jak najmniej pudelkowatych wścibskich, tfu-tfu przez lewe ramię :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż mnie zatkało na taką bezczelność "gości"
    Normalnie z każdym wyrazem robiłam większe oczy z niedowierzania i oburzenia.
    Szok normalnie.
    Faktycznie za dobra jesteś - trza było ich Bubą poszczuć ;)
    Gratuluję Najsilniejszego Mężczyzny z gminie :D
    A piesy superowe jak zawsze.
    Pozdrawiam serdecznie.

    ps - komentuję rzadko, ale czytam zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oniemiałam! Niby człowiek powinien się już przyzwyczaić, ale jednak ludzie jeszcze zaskakują... Pooglądałam to, gdzie pozwoliliście zajrzeć, kłaniam się w pas i już nie przeszkadzam ;) I pozdrawiam serdecznie! Dbajcie o siebie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumie Cie doskonale, cierpie na takich gosci na mojej dzialce za miastem, przewaznie jak tam dojezdzamy to widzimy baby ze wsi z wozeczkami, biegajace dzieci- czesto nawet sie nie przywitaja....Trzeba silnych nerwow... Twoja Buba ma swietny usmiech ! Trzymaj sie -Ag

    OdpowiedzUsuń
  12. ubawiłam się tym wpisem, staliście się celebrytami:) a opis podglądaczy obiadowych przypomniał mi czeską komedię "Guzikowcy", gdzie jeden z bohaterów robił wycieczki dla chińczyków, którzy chodzili ludziom pod domach i patrzyli jak typowa czeska rodzina na przykład je obiad. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak czytałam to aż mi się wierzyć nie chciało! Ludzie to jednak mają impertynencję i totalny brak pardonu. Podziwiam Was za cierpliwość :) I mam nadzieję, że kiedyś uda mi się Was odwiedzić, ale będąc całkowicie proszonym gościem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. PODZIWIAM WASZĄ CIERPLIWOŚĆ!Z drugiej strony -faktycznie -beztroska chamskich zachowań jest coraz większa i momentami nie wiadomo ,jak się bronić.Piszesz o tym humorystycznie ale czuć momentami bezsilność bo nic nie usprawiedliwia takich zachowań.Najbardziej mnie "rozczuliła" pani czytająca Twego bloga...No i masz za swoje ,kobieto pisząca.ALE CO TAM-psiny piękne ,Beza jako nastolatka smukła ,jako łania i ten pyszczek przesympatyczny.
    A dyplom MAĆKOWY przybijcie do płotu, niech wiedzą namolni z kim tu mają doczynienia.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziw, że wytrzymujecie, nawet nie pomyślałbym że istnieje takie zjawisko jak goście-zjawy.

    Gszypu

    OdpowiedzUsuń
  16. hahahahahahahahahahahahahaha....
    I gdyby nie to że mi Was żal śmiałabym się tak jeszcze długo:>
    A może skansen otwórzcie i od bramki opłaty zacznijcie pobierać??? Mam wrażenie że podobne "wizyty" skończą się przysłowiowo: "jak ręką odjął".
    Zwierzaki cudne, i jakie spokojne... na zdjęciu:))))
    Pozdrawiam serdecznie i cierpliwości życzę...

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja kocham Twoje labradorki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. moja koleżanka zastała kiedyś na działce koczującą na pomoście rodzinę ( pokonali 2 metrowy płot i rozłożyli się na kocyku tłumacząc,że " nie wiedzieli ,że prywatne"
    ja też podgladałam , ale kulturalnie- w "Dobrze mieszkaj"- piękne wnętrza-gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  19. piekne zdjecia ,opowiesc poruszajaca,co by tu powiedziec i nie sklamac,ma sie to co sie chce.
    chcesz falszywej poularnosci tak jak falszywe jest to co pokazujesz i mowisz - to masz.bylam gosciem u Was i potraktowalas nas tak jak tych nieproszonych gosci,czy zaslugiwalismy ? rzecz oczywiscie dyskusyjna, ale czemu same slodkosci na twoim blogu?moja tez wykasujesz - wiem
    dostaje sie to co sie wypracuje. ty nie, Maciek,jestes obludna,bez taktu, chciwa na pieniadze,a to procentuje.chociaz nie wierze w te opowiesci sa przesadzone tak jak twoje zdjecia.lepiej pamietaj o wypraniu recznikow miedzy zmiana gosci ,my mielismy smierdzace.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakbym miał agroturystykę, pensjonat, cokolwiek w temacie zarobkowym, nie obgadywałbym ludzi na blogu. Osobiście obrzydziła mi Pani Bieszczady i korzystanie z "usług" agroturystycznych niewiadomego pochodzenia. Przeczytałem kilka postów i nie wyraża się Pani pochlebnie o ludziach, jedynie wybiórczo. Może nie ma Pani płotu ani furtki ani żadnych zasad, jedynie blog, który nagania, a Pani właśnie o to chodzi, żeby pogonić, bo jest w jakiejś gazetce? Nie rozumiem takiego zachowania "byznesowego". Jedyne co podziwiam to Pana Maćka, który pracuje jak wół, talent ma za kilku i jeszcze to znosi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam Panią serdecznie. Od kilku dni zachwycam się Państwa DOMEM - najprawdziwszym, bo własnymi rękoma stworzonym. Mojego męża sadzam przed komputerem, by popatrzył, by jak ja się zachwycił, zapalił, bo warto. Ale to się udaje we dwoje, nigdy w pojedynkę, a im więcej osób tego chce... tym lepiej i piękniej. Mieszkamy niedaleko, u bramy bieszczadzkiej, nad Sanem. Od 10 lat... a to jest pierwszy rok, kiedy lipy w ogrodzie to moje lipy, a niebo nad Tatarskim Wzgórzem to moje niebo. Nie chcę narzekać, ale ostatnio mam podobne zdanie o ludziach, bardzo podobne... to jest bardzo przykre. Zastanawiam się: Dlaczego tak? Skąd to się bierze w ludziach, że mają za nic drugiego człowieka. A kiedy przeholują i się im to wytknie, są jak bezrozumne istoty, chamskie, wredne, oporne. Ostatnio miałam przypadek w markecie budowlanym, w którym doradzam klientom. Po skończonej pracy wyszłam tylko umyć ręce, i jak zawsze moje osobiste rzeczy znajdowały się przy moim stole. Podeszła kobieta, widziałam ją z daleka, jak przewraca mój kosz, grzebie w nim, zagląda do kieszonek. A miałam w nich telefon, portfel z jakimiś groszakami (bo pieniędzy ze sobą nie noszę). Najpierw pomyślałam, może to jakaś moja rodzina: teściowa może, ciotka męża jakaś... ale podeszłam bliżej i wrzasnęłam na nią: Dlaczego Pani grzebie w moim koszu? Powiedziała, nie odkładając go, że myślała, że tu takie sprzedają. Z wściekłości nie dodałam: W markecie budowlanym? Nawet się nie zawstydziła, nie zeszła mi z oczu, kręciła się tam nadal. Dla mnie to nie do pomyślenia. Takie opowiastki można mnożyć.

    Hm... pozdrawiam Państwo serdecznie.
    Życzę nadal takiej wiary i siły.
    Oby nikt w tym Państwu nie przeszkadzał.

    Dorota Narwojsz-Szal

    OdpowiedzUsuń
  22. Parę godzin temu wróciliśmy do domu z magicznej Chaty Magody. Cudownie spędzony czas w towarzystwie miłych gości i wyjątkowych Gospodarzy.
    Jagódko i Maćku, łzy poleciały nie jeden raz...wraz z kilometrami dzielącymi nas od Was.
    Jesteście wyjątkowi, tak jak i miejsce w którym mieszkacie, jeszcze raz dziękujemy za gościnę.

    Gratulacje za sesję w Dobrze mieszkaj !
    Uściski dla Buby, Bezy i Burego :)

    Pozdrawiamy serdecznie, Magda i Jacek

    OdpowiedzUsuń
  23. To nie ma wiele wspólnego z medialnościa i nagłośnieniem, tylko z coraz gorszym wychowaniem ludzi ;/ Parę lat temu prowadziliśmy wypożyczalnię żaglówek i ludzie w stosunku do nas zachowywali się tak samo - skoro wypożyczalnia, to można sobie wejść komuś do łazienki, przejść między zastawionym stołem a krzesłem , wyczyścić sobie buty z błota na progu naszego hangaru tuż pod nosem siedzącego ... Teraz sprawa jasna i już wiesz kto to są Ci niezadowoleni i krytyczni po rożnych forach, że wy jesteście niekulturalni i bez serca do ludzi .. buahahahaa :))))) Ja nie wiem , weszli Ci do domu a Ty w ręczniku.. a gdzie te salonowe maniery? ;) Kobieto święci jesteście, ja bym zabiła na miejscu .... Mnie na takie zachowania ręce opadają , nie wiem czy zbić czy opluć ???Też się z nimi spotykam np na festiwalach historycznych .. dziewczyna je obiad a paniusia podchodzi i wkłada jej palec do miski.. chciała zobaczyć co to... Naprawdę, normalnego człowieka w pierwszym odruchu zatyka po prostu .. Zróbcie sobie płot, posadźcie wokół pokrzywy i zamykaną bramę - to trochę odstrasza :))))

    OdpowiedzUsuń
  24. to zapewne jaskiniowcy byli i do nich trzeba... w ich języku z maczugą ..jabadabadu.
    Maciek z dyplomem przyszedł do ciebie, jak kotek z myszką ...proszę ,złowiłem bardziej dla ciebie, lubię cię...

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzięki kochani! Nieco mi ulżyło, bo mimo, że męczyło nas to strasznie to miałam skrupuły czy na blogu powinnam o tym napisać. Namówili mnie goście, którzy byli świadkami takich wizyt.
    Magda - cieszę się, że szczęśliwie dojechaliście, odzywaj się proszę! Uściski od całej naszej gromadki!
    Doroto - pani grzebiąca w koszu mnie powaliła! Nam się coś takiego nie zdarzyło ale nasi przyjaciele opowiadali, że zastali w swym pokoju panią grzebiącą w szafie. Pozdrawiam serdecznie.
    Dwóch "demaskatorskich" komentarzy, pochodzących zresztą z jednego źródła nie kasuję bo są świetnym uzupełnieniem tego o czym napisałam. Dziękuję pięknie za nie! Ich autorzy zachowywali się w wyżej wymieniony sposób, zionąc oburzeniem gdy prosiliśmy nie wchodzić do części prywatnej domu, jednocześnie uporczywie i nietaktownie próbując nawracać nas na swoją wiarę.
    Szanuję cudzy czas zatem informuję, że włączam moderację komentarzy aby pani "anonimowa" nie trudziła się z daremnym ich wpisywaniem. Radzę wyciszyć się i uspokoić bo emocje sprawiły, że zapomniała pani napisać, że chodziła głodna ;))
    Holko kochana - narobiłaś mi smaku - uwielbiam czeskie kino! Pozdrawiam serdecznie!
    Uściski dla wszystkich!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Podziwiam Panią i męża za cierpliwość:0 Musicie mieć bardzo łagodne charaktery, albo to bieszczady tak działają:0

    posyłam Dobre anioły na wzmocnienie:)

    pozdrawiam serdecznie z mazowieckiej ziemi

    OdpowiedzUsuń
  27. ''sława,sława,sława'' i doświadczacie tego,co z niej wynika:)))Dużo cierpliwości życzę:)i udanej drugiej części sezonu!serdecznosci

    OdpowiedzUsuń
  28. Matko i córko!!! Wy to macie świętą cierpliwość! podziwiam! i mam nadzieję, że choć jedna osoba, która tak się u Was zachowała przeczyta to i spłonie rumieńcem wstydu (jeśli w dzisiejszych czasach to się jeszcze w ogóle zdarzyć może...) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. A to mieliście przeboje z tymi pseudo gośćmi :) Normalnie brak słów...
    Uwielbiam czytać Twój blog :)
    A zdjęcia jak zawsze fenomenalne. Oglądając je coraz bardziej tęsknię za górami :(
    Słoneczne pozdrowienia z Pomorza :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Magodo, na nieproszonych gości jest sposób. Wyznacz godziny zwiedzania i ustal zaporową cenę. I jest to rada jak najbardziej serio. Za zwiedzanie rezydencji sie płaci!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jagódko, tworzycie tak magiczny swiat, że kiedyś jak do Ciebie przyjadę, to będziesz musiała wystawić mnie na taras, bo lubię patrzec :)))
    A tak poważnie, przyjedziemy kiedyś do Was, jak dzieci podrosna, bo teraz byście nas spakowali na drugi dzień :) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  32. Pozostaje mi tylko życzyć bardziej domyślnych turystów ;) Ludzie to sa jednak dziwni ;)))

    Wiesz, zaglądając na Twojego bloga oprócz zachwycających zdjęć (np.takie drewniane krzesełko obrośnięte winobluszczem), ciekawi mnie, ta Wasza okoliczna flora.Mam takie skryte marzenie i może kiedyś wybiorę się w Bieszczady (obiecuje ,że przez okna zaglądać nie będę)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja bym zrobiła ogromną tablicę - cennik:
    zwiedzanie domu - 30 zł
    siedzenie na tarasie 20 zł
    kawa - 10 zł
    itd. Pewnie mniej byłoby oglądaczy, a Ty dorobiłabyś parę groszy :).
    Zwierzaki cudne - żeby tak moje kicie położyły się obok psa...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Brak mi słów. Czy ludziom się wydaje, że jeśli zarabiasz na chleb np. śpiewem, więc jesteś znana (bo jakoś do ludzi trafić trzeba, bo to dla nich śpiewasz czy gotujesz), to mogą ci wejść w życie z butami dosłownie ubłoconymi?
    Tak ciężko pracujecie, a nie umieją tego uszanować.
    Marzę o tym żeby Was kiedyś odwiedzić, ale kolejka jest pewnie długa i koszt wysoki jak dla mnie (przepraszam że o pieniądzach nietaktownie piszę), ale widzę dlaczego: to jest ciężka praca: budowa i przygotowanie domu, przygotowanie posiłków. Ludziom się wydaje że chleb masz z wklejania zdjęć na bloga?
    Pozdrawiam Was serdecznie, a najbardziej groźną Bubę i jeszcze bardziej groźnego Maćka.

    OdpowiedzUsuń
  35. Powinno się o TYM pisać. Dziś takie czasy, że jak mam zamiar do kogoś "wpaść" nawet z rodziny to DZWONIĘ. Jeszcze raz podziwiam wstrzemięźliwość w reprymendach. Przecież ten blog to nie reality show, to fragmencik, miodzik dla tęskniących za ciepłym domem. Urzekają zdjęcia i o nic więcej nie chodzi. A reklama biznesu, to dobry pomysł. Kto będzie chciał spotka się z Wami osobiście. Bądźcie tacy jak dotąd. Medialność mi ie przeszkadza, dla mnie zawsze za mało zdjęć!!!! marzycielka

    OdpowiedzUsuń
  36. Podziwiam Twoją cierpliwość! Rozumiem,że pokoje, że noclegi, że turyści, ale żeby sobie pikniki na cudzym podwórku czy tarasie urządzać? Do domu włazić bez pukania i pytania czy można? Ja bym z miejsca pognała takich "turystów". A argument, że pani czyta Twojego bloga, to jej wolno - przedni!!! Od dziś mieszkania blogerów stają otworem przed zwiedzającymi. Dla anonimów dodatkowe atrakcje. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Trudno uwierzyć , ale pracowałam jako referent w usługach /przyjmowanie i wydawanie zleceń/ i mam podobne doświadczenia . Do dzisiaj pamiętam tekst pani , która oddając usługę do wykonania w wigilię o godz. 14-ej , chciała ją odebrać w pierwsze święto przed południem . Uciekłam z tej firmy przy pierwszej nadarzającej się okazji , nie żałuje .
    Zwróciłaś uwagę ,że niepochlebne opinie zawsze są anonimowe ?
    Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  38. Guzikowców polecam! niby zabawny film, ale w gruncie rzeczy smutny.

    OdpowiedzUsuń
  39. Magodo, pochwała ode mnie za odwagę o pisaniu o nietaktownych zachowaniach niektórych ludzi. Trzeba jednak chronic siebie i jasno wyznaczac granice. Są tacy, którzy nie mają skrupułów w naruszaniu prywatnosci innych- doskonale to opisałaś! Delikatnie sie obchodzisz z takimi osobnikami Magodo! Może trzeba czasami użyc starych i tradycyjnych sposobów komunikacji miedzyludzkiej broniąc się przed chamstwem.Słowa uznania dla Macka za ten dyplom "siłacza".Pozdrawiam z Italii. Bożena

    OdpowiedzUsuń
  40. a może spróbuj wyciągać rękę z tekstem"pięć złotych od osoby za oglądanie":)))powinnaś mieć przygotowaną miotłę i po prostu wymiatać:)
    zwierzaki śliczne:)))pozdrawiam z Twojego"byłego"miasta:)))

    OdpowiedzUsuń
  41. to co mi się najbardziej w tym filmie podobało to tablica ze zdjęciami "TYCH KLIENTÓW NIE OBSŁUGUJEMY" - dobry patent do zastosowania w każdej dziedzinie:)

    A dlaczego ludzie wchodzą bez pukania? tego nie rozumien, taki zwyczaj jest czy co? ja tego nie znam, jakaś chyba nieuświadomiona jestem.
    Chyba bym zamykała drzwi i zamontowała dzwonek

    Pozdr An

    OdpowiedzUsuń
  42. Ręce i nogi opadają,co za brak wychowania.Jak byłam dzieckiem,to była taka książka Kamyczka "ABC dobrego wychowania",czy teraz takich nie ma?!Maćkowi gratuluję,może ten pomysł z wywieszeniem dyplomu jest wart zastanowienia.Zdjęcia BB piękne,mój jamniś też rośnie w oczach,liczę dni do przyjazdu.Pozdrawiam,moc serdeczności,samych fantastycznych gości,do miłego.Iga

    OdpowiedzUsuń
  43. Po prostu brak słów, byliście kolejną atrakcją, którą trzeba zaliczyć, chyba po to, żeby się chwalić;
    " byliśmy w tej Magodzie, no wiecie tej z bloga i wielu gazet".

    Turysta "zaliczacz" to ostatnio dość uciążliwy typ.

    OdpowiedzUsuń
  44. Jestem w szoku, że ludzie się tak zachowują i nie widzą w tym nic niestosownego, a potem jeszcze obsmarowują w internecie. Mam wrażenie, że coraz więcej osób nie rozumie znaczenia słów "wlasność" i "prywatność".
    A poza tym, jak ktoś chce spędzić wakacje w agroturystyce, to chyba oczywiste jest, że powinien się nastawić, że będzie gościem w prywatnym domu, którego reguły powinien uszanować, a nie oczekiwać od właścicieli, że będa niewolnikamim spełniającymi jego zachcianki. A jak nie może tego zrozumieć, to niech nie jeździ na takie wakacje.
    W każdym razie życzę Wam cierpliwości i mniej namolnych turystów. Zwierzaki są cudne, a Maciek jak widać w ręku ma nie tylko fach :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Współczuję takich przypadkowych, niezapowiedzianych i po prostu głupich turystów, którym się wydaje, że wszystko im wolno. I podziwiam Was za wytrzymałość. Często jeżdżę w Bieszczady, bo mam blisko,a le nigdy by mi nie przyszło do głowy, by się tak zachowywać. Niezaproszona nigdy nie wejdę na czyjeś podwórze, a co dopiero do domu! Szanuję czyjąś prywatę.
    Pozdrawiam ze stolicy naszego województwa! ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. trzeba o takich zachowaniach pisać na blogu.Niech "tacy nachalni " turyści zdadzą sobie sprawę jak ich zachowanie odbierane jest przez resztę świata.
    Współczuję i życzę jak najmniej takich wizyt a jak najwięcej wspaniałych gości;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Od dawna czytam Twój blog. Jednak po przeczytaniu kilku komentarzy , jestem trochę rozczarowana ludźmi , którzy pakują się Wam z butami do domu i oglądają Was jak obiekty muzealne a potem oczerniają Was w internecie.
    Byc może kiedyś zawitam w Wasze progi , ale wcześniej zadzwonię tak jak kultura wymaga. A tymczasem pozdrawiam i życzę Wam wielu gości i obfitych zarobków, bo to przecież Wasza praca.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  48. Jagódko kochana.
    To ja Cię kocham tyle juz lat, a Ty ani słowem nie wspomniałas jaka z Ciebie wredota jest?
    I koniecznie kiedyś musisz mi opowiedzieć jak robi się przesadzone zdjęcia:)
    Maćka ukochaj bardzo serdecznie.
    I nic nie mów Maćkowi, że obca baba Go ukochiwała.
    bardzo tęsnknię za Wami
    Dobrze ,że Ty umiesz mieć dystans zarówno do zwiedzaczy nachodzących Twój dom jak i do wpisów zaśmiecających twój blog.
    Wiedz proszę, ze to miejsce zarówno dla mnie jak i pewnie dla wielu innych jest miejscem( :) ) w którym ładujemy baterie.....
    i pozwól prosazę, ze nadal będe Cie bardzo kochała
    i Maćka tez:)
    ale nie mów Jagodzie, ze jakaś baba publicznie wyznawa mu miłóść
    teresa

    OdpowiedzUsuń
  49. Witaj Jagódko! Tu Alicja z Poznania, byliśmy u Was z Piotrkiem rok temu. Do dziś wspominamy cudowne chwile spędzone w Waszym domu. Byłam świadkiem takiego najścia kiedy kilka osób wpadło do domu i zaczęli robić zdjęcia wszystkim kątom. Byłam zdegustowana i podziwiałam cię wtedy za spokój a Ty mi powiedziałaś, że czasem bywa gorzej.
    Dziękuję Wam, że tak pięknie i hojnie dzielicie się wszystkim ze swoimi gośćmi dzięki czemu tacy miastowi jak my mają gdzie spędzić swe najpiękniejsze wakacje!
    Rozpisałam się to z tęsknoty za Wami!
    Uściski i przytulasy wysyłam.
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  50. Zagladam w to miejsce (wirtualne) dosc regularnie, bo i zdjecia piekne sa, i zwierzeta sliczne, ale przede wszystkim Wy, mieszkancy Magody macie w sobie wiele ciepla i wyrozumialosci, pracowici z Was ludzie niesamowicie. A praca uszlachetnia, stad to Twoje serce takie dobre i pelne zyczliwosci nawet dla malo zyczliwych odwiedzajacych Was osób. A Bieszczady dzieki Tobie i Twoim opisom sa jeszcze piekniejsze. Serdeczne gratulacje dla "silacza"! Pozdrawiam bardzo serdecznie, Jolanta

    OdpowiedzUsuń
  51. Przesadzone zdjęcia...Cudne.
    Te dwie anonimowe wypowiedzi były znakomitą ilustracją dzisiejszego posta. Nic dodać, nic ująć: wejść do czyjegoś Domu (lub bloga) - narozrabiać, namącić i obrażonym trzasnąć drzwiami.

    Przyłączam się do wójta ;)) Z gatulacjami :)))Dla Maćka - to oczywiste, ale i dla Ciebie - bo masz t a k i e g o Mężczyznę :))

    Dziewcznynki B&B jakby stworzone dla siebie :)
    Czy dla równowagi nie powinien pojawić się jakiś Mruczuś?

    Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Och, na pewno to wszystko bardzo Cie zasmucilo,moze i sen z oczu spedzilo... Trzymaj sie jednak , jestesmy z Toba- Ag

    OdpowiedzUsuń
  53. Muszą się Państwo do tych dyskomfortów przyzwyczaić bo miastowe łosie (co to po łosiedlach z wielkiej płyty pomieszkują) już takie są i rady na nich innej nie ma jak święta cierpliwość.Ja to,nie powiem, zgodny człowiek jestem, ale jak mnie kto tak całkiem z nerw wyprowadzi to łapie za co bądź i ... grzecznie tłumaczę, że dziwowiska z siebie robić nie pozwole.Pozdrawiam, Bronisław - wicesołtys z pomorskiego.

    OdpowiedzUsuń
  54. Taka bezmyślność, nietaktowność i szukanie 'atrakcji' dla zaspokojenia własnego egoizmu jest zmorą naszej cywilizacji. A przecież jako cywilizowani ludzie powinniśmy dużo większą uwagę przywiązywać do poszanowania czyjegoś życia. Wystarczy przykład gapiów, którzy bezmyślnie żerują na klęsce powodzian... Jakoś mnie to smuci.

    OdpowiedzUsuń
  55. Pieknie u Was:)Jesli mozna to chetnie bede zagladala czesciej. Serdecznie pozdrawiam z Chicago.

    OdpowiedzUsuń
  56. Widać przed miejskim folklorem (szeroko pojęty klient w przysłowiowym krawacie) nie da się uciec;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Półmetek sezonu..hm..wiesz, ze ja ostatnio miałam podobną refleksję.. coraz bliżej jesieni.. u mnie w lesie może pojawia się szybciej.. pierwsze żółte liście brzozy coraz częściej lądują w naszych talerzach gdy jemy obiad na zewnątrz.. A natrętni przybysze? współczuję im bo są jakby nieco ubodzy ... jakby nieprzystawalni.. tylko jakoś diabelnie popularni.. pomyśl tylko, ze oni traktują Wasze nadzwyczaj prawdziwe życie jak jakąś egzotykę, rezerwat, co coś jest na wymarciu..? a już na pewno jest dziwaczne i nienormalne.. nieźle.. przecież powinno a właściwie jest, absolutnie odwrotnie.. pozdrawiam Cię i życzę dużo siły i cierpliwości na następne pół sezonu :)))

    OdpowiedzUsuń
  58. A mnie było u Ciebie cudnie Jagodo. Żałuję ,że byłam tak krótko i nie mogłam sobie więcej pobyć z Wami. Atmosferę roztaczasz piękną wokół siebie. U Ciebie wszystko wygląda przepięknie, świat robi się ładniejszy i wydaję się, że wszystko jest możliwe. Dziękujemy Ci za przemiłe 3 dni!!!Wrócimy! Ewa z Żor z córką Karoliną

    OdpowiedzUsuń
  59. Brak u wielu osób szacunku do pracy i własności drugiego człowieka to niestety pokłosie wieloletniego systemu panującego w naszym kraju połączone z bezmyślnością. Ale osoby takie świetnie czują się w systemie nakazów i zakazów, więc rozwiązaniem może być duża tablica umieszczona w widocznym miejscu z zasadami obowiązującymi w Państwa Gospodarstwie.
    Pozdrawiam, podziwiam i zazdroszczę widoków, Joanka

    OdpowiedzUsuń
  60. Do Bronisława: jestem miastowym "łosiem" o którym piszesz. Mieszkam w bloku w małym mieszkanku na "łosiedlu". Byłam z rodzinką w Bieszczadach, które mnie zachwyciły, mieszkałam u miłych osób, wcześniej zadzwoniłam (i zapłaciłam) zanim przyjechałam, nie przyszłoby mi ani dzieciom do głowy, by chodzić po prywatnej części domu gospodarzy, a jeśli miałam wątpliwości (może nawet za często) to pytałam co mi wolno. Nie obrażaj więc i nie generalizuj..
    Renata

    OdpowiedzUsuń
  61. Dziekujemy za piekne wakacje.Pozdrawiamy z drogi.Alicja i Jacek.

    OdpowiedzUsuń
  62. Alicja i Jacek dziekuja za piekne wakacje.Pozdrowienia z trasy.

    OdpowiedzUsuń
  63. Mam nadzieje, ze mama z tata nie narozrabiali:)Pozdrowienia serdeczne.Corka Alicji i Jacka.

    OdpowiedzUsuń
  64. A ja byłam taką ,,turystką-zjawą,, która wpadła niespodziewanie i do tego zdjęć sobie napstrykała:)
    Być w pobliskiej miejscowości i Chaty Magoda nie zobaczyć?! ...
    Do tej króciutkiej wizyty długo się przygotowywałam (miałam nawet wątpliwości czy wypada ...) jak dotarłam to grzecznie do drzwi zapukałam, zapytałam też grzecznie czy mogę sobie zdjęcia zrobić (o krótkiej wizycie na blogu napisałam) ... zresztą, mnie każdy pobyt w Bieszczadach cieszy więc ,,trąbię,, o tym na lewo i prawo ale nie jestem turystą ,,zaliczaczem,, ... po prostu pokochałam na swój sposób Bieszczady.
    I jestem wdzięczna Tobie Jagodo, że mnie przyjęłaś i ugościłaś ... dziękuję.
    Piękne zdjęcia ... kochane psiaki ... gratulacje dla Maćka.
    Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  65. Przykre jest to, że brak ludziom kindersztuby i jeszcze tę czarę goryczy wylewaja na blogu, szkoda, trudno, zawsze można wyjechać jak jedzenie nie dobre, ręczniki śmierdzące i zdjęcia się robi nie takie, tylko inne. Nie uważam za dobre wychowanie szwendanie sie po domu, po cześci pryweaten dla własnego widzimi się, Magodo, tablica część prywatna prosze nie wchodzić, jest absolutnie konieczna. Druga to xero Maćka dyplomu przywiesic należy na płocie. Trzecia to zwracać uwagę, że teren jest prywatny i nie należy przebywać i przeszkadzać ludziom którzy tu mieszkaja. Czwarta - wywiesić duży napis , że usług Restauracyjnych w tym domu się nie prowadzi. Najbliższa restauracja, bar czy tawerna tu i tu.
    Jak nie mogą zrozumieć mowy polskiej może jak przeczytają to coś im w głowach zaświta. Swoją drogą trzeba mieć nerwy ze stali. I ludzie się potem dziwą, że na wsi z kłonicami gospodarze latali, ja się nie dziwię. Nie wszystko wolno, prosze uwierzyć, nie wszystko, nawet jak jest zapłacone.
    Pozdrawiam i nerwów ze stali życzę

    OdpowiedzUsuń
  66. Normalnie mi się w głowie nie mieści, że ludzie potrafią być aż tacy bezczelni. Życzę Wam z całego serca jak najmniej, a najlepiej wcale, takich paskudnych odwiedzających. Gratulacje dla Twojego siłacza i oczywiście pozdrowienia dla całej futrzastej menażerii :)

    OdpowiedzUsuń
  67. To się nazywa chata. Ja tu dzisiaj tak zupełnie przez przypadek wpadłam, ale chyba zostanę na dłużej. Świetne psiaki macie. Coś nieskładnie piszę:) Zapraszam do mnie i do sklepiku www.decorolka.pl

    OdpowiedzUsuń
  68. Chciałbym to jakoś skomentować, ale takie zachowania jak wyżej opisane odbierają słowa.
    Szczere wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
  69. Do Pani Renaty: Bardzo słusznie zawstydziła mnie Pani swoim postem, bo po prawdzie osądzanie ludzi wg miejsca ich zamieszkania sensu nie ma.Przepraszam, ale jako wieśniaka z urodzenia i wyznania, zawsze przerażały mnie wielkomiejskie blokowiska - z ich smutnymi domami przypominającymi obozowe baraki postawione na sztorc... te wszystkie bloki, klatki, kraty, zamki, judasze, piętrowe łóżka...Od zawsze pielęgnowałem w sobie przekonanie (przyznaję: niesłusznie), że od ludzi egzystujących w tak ponurych okolicznościach przyrody, można się spodziewać jedynie wszystkiego najgorszego.
    Pozdrawiam, Bronisław - zatwardziały wieśniak

    OdpowiedzUsuń
  70. Teresa - przechlapane! Maciek jak nigdy dziś się dorwał do bloga i przeczytał, o Twej miłości. My Cię takoż. O matko jak tęsknię!
    Bożeno, Orqo, An, Grażyno-Anno, MartoeM, Matyldo, Tuv, Aniu, Jolanto, Joanno,Agnicy, Nelu, Ataner, Ził, Tabu, Joanko, Jadwigo, Zulko, Olu, Witoldzie - DZIĘKUJĘ!
    Magdo - pastuch elektryczny to taka taśma pod prądem o niskim napięciu. Rozpina się ją wokół pastwiska aby zwierzyna nie czyniła szkód poza nim, sam w sobie pastuch zwierzynie szkód nie czyni, pozdrawiam.
    Alicjo i Piotrze - uściski najmocniejsze!!!
    Bronisławie - to miło, że zawstydzony przez Renatę umiałeś tak ładnie przeprosić. Pozdrawiam - też wieśniaczka.
    Ewo, Karolinko - kochane jesteście! Przytulam!!!
    Alicjo, Magdo i Jacku - pozdrawiamy Was. Magdo z tym rozrabianiem to pytanie retoryczne jak rozumiem? Znasz ich są kochani, ciepli i już tęsknimy!
    Uściski dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  71. Przepiękne miejsce wybraliście.
    Ja od niedawna zaczynam leśne życie i większość opisanych tu perypetii dopiero mnie czeka.
    Jesteście moją inspiracją.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  72. Przeprosiny przyjęte :) Życze wszystkim, Jagodzie również, samych "grzecznych" mieszczuchów, pielęgnujących na co dzień przestrzenie cudnej przyrody tylko w sercu niestety.. Do zobaczenia na wsi, którą w dzieciństwie ukochałam (do 20-tego roku życia spędzałam na wsi każde wakacje i żałuję, że taraz nie mam już tam rodziny..)
    Renata

    OdpowiedzUsuń
  73. Kochana, po prostu spragnieni wrażeń z pudelka do Ciebie przyjechali, aby coś sfotografować, jakiś skandal wywęszyć.... a tu nic z tych rzeczy.... tak to jest jak zostaje się celebrytką ;-) pozdrawiam serdecznie ;-DDD

    OdpowiedzUsuń
  74. Jestem tu po raz pierwszy ...zacznę od dzień dobry:)...o szwędaczach nie powiem nic bo nie są tego warci ... natomiast zupełnie powaznie oddaję głos na tablcę z cennikiem dla zwiedzających :) proponuje w wersji z przewodnikiem i bez ...mozna w odrestaurowanych dworkach dlaczego nie można by w tak fantastycznie klimatycznym miejscu:)..skoro jak widac popyt jest ... muszę poznać to miejsce od pierwszego posta ... po tym co już zobaczyłam powiem tylko że jestem oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Aj tam...się czepiasz kochana:):):)
    A tak na serio- w zeszłym roku pewna pani podeszła do naszego płota i bez żadnych ceregieli zaczęła pstrykać zdjęcia - podobno pergoli z kwitnącym powojnikiem jak twierdziła. Jako że stałam na podwórku, a Pani zachowywała się jakby mnie tam w ogóle nie było - grzecznie poprosiłam ją żeby przestała, i że sobie nie życzę by bez mojej zgody fotografowac mój dom, ogród czy tez nas - na podwórku byłam razem z Leosiem. Na co Pani mi odpowiedziała, że ona chciała tylko przecież kwiaty sobie sfotografować i że jestem "pierdol.....ta"
    No - to tyle na temat ludzkiej bezczelności.
    Jagódko - nie dawajcie się!!! Uściski od całej naszej ferajny. pogratuluj Maćkowi tężyzny:)

    OdpowiedzUsuń
  76. Zbieram wlasne doswiadczenia z pracy z ludzmi i pewnie kiedys napisze ksiazke. Jak na razie najgorsze bylo to, ze klientka weszla za mna do toalety zeby o cos dopytac ... Zeby bylo jasne, ja ta toalete zajelam w bardzo osobistym celu :). Pozdrawiam z empatia
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  77. ciekawe czemu pani anonimowa od śmierdzącego ręcznika nie zabrała w podróż sobie własnego pachnącego ze swojego domu!?

    OdpowiedzUsuń
  78. Pięknie tam...i Dom i zwierzaki i Gospodarze :) Moja teściowa była kiedyś u Państwa i była zachwycona :))

    Nam dziś niespodziewanie urodziły się kolejne kocięta... przyślę fotki jak podrosną :)

    pozdrawiam serdecznie

    Michalina :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Jeszcze ktoś tu zagląda? :))
    Michalino - pozdrów teściową! Jeśli dobrze się domyślam to bardzo dzielna z niej kobieta.
    Dziękuję kochani za serdeczności - pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  80. Jak mam gorszy dzień to puszczam sobie Wasz letni filmik i wraca spokój ducha! Tęsknimy bardzo. Śliwki dwie.

    OdpowiedzUsuń
  81. Nie podobał mi się ten post, z reguły te lukrowane powiastki na blogu służą zaakcentowaniu swego bytu podpierając się często śmiesznościa lub chamstwem innych, szkoda, pisze pani czasem zajmująco, ale co się czai na dnie?

    OdpowiedzUsuń
  82. jestem stala czytelniczka - twoj post mnie poruszyl mocno - przeczytalam rowniez wszystkie komentarze - w dzisiejszych "medialnych" czasach coraz bardziej widoczny jest brak kultury osobistej- nie zgadzam sie w czesci z komentatorka cytujaca przypadek fotografowania jej kwiatow na posesji : fotografuje czesto cudze posesje i staram sie nawiazac kontakt z ich wlascicielami ale bez ich nagabywania - jezeli widze ze sa na terenie posesji to pytam - stad mam cala serie slicznych zdjec - w zamian staram sie im ofiarowac zdjecia na papierze badz na cd:) - mieszkamy na odludziu mamy posiane kwiaty na terenie nieogrodzonym takie polne kosmosy chabry cynie doszlo do sytuacji ze musielismy postawic tablice z informacja ze to nasza praca i prosimy o jej poszanowanie tak samo jak oni szanuja swoja prace

    OdpowiedzUsuń
  83. Tamaryszku - ten post nie miał za zadanie "podobać się", jak mało Pani z niego zrozumiała świadczy pytanie "co czai się na dnie?" Owo "dno" to temat tego posta - nasza prywatność. Mamy do niej prawo.
    Nie wiem czy piszę "zajmująco" (czasem), piszę o własnym życiu. Pozdrawiam!
    aujourd'hui: O'Clara - myślę, że gdyby owa fotografująca Pani zachowała się tak jak Ty - nie byłoby problemu. Ty traktujesz właścicieli tych roślin z szacunkiem. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  84. Ten upadek kultury i dobrych manier jest bardzo dotkliwy w dzisiejszych czasach.
    Wzorce niestety idą m.in. z mediów.
    To przykre, że lansuje się chamstwo i tupeciarstwo... Dlatego często nas już to nawet nie dziwi.. Po prostu ręce opadają. I to do samej ziemi... ;-)

    Ja sama również wolę bardziej pogodne posty na tym blogu, a najbardziej te przesycone miłością do zwierzaków, które sama również uwielbiam..
    Ale rozumiem, że taki właśnie tekst na półmetku musiał się ukazać.
    Anonim od 'nieświeżych ręczników' dopełnił temat... Ma wiele samozaparcia ta paniusia-przeciwniczka kaszy gryczanej (podejrzewam, że to ta sama osoba, która zieje jadem na forach bieszczadzkich).
    Chyba zbyt mocno wzięła do serca hasło 'Klient - nasz pan' ;-)

    Przepraszam za złośliwość, ale ogromnie irytują mnie ludzie, których zasobność portfela nie idzie w parze w bogactwem kultury...

    Pozdrawiam najserdeczniej, proszę o więcej opowieści o cudownym zwierzyńcu i wciąż liczę, że kiedyś będzie mi dane być jednym z gości 'Chaty Magody' (najchętniej oczywiście w 'pokoju kocim')

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  85. A co tam w świecie kózek? Bo to chyba najprzyjemniejszy temat, a grzybki już są?
    Pozdrawiam serdeczniePrzemyskiego Maria z Pogórza

    OdpowiedzUsuń
  86. Ojej, ale jaja!
    Marzeniem moim i męża jest zagościć u Was kochani, ale tymczasem remontować musimy nasz MałyDomekNaPastwiskach, a to pochłania wszystkie dostępne nam środki. Wierzę jednak, że taki czas niedługo przyjdzie i będę mogła zakosztować atmosfery Waszej łąki ogrodzonej "elektrycznym pastuchem" i pohasać ze zwierzakami.
    Wcześniej na pewno poprosimy o zgodę w odpowiedniej formie nawiązując listowny czy też meilowy kontakt. Na razie zaglądam do Was przez wirtualne okno i spoglądam na to i oglądam to co chcecie pokazać. Życzymy niekończących się środków na doskonalenie tego miejsca, a wlaściwie to na przywracanie go jego własnej naturze. HeJaSz

    OdpowiedzUsuń
  87. Nie wiem czemu ludziom sie wydaje , ze jak gdzies im się podoba to moga bezkarnie sobie pozwiedzać, włazić, bo chca zobaczyć.... Jestem w trakcie budowy domu, dom w naszej okolicy dosc nietypowy, bo to zwykłe okolice podmiejskie, gdzie ytong, czy inny pustak królują, a my mamy dom z bali. Ludzie włażą, robia zdjęcia, przełażą przez płot. Oczywiscie mało kto pyta czy może, czy mam czas, czy chce oprowadzać kolejna wycieczkę. Znajomy jak sie budował, to skarzył sie na natretne wycieczki ( tez drewniak)... Dziwiłam sie, a teraz dokładnie wiem o co mu chodzi.... naprawdę prowadzenie domu otwartego, agroturystyki wymaga duuuuzo cierpliwosci... kaśka z Cisnej tez zawsze sie wkurzała jak ludzie bez ceregieli wwalali sie do jej prywatnej kuchni..... Chyba nam, polakom, brak zwyczajnie kultury.. na szcczescie, nie wszytskim, ale niestety kilka takich incydentów tygodniowo, daje w kosc.... Pozdrawiam. mam nadzieje ze i ja zawitam kiedys do waszego pięknego domku, ale jako pełnoprawny, nocujacy gość.. Juz nie mogę sie doczekać :-)
    RZS

    OdpowiedzUsuń
  88. Nie wiem czemu ludziom sie wydaje , ze jak gdzies im się podoba to moga bezkarnie sobie pozwiedzać, włazić, bo chca zobaczyć.... Jestem w trakcie budowy domu, dom w naszej okolicy dosc nietypowy, bo to zwykłe okolice podmiejskie, gdzie ytong, czy inny pustak królują, a my mamy dom z bali. Ludzie włażą, robia zdjęcia, przełażą przez płot. Oczywiscie mało kto pyta czy może, czy mam czas, czy chce oprowadzać kolejna wycieczkę. Znajomy jak sie budował, to skarzył sie na natretne wycieczki ( tez drewniak)... Dziwiłam sie, a teraz dokładnie wiem o co mu chodzi.... naprawdę prowadzenie domu otwartego, agroturystyki wymaga duuuuzo cierpliwosci... kaśka z Cisnej tez zawsze sie wkurzała jak ludzie bez ceregieli wwalali sie do jej prywatnej kuchni..... Chyba nam, polakom, brak zwyczajnie kultury.. na szcczescie, nie wszytskim, ale niestety kilka takich incydentów tygodniowo, daje w kosc.... Pozdrawiam. mam nadzieje ze i ja zawitam kiedys do waszego pięknego domku, ale jako pełnoprawny, nocujacy gość.. Juz nie mogę sie doczekać :-)
    RZS

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu