wtorek, 8 grudnia 2009

Przedświąteczny fengszuj

*



Uwielbiam czystość, porządek i ład! Głęboko wierzę, że są one absolutną podstawą we wszystkich dziedzinach życia. W każdym państwie, na świecie, we własnym domu.
Każdy podręcznik Feng Shui zaczyna się od słów, które brzmią mniej więcej tak: uporządkuj przestrzeń wokół siebie. Potem zaczyna dziać się dobrze.
Co jednak zrobić, jak się mieszka pod jednym dachem non stop z kilkunastoma osobami, po których się sprząta, pierze, dla których się gotuje i robi zakupy? Jeśli ciągle po domu pałętają się zwierzaki i w dodatku, jak się ma manię zbierania gratów (widzę siebie jak na stare lata grzebię po śmietnikach zbierając nadgryzione rzeczy do dziecięcego wózka...). Poza tym jeszcze, jak się zbiera wyposażenie całego domu (bojkowska chata w remoncie) a wszystko to ze względu na gości upychane jest poza ich oczami - czyli po prostu w naszym mieszkaniu. Każdy milimetr u nas zawalony jest stertami rzeczy niezbędnych - ale jeszcze nie teraz, tylko - za pół roku może. Potykamy się o kartony, meble, mebelki, ze ścian czyha na nas to co się dało zawiesić. Z szafy się wysypuje, w szafkach trudno coś znaleźć bo przyłożone zostało kolejnymi warstwami czegoś następnego. Z braku czasu, to co się przestało używać, odkłada się tam gdzie jest jeszcze ślad miejsca.
Przez ostatni tydzień idę jak burza przez cały dom. Zaczęłam od strychu, który stał się bezużyteczny bo włożony jakiś miesiąc temu kolejny karton dopchnął całą strychową przestrzeń i nie było już miejsca na postawienie nogi aby na strych ów wejść. Powyciągałam zatem wszystko. W internecie zakupiłam specjalne pudełka (kartony się rozpadają), porobiłam naklejki na pudełka, posortowałam wszystko, poukładałam, pownosiłam pudła na strych. Uff...
Potem wzięłam się za pokoje. Kiedy się sprząta po wyjeżdżających gościach a tego samego dnia przyjeżdżają następni - to siłą rzeczy nie da rady wypucować wszystkiego. Teraz jest czas na pranie kap, dywanów, dywaników, zasłon i firanek, szorowanie wszystkich szparek szczoteczką do zębów, doprowadzenie podłóg do stanu nowości (piękne modrzewiowe deski w pokojach zostawiliśmy nielakierowane).
Samo sortowanie materiałów i przygotowanie zestawów do patchworków zajęło mi trzy dni: prucie, pranie, prasowanie.
Jutro Maciek wywiezie do ludzi kolejny worek rzeczy, z którymi - z bólem - postanowiłam się rozstać.
Robię więc fengszuja!

Jakiś czas temu zaproponowano mi uczestnictwo w akcji rozdawania wyrobów pewnej firmy czytelnikom bloga, oczywiście kusząc mnie prezentem. Nie podoba mi się pomysł wykorzystywania blogów do takich marketingowych działań. A widzę, że stało się to pewną tendencją. Wskaźniki sprzedaży tej czy innej firmy to sprawa jedna a blog to druga. Dla mnie się nie łączą. Nie powinny. Nie chcę brać udziału w tego typu akcjach. Piszę o życiu w Bieszczadach.
Ponieważ pozbawiłam czytelników firmowych prezentów, mam w zamian fengszujowe. Znalazłam w kartonowych przepastnościach świąteczny obrusik i kuchenną zawieszkę. Stare, używane. Ale może spodobają się komuś? Jeśli ktoś chce dostać jedną z tych rzeczy - proszę zostawić komentarz ze wskazaniem o którą chodzi. Jeśli chętnych będzie więcej - wylosuję do kogo powędrują. Na zamówienia czekam do 14 grudnia - tak aby mogły dotrzeć jeszcze przed świętami.

Oto zdjęcia obrusa, stan bardzo dobry:









Haftowana kuchenna makatka. U góry jest postrzępiony brzeg, ale można ją podłożyć. Ja tylko zaprasowałam. Jest bardzo piękna, niestety w kuchni nie mam już miejsca na ścianie by ją powiesić.










Mamy z Maćkiem problem! Cap powędrował do tego kogoś trzeciego co jest już teraz jego wyłącznym właścicielem a my się zastanawiamy: czy nasze kozy w tej ciąży są czy nie. Wymyśliłam, że może zrobić test ciążowy ale w Lutowiskach jest jedna apteka, więc jak pójdę po ten test, to się zacznie gadanie. A pewnie jeszcze większe jak by poszedł Maciek! A z drugiej strony - nie wiemy czy taki ludzki test działa u kóz? Może ktoś wie? Do weterynarza nie zadzwonimy z pytaniem bo chcemy zachować resztki szacunku. Już i tak od dawna dziwnie na nas patrzy. Dokładnie od czasu jak chciałam kąpać kozy.
Bardzo proszę się z nas nie śmiać!
Sprawa jest na tyle ważna, że jak w tej ciąży nie są to trzeba by zrobić "powtórkę". A lada moment w Bieszczadach spadnie śnieg i transport capa nie będzie możliwy - obecnie przebywa w takim miejscu gdzie nie dojeżdża samochód.

Miejscowi mówią, że "śmierdzi śniegiem". Kot bury wyhodował sobie zwały zimowego tłuszczu i wygląda jak własna karykatura. Jak się patrzy na niego z tyłu to tylko wielki tyłek widać - znaczy - zima będzie ostra!


Bury z nadwagą:



Na koniec kilka obrazków z wczorajszego spaceru:




















*

77 komentarzy:

  1. Jagódko,
    test człowieczy nie zadziała na kozy, bo tylko kobieta ma hormon HCg, który jest niezbędny do zadziałania testu :)
    Zróbcie lepiej powtórkę, nie zaszkodzi, a i kozy i cap zaznają więcej przyjemności w życiu :)
    pozdrawiam Monika z Poznania
    aha, ten obrusik to piękny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to mamy przechlapane! Dziękuję Moniko!
    Zapisuję Cię na obrusik zatem. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Jagódko, że u Ciebie nie znalazłam oferty 'tej' firmy, która namawia na swoje produkty. Ja bardzo lubię czytać, co nowego w Bieszczadach, jak przebiegają prace remontowe, jacy goście przybyli?-Ot, życie codzienne tak bliskie każdemu. Reklamy niech sobie będą w TV, a tutaj- na inne atrakcje czekam:)

    Ojej makatka jest tak urocza, że nie mogę przestać na nią patrzeć! Jak Bóg da, będzie moja:)

    Pozdrawiam niezwykle słonecznie! Bo dzisiaj w Lublinie słoneczko w końcu wyjrzało:)

    Lavande

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak doszłam do kąpania kóz, to się jednak uśmiechnęłam. Hi, hi! ;)
    Zapisuję się na obrusik! Albo makatkę! Bo jedno i drugie mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten obrusik to poprostu cudo. czy mogę się na niego zapisać?
    do Lavande: ja też widzę to lubelskie słoneczko ;)
    pozdrawiam serdecznie
    Ania z Łęcznej

    OdpowiedzUsuń
  6. JAGODO !!
    I jak tu sie nie smiac z rana???staram sie zachować powagę ale nie mogę.Czy kózka jest w ciazy moze stwierdzić tylko weterynarz,koz nie mam ale znajomy z pod lasów tak sprawdzał kiedyś bo chciał kozią rodzinę powiększac.Pamiętam ze za pierwszym razem randkowania koza nie byla w ciazy i adorator kozi musiał drugi raz na love story przyjechać ..poslijcie po tego capa dla pewnosci..MAkatki zbieram mam kilka po mojej babci jesli nie bedzie juz chetnych to od CIEBIE chciałabym dostac.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Córka bardzo lubi takie obrusy i makatki. Sama zresztą haftuje:) Bardzo by się ucieszyła, gdybym Jej podarowała takie arcydzieła:). Zapisuję się w kolejkę;)jedno albo drugie:)Dziękuję za piękne zdjęcia! Już chciałabym tam jechać...Pozdrawiam. Krystyna z Wielkopolski:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jagódko,masz rację z tym konkursem znanej firmy.Nasze blogi powstały z myślą o tym,aby dawać innym fragmenty naszego życia,fragmenty naszych wnętrz,aby inspirować.
    Oczywiście nie potępiam dziewczyn,które biorą w tym udział,dostały propozycję i się zgodziły.Mam nadzieję,że chociaż mogą wybrać sobie co by chciały dostać z tej firmy...

    Obrusik już widzę na swoim emigracyjnym stole w Wigilię ;)
    Może los tym razem okaże się łaskawy.

    Pozdrawiam cieplutko.

    p.s.podziwiam zapał do porządków,mnie też przydałby się kopniak do roboty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Test ciażowy rozbawił mnie do łez!...A tak apropos porządków przedswiątecznych - gdybym miała taką fałnę za oknem , pewnie miotły bym nie ruszyła.Ogladam ostatnie zdjecia i już mi się przd oczami klębia jakies cuda(moj mąż tę przypadłość, pracoholizmem nazywa) Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia jak zwykle piękne ... piękna okolica, to fotki inne być nie mogą :) Masz oko, dzisiaj więcej takiej makro przyrody - ładne ... co do tej firmy, to ostatnio zauważyłam na kilku blogach akcję rozdawnictwa danej marki i uczucia miałam bardzo mieszane. Bo gdyby to jeszcze było zrobione z jakimś smakiem, miało ścisły związek z blogiem, z jego życiem ... no z klimatem jakimś ... coś wymyśleć przecież można by było, a tak po prostu rozdaję, bo firma się do mnie zgłosiła? ... nie leży mi to zupełnie, no ale wybór należy do autora bloga i nie mnie te wybory oceniać. Bury faktycznie tłuściutki, oby i do nas ta zima też dotarła ... święta spędzę w okolicach Kamiennej Góry - to między Jelenią Górą a Karpaczem, więc może tam też zdąży dotrzeć? Śliczny obrusik - nie miałabym nic przeciwko, aby do mnie trafił, a makatka w sam raz widzi mi się do kuchni mojej mamy ... ale i tak szczęścia nie mam do takich zabaw :) Pozdrawiam Cię Magodo ... na temat kóz się nie wypowiem, bo nie znam się zupełnie na kozim świecie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Magodo, siedze cicho, nie odzywam sie (wiem, nieladnie) ale czytam skrupulatnie Twoje opowiesci. moja natura nie znosi tloku a u Ciebie tloczno teraz jak na Monciaku w sezonie ;), do tego wydarzeia lata, listopadowogrudniowa depresja, szaromokra beznadzieja za oknem, i juz mnie nie ma ..., taka moja wilcza natura ;)
    przy tym poscie nie wytrzymalam, skad ja to znam ;) wprawdzie goscie nie placza sie pod nogami ale 12 kotow (grubych jak swiniaki) i pozyczony pies i owszem, co chwile cos z hukiem laduje na ziemi, ciesze sie gdy bez strat materialnych ;) Ty jedynie masz swiatelko w tunelu, chata bojkowksa prawie, prawie a ja ciemnosc widze niestety ale to juz inna historia :/
    na kozach sie nie znam ale waznym symptomem (jak u wszystkich ssakow zreszta, he he) sa na pewno powiekszone cycki.
    pozdrawiam cala ludzko-zwierzeca gromade :), postaram sie byc obecna czesciej niz do tej pory

    OdpowiedzUsuń
  12. Obrusik cudnej urody:-)
    A kozy i test ciążowy sprawiły, że mój nie najlepszy od rana nastrój zmienił się o 180 stopni.
    Zazdroszczę Ci fengszuja;-)
    Sama mam jakąś wewnętrzną potrzebę uporządkowania przestrzeni wokół siebie, tylko, hm... jakby tu powiedzieć: jakoś na zewnętrzną nie chce mi się przełożyć.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jagódko, niedługo bedzie prawie rok jak obserwuję Twojego bloga ... Piszę pierwszy raz. Cieszy mnie, że nie skusiłaś się na tak ostatnio popularne na blogach akcje rozdawania prezentów przez firmy - dziękuję Ci za to.
    I nie tylko za to :))))) Sprowadźcie capa na poprawkę :)))
    Pozdrawiam serdecznie
    Anik

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh, dopóki dziecię małe, mogę tylko pomarzyć o wyprawie (a raczej powrocie) do Lutowisk, więc jesteś moim okienkiem na świat ;) A makatka pewnie by mi nieco oczekiwanie osłodziła ;)
    Blogerek jakoś szczególnie nie potępiam, ale zastanawiam się, czy owa firma nie uzyska przypadkiem odwrotnego efektu, w końcu zbyt nachalna reklama specjalnie skuteczna nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Obrusik jest piękny, może będzie mój;)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję jednocześnie za Twoje wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na hodowli kóz się nie znam. Ale randka na bis chyba nie zaszkodzi;)
    Też mam wewnętrzną potrzebę robienia fengszuja, ale gdy ogarnia mnie pasja tworzenia wtedy wkrada się "artystyczny nieład".

    Twój przepis na knysze wypróbowałam. Wprawdzie zmieniłam troszkę farsz, mój nie był postny bo cebulkę podsmażyłam z boczkiem.
    Wyszły pychotka.
    W tym cieście smażyłam też plastry jabłek -palce lizać:)

    Obrusik piękny więc jeśli można ...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku, jak Ty fajnie piszesz...:) Porządki i śmiech... czyli Radosne Oczekiwanie... Wszystko w swoim czasie...
    Porządków gratuluje i... się inspiruję:)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  18. zimą pachnie już w bieszczadach? mam nadzieję że nawet jak Cię zasypie to kontakt z blogiem będiesz miała :) Lubię patrzeć na te zdjęcia ze spacerów, detale, detaliki, trawki, badylki, powietrze :) obrus i makatka piękne, bardzo mi się podobają ale niech powędrują do kogoś innego bo u mnie by się gryzły z resztą mieszkania :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem tak na kozich zalotach znam się tyle o ile ja u siebie widziałam jak cap krył moje kozy dobrze byłoby poprostu je podejrzeć bo nawet kiedy już są zakocone to cap i tak po nich bryka .Dobrze by było gdybyś wiedziała coś na temat jego poprzednich kryć bo jeśli dobrze kryje to wystarczy raz, no i jak długo on był z twoimi kozami, jaki byłby odstęp między jednym a drugim kryciem,byłoby dobrze w krótkim czasie .Nie wiem czy cię nie przestraszę ale sorki , u mnie cap w całej okazałości dostał się do zaciążonych kóz i jedna poroniła więc jeśli to początki to próbuj jeszcze raz. Ale moja rada na przyszłość to obserwujcie zaloty pozdrawiam was cieplutko i życzę po trzy kożlaki z jednej, u mnie raz jeden się to przydarzyło

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj nasza pracowita Jagódko.
    Czytając o Twoich poczynaniach czyszcząco, porządkujących, aż ma się wyrzuty sumienia gdy się tego jeszcze nie rozpoczeło. Bardzo lubię Twe poczucie chumoru i Twe lekkie pióro.
    Slę pozdrowienia Teresa

    OdpowiedzUsuń
  21. witaj Kochana Jagódko:)
    i uśmiech dla Maćka:)
    czy Ty zupełnie przypadkiem nie uważasz, że każdy powinien robić to do czego dobry Bóg go stworzył?
    sprzątać i porządkować sobie możesz do woli
    raz- lubisz to bardzo
    dwa- robisz to jedną ręką:)
    drugą masz wolną i możesz np.renować mebelki, ze starych szuflad popełniać małe dzieła sztuki, pisać bloga, konfiturzyć,......
    czyli robić sto bardzo ważnych rzeczy
    ważnych i przydatnych
    nam czytaczom, oglądaczom czy zjadaczom :)
    ale do szycia patchworków, czy jak mawiają niektórzy paciorków potrzeba całej podłogi w pokoju ( a tą masz zastawioną) i obu rąk ( a te masz zajęte)
    pozwól więc dobra Kobieto, aby każdy mógł robić to co robić powinien
    Ty, z całą pewnością powinnaś ozdabiać i pisać:)
    ja ....
    no cóż -ja tak ślicznie pisać nie potrafię:)
    ale nieżle szyję
    pozdrawiam
    teresa

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękny obrusik, więc, być może, będzie mój. Pozdrawiam i z ciekawością oczekuję na kolejne posty. Tak pięknie piszesz o zwyczajnych sprawach.
    sahara

    OdpowiedzUsuń
  23. zapomniałam o fotografowaniu......
    ale ono się załapuje do kategorii upiększanie i pisanie
    i jest bardzo potrzebne oglądaczom
    oglądaczom z miast dużych bardziej
    a ja jestem z tej kategorii
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj, mnie też jakoś na porządkowanie wzięło, ale ja mam jeszcze miejsce na strychu, nie muszę podejmować trudnych decyzji.
    Niszczę "papiery", których nie mogę oddać na makulaturę, ochrona danych itp., ale szybko się zniechęcam do sprzątania, siadam do komputera, a to jakiś pościk napiszę, a to zerknę czy "moje ulubione" coś napisały, a ponieważ napisałaś to od roboty mnie oderwałaś.
    Zapisuję się na makatkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Twój blog jest jak ciasteczko do kawki :) Jak zwykle Jagódko tryskasz humorem i pracowitością, obrusik przepiękny, makatka toże, jeżeli można, to zapisuję się w kolejce na jedno i drugie :) Zazdroszczę Ci fenkszuja, u mnie jakoś w tym roku troszkę jakby opornie idzie, zmuszam się codziennie do porządkowania kątów, ale ja mam tylko mieszkanie, a Ty cały dom i ...już się wstydzę chwilowej opieszałości. O wiele lepiej mi idzie ozdabianie mieszkania, wymyślanie i pakowanie prezentów na przykład :)
    Na kozach się zupełnie nie znam, mogę się wypowiadać na temat starych kotów, posiadam obecnie jednego, dokładnie jedną. Z racji podeszłego wieku moja kicia raczej podejrzanie chudnie, chociaż je dużo, ale z trawieniem problemy.
    Całuję serdecznie
    Eugenia

    OdpowiedzUsuń
  26. zapomniałam dodać, bardzo piękne te detale melancholijno - przedśniegowe
    Eugenia

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziekuje za Twoja radosc zycia .POzdrawiam Teresa .

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie również zachwycił obrusik, więc ustawiam się grzecznie w kolejce z nadzieją,że dopisze mi szczęście podczas losowania.
    Pozdrawiam gorąco i dziękuję za możliwość obserwowania Waszego życia.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne zdjęcia i jak zwykle uśmiałam się prawie do łez :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    PS. Przy okazji dziękuję Ci serdecznie za życzenia imieninowe :)

    OdpowiedzUsuń
  30. No i popłakałam się....jeszcze mnie chichot dławi . Pierwszy raz spotkałam się z propozycją zrobienia testu ciążowego kozie... Nie gniewaj się na mnie ,za taką reakcję ...boska jesteś !!!!
    Co do reklam i promowaniu się firm na blogach to też stawiam opór. Nie lubię tego w TV i dlatego nie wpuszczę na blog.
    Za obrusik i makatkę dziękuję ,sama muszę takie porządki porobić jak Ty.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  31. No nie! Ja nie mogę czytać o porządkowaniu, sortowaniu i praniu, bo... mam z tym kłopot wielki. Psychologiczny ;)No, zwyczajnie nie daję rady i morale mi siada... Sprząta Piotr.

    O kozach zmilczę, bo nic nie wiem, ale sobie wyobraziłam, jak próbkę moczu pobierasz;)

    A kot Bury niby tłusty? Toż to chudzina!

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo fajny pomysl Jagodo z tym 'rozdawaniem' rzeczy! Ja zaczelam o tym myslec a propos moich kulinarnych drobiazgow, tyle ze do wysylki niektore sa moze za ciezkie... A co do rozdawniczych konkursow, to bardzo spodobala mi sie idea 'candy' na blogach 'robotkowych' i ja rowniez niedawno rozdalam kilka niespodzianek u siebie :) Nie zadnych firmowych, zadnych sponsorowanych, tylko takich prosto ode mnie :) Lubie sprawiac takie male przyjemnosci ;)

    A wracajac do tresci posta, to masz niesamowita sile i energie; wiem, jaka to praca by taki duzy dom doprowadzic do ladu i porzadku. Jest co szorowac, to pewne ;)

    No i jak zwykle popatrze sobie na Twoje piekne zdjecia. Az nie chce mi sie stad odchodzic ;)

    Pozdrawiam serdecznie Jagodko!

    :*

    PS. Pierwszy obrus przecudny :))

    OdpowiedzUsuń
  33. Great photos - I love them! Hugs, Traude

    OdpowiedzUsuń
  34. W kwestii kóz nie pomogę, ale ten obrus... od 20 lat haftuję i jakoś nie udało mi się popełnic obrusu, ale może uda mi się wylosowac. Jest bardzo świąteczny,a mój eklektyczny stolik aż piszczy za takim nakryciem.
    Pozdrawiam
    Janola
    http://haftyoli.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham Cię Jagodo od zawsze i za całokształt, a od dziś jeszcze dodatkowo : po pierwsze -za niemalowanie desek modrzewiowych (grzech byłby, sami mamy olejowane i nie ma milszej podłogi do latania boso), a po drugie- za niesprzedawalność w wiadomej sprawie:)
    Co do testu ciążowego, śmiem nie zgodzić się z Michałem w kwestii hCG, otóż gonadotropina kosmówkowa (CG) jest wytwarzana przez wszystkie ssaki łożyskowe i nawet hCG (ludzką gonadotropinę) stosuję się z powodzeniem celem indukcji rui u zwierząt. Więc, teoretycznie przynajmniej, test ciążowy nie jest pomysłem całkiem od czapy. Wszystko zależy od swoistości danego testu (czy wychwyci różnice międzygatunkowe w składzie CG). Najlepiej USG kózce zróbcie:)

    OdpowiedzUsuń
  36. do dzis pamietam pierwsze spotkanie z capem Bartkiem :):) Był to kozioł nawet rasowy choc bezrogi, został mężem Baski, naszej kozy czarno białej, Śmierdział okrutnie a mimo to byl atrakcja gości przyjeżdząjących do dworku,
    nie musze mówic, ze kazdy kto w chwilach słabości łaskaw był go pogłaskać, ciagnął za soba smród nie do opowiedzenia. Niestety po kilku latach, musielismy się rozstac z naszą menazerią ( dochowalismy się 4 Młodych ) poniewaz przeprowadziliśmy sie do miasta.

    a w kwestii fengszujowej- zapisuję się na obrusik :):):)

    OdpowiedzUsuń
  37. Info znalezione w necie: "Koza ma ruję gdy czuje zapach capa. Obiawy rui to:głośne beczenie przez całe 36 godz.(+/- tyle trwa ruja)merdanie ogonem i wilgotno pod nim,w połowie tych 36godz trzeba iść do kozła,jeden celny naskok zupełnie wystarczy.jeśli koza zajdzie w ciąże to ruja się nie powtórzy(jeśli nie zajdzie w ciąże to ruja powtarza się co 3 tygodnie).jeśli koza nie jest kryta kilka lat ,mówi się wtedy że jest jałowa i z zajściem w ciąże może być"
    Konkretnie na kozach się nie znam aby tyle co w szkole o nich mały rozdział był, więcej (bo i z doświadczenia) to na krowach i świnkach, ale z jednym się nie zgodzę co wyżej w komentarzu Lelop przeczytałam że symptomem są powiększone cycki. Tak bywa ale nie u zwierząt mlecznych, bo je przed rozwiązaniem przestaje się doić.
    Co do weterynarza to się nim nie przejmuj, że tak czy siak się na was patrzył. To jego problem. Nie pierwszy raz ludzi na tym blogu rozbawiłaś i się tym nie przejęłaś, piszesz dalej, a weterynarzowi jakby nie było za fachową wiedzę płacisz to i wymagaj odpowiedzi na pytania, nawet jeśli głupie były, chociaż podobno takie nie istnieją. Kto pyta, nie błądzi!!!

    OdpowiedzUsuń
  38. Oj poczytałam, uśmiechnełam się i biorę się za prasowanie (jednak dzialasz mobilizująco!!)
    Co do tych dzieł to czuję sie jak ten osiołek z wierszyka co mu w żłobie dano w jednym owies w drugim siano. Z bólem wybieram kuchenną zawieszkę
    Dobrej nocy
    KonKata

    OdpowiedzUsuń
  39. Usmiechalam sie czytajac. Niestety nie znam sie na kozach. Jak zwykle piekne zdjecia. Bardzo podoba mi sie makatka, wiec zapisuje sie na jej losownie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  40. kot z nadwagą jest śliczny i przekochany :))
    podziwiam też zdjęcia ze spaceru .. :))
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Przesłałaś mi znów porcję serdecznego uśmiechu! No i jak Cię nie lubić!
    Reklamy, jesli zgrabne, małe, dyskretne owszem. Ale nachalne jeżdżące po ekranie - precz!
    Makatka mi się spodobała, u mnie byłaby firanką. Ale tak najbardziej cieszyłabym się z pięknych gałązek z Twoich fotek!

    OdpowiedzUsuń
  42. Witaj Magodo! Rozbawiłaś mnie tą wizją siebie z wózkiem na śmietniku ;)) Ale myślę, że taka przyszłość Ci nie grozi.
    Mam nadzieję, że wkrótce dochowacie się koziego potomstwa. Pozdrawiam.
    Ps.: Obrusik jest piękny...

    OdpowiedzUsuń
  43. Skrzętnie zapisuję wszystkie osoby, które chciałyby dostać fengszuje.
    Dostałam maila z linkiem do internetowego sklepu z - uwaga, uwaga! - testami ciążowymi dla kóz i owiec. Długo wpatrywałam się w cenę tegoż - bagatelka prawie 3000zł (słownie trzy tysiące)!
    No to nie kupię.
    Pozstanowiliśmy z Maćkiem, że co się stać miało to się stało, niedługo się okaże czy będziemy dziadkami. Dorota - czemu Ty mi życzysz tyle kóz??!! Ja ich nawet nie lubię!
    Tereni co na mnie nakrzyczała, że się za patchworki biorę - w moim wykonaniu nie byłyby to paciorki tylko potworki! - dziękuję kochana, materiał zapakowany, jutro wysyłam! Jesteś niesamowita! Dziękuję Ci przy ludziach!
    Leloop!!!!!!!!!!! Jak się cieszę, że się odezwałaś! Martwiłam się. Naprawdę kamień z serca mi spadł! Uściski Ci ślę bo się stęskniłam!
    Pozdrawiam wszystkich, za dobre słowa dziękuję, to takie budujące przeczytać tyle rad, serdeczności!
    Dziś prałam dywany (ręcznie) i ze zmęczenia ręce ślizgają mi się po klawiszach. Dobranoc życzę i pozdrawiam najserdeczniej!

    OdpowiedzUsuń
  44. Ale sie usmialam przy tym tescie!!! Sama jestem w ciazy i tak jakos mi sie zrobilo..lzy sie laly! Obrusik swiateczny jest sliczny! Nigdy niczego nie wygralam...wiec moze szczescie sie do mnie tym razem usmechnie!!
    Pozdrawiam przedswiatecznie
    Aska (acha23@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie wpadłabym na to, żeby potraktować kozę testem ciążowym, ale kto wie...? Może by zadziałało? Obrusik jest piękny, aż mam na niego ochotę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Nic mądrego nie napiszę, ale mam ochotę Cię pozdrowić i przytulić :))

    OdpowiedzUsuń
  47. Jagódko uwielbiam czytać o Waszych kozach:) Zawsze dzięki nim się uśmiechnę! Cudna kobieta z Ciebie po prostu:)
    Zapisuję się na makatkę bo uwielbiam takie hafty.
    Pozdrawiam :)
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  48. Uff, Jagodo, ja sie mocno zmeczylam czytajac o tym twoim sprzataniu. A moze bys tak z rozpedu tu do mnie za siodma gore i siodma rzeke wpadla i zmobilizowala i mnie do fengszujowania? ;)

    Rekodziela piekne, ale ja sie ogranicze do platonicznego podziwiania, bo do mnie nie dorzucisz :D

    Co do koz, to ja tez - jak ktoras z poprzedniczek - zaczelam sie zastanawiac, jak ty te probki moczu pobierzesz :D
    Choc moze te kozie testy cala sprawe jakos ulatwiaja. Ale ta cena? Moze tam jakies dodatkowe zera komus sie wpisaly? Albo to test zbiorowy dla jakiegos wielkiego stada koz? :D
    Ja tez bylabym za tym, zeby dla pewnosci i koziej rozrywki, capa jeszcze raz dowiezc. W koncu kozom (i temu capu :D) troche przyjemnosci od zycia tez sie nalezy :)

    A sniegiem to u mnie nie smierdzi ;)- snieg u mnie jest!
    Nie za duzo, ot tak zeby troche ziemie przykryc.
    Ale za to zimno jak licho: wczoraj -29, dzis -33C. Nosa na dwor nie chce sie wytknac.
    A moj pies co jakis czas na dwor kaze sie wypuszczac, w snieg sie kladzie i szczeka. Ot, wariatuncio!

    Pozdrawiam wszystkich dwu- i czworonoznych mieszkancow Chaty Magoda :)

    Grazyna preriowa

    OdpowiedzUsuń
  49. oj obrusik piękny :) aż się pychol uśmiechnął na jego widok. A co do prezentów to jak juz zaczniesz z takimi to nie będzie końca. Jednego zareklamujesz i reszta też się zleci. Fajnie jest tak w trybie domowym do Ciebie wpadać. Buziaki i miłego pucowania

    OdpowiedzUsuń
  50. Pozdrawiam serdecznie , zmawiam cudnej urody zawieszkę kuchenną. A kot bury przepiękny uwielbiam takie spaślaczki o łebkach jak sowa.

    OdpowiedzUsuń
  51. ahh Magodo, jak ja lubie tutaj do ciebie zagladac...czytac,wlepiac slepia w twoje zdjecia...zmobilizowalas mnie do posprzatania...bo jesli ty mozesz to i ja.
    Na temat koz niestety nie pomoge bo lubie tylko mleko i serki, a na same zwierzatka patrze z respektem po tym gdy mnie cap jeden po podworkach ganial pewnego lata gdy bylam mala.Obruski i zawieszki piekne, a podusie z ptaszkiem sprzedalam ale zrobie nastepna i przesle ci do chaty gdy juz sie ogarniecie.
    Przytulam
    Magdalena/Color Sepia

    OdpowiedzUsuń
  52. O tak,pani JAGODZIANKO MIŁA-kot jest piękny,puchaty i ma byc duży w sobie.
    COdo porządków to zabieraja czas i energię ale jak się je zrobi to ogarnia człowieka cos na kształt błogostanu i wrażenie uporządkowania kawałka życia-też tak masz?Pozdrawiam serdecznie-a co do kóz-zdaj się na tzw.wolę bożą.Jak nie zaciążyły to musi tak miało byc.A to jakiś"mus" macie z tymi kozimi dziecmi?

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja też wpadłabym na pomysł kąpania kóz... :) Taka już jestem, że chętnie wyszorowałabym wszystko, co wokół mnie się porusza :)

    Poza tym to piszę się na obrusik :)

    Pozdrawiam przedświątecznie
    Isadora

    OdpowiedzUsuń
  54. Witam serdecznie, pozdrawiam z pochmurnego Zagacia :) i zazdroszczę pięknych jesiennych, bieszczadzkich widoków. I zapisuję się na obrusik :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Witam,
    dorzucam swój głosik do komentarzy powyżej..
    Nie przychodzę tu do Ciebie po sprzęt AGD, ale po łyk inspiracji, chwilę zadumy, trochę zachwytu nad zdjęciami, odrobinę zamyślenia nad prostotą i pięknem :) w pędzie wielkomiejskiego życia...
    Makatka- chętnie, mikser- stanowczo nie :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  56. Jagódko , piekne zdjęcia jak zawsze , Bury cudowny , jeśli jest zwiastunem ostrej zimy to jeszcze bardziej go lubię ... jednak wolę mróz niż takie nie wiadomo co za pora roku jak teraz ... Uporządkowana przestrzeń jest moim marzeniem i wyzwaniem na przyszły rok ... już tak mam , że nie potrafię nic robić w chaosie nieuporządkowanych rzeczy ale mój M. jest innej natury niestety :)) Pozdrawiam Was gorąco

    OdpowiedzUsuń
  57. Magoda - jak zwykle cudne zdjecia i opowiesci. Co do koz -moze spytaj Indianke z Rancha na mazurach garbatych ( blog na bloggerze ) - ona prowadzi gospodarstwo i na kozach mam wrazenie zna sie bardzo dobrze -moze wie jak sprawdzic czy kozy zaciazyly ?

    OdpowiedzUsuń
  58. Magdaleno - jeśli uszyjesz taką poduszkę to ja ją kupię od Ciebie! Żadnych prezentów mi już przyjmowac nie wolno - przekroczyłam limit :)))
    Dziękuję Ci za dobre słowo zdolna kobieto!
    Izo z tymi kozimi dziećmi chodzi o to, ze jak ich nie będzie to nie będzie też mleka i serków!
    Pozdrawiam!
    Grażyno Preriowa - nie mam słów! Uściskaj psa ode mnie i ubierz się ciepło!
    Pozdrawiam wszyzstkich cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie wiem czy pomogę, ale znalazłam coś w necie o ciąży i zapłodnieniu kóz i moze się przyda to wam przyda. jest tego sporo więc podam linki, bo wklejac tego to za dużo.

    http://freenet-homepage.de/bogrzegorz/Strony/koza.htm

    http://kozolin.dbv.pl/forum/viewthread.php?forum_id=4&thread_id=33

    Pzodr An

    OdpowiedzUsuń
  60. 4 raz nie dostaliśmy kredytu na nasz dom z bali.

    Chałupa stoi w Białce upatrzona, z pieknym sosrębem, na którym napisane "Niech Bóg błogosławi temu domowi i tem mieszkańcom.."
    Ale nie umiem odgadnąć czy błogosławi, bo nie daje pieniędzy, czy nie błogosławi bo nie daje.

    Chałupa przedpłacona czeka na wiosne i cieślę Chroboka.

    W kuchni, downiyj, cornyj izbie, chcę postawić piec, taki jak u mnie w domu, z sabaśnikiym.

    Ma tam też wisieć makatka, babcia miała taką, chyba z łabędziemi, ale zostały mi po niej tylko "Szczotki, grzebienie" z dwoma przegódkami, szmatka z niebieskim wzrokiem.

    A dziś rozmawiałam z Magdą; to już druga Magda, która mówi o Waszej chacie i przeczytałam o makatce, stąd prośba, by ją słać do domu, który czeka na pieniadze i na wiosnę...
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  61. wcale mnie te kąpane kozy nie rozbawiły bo ja sama sunie swoją wykąpałam i to w dniu kiedy miala byc kryta, czyli przed przyjazdem amanta - okazało się, ze to duży błąd , bo "psia " powinna pachniec po swojemu , a nie jakimiś zapachami zbliżonymi do perfum - właściciel psa powiedział wręcz - M. to nie tak jak u ludzi:)!!!
    ale sunia i tak dla pewności była kryta dwa razy, wiec może i u kóz podwójne spotkanie z capem byłoby wskazane:)
    pozdrawiam cieplutko i łacze sie w szale sprzatania, który też mnie dopadł...
    poza tym nastał czas aniołów, więc lutuję i lutuję...:)

    OdpowiedzUsuń
  62. f.s. to rzecz trudna. w moim mieszkaniu jest pełno "przydasiów" jeszcze z prl które moja m. trzyma bo jak się pozbyć skoro na to się tak ciężko pracowało...etc. jest typowym chomikiem. no i remont był - pół roku temu - ale pudła nadal leżą, bo wciąż jest parę drobiazgów do domalowania ,doklejenia etc.
    obrus w kwiaty się mi podoba. ale pewnie już ktoś zaklepał sobie. jeśli nie to chętnie przygarnę.

    OdpowiedzUsuń
  63. Najprościej chyba byłoby przetestować kozy pokazując im capa... jeżeli nie będą zainteresowane, to znaczy, że prawdopodobnie są ciężarne ;) No chyba, że lubią seks ;))
    Co do sprzątania mam inne odczucia ;) Jestem spod znaku panny, ale muszę być jakaś felerna, bo sprzątania nie cierpię, ład tak jak najbardziej, ale nie to co uznane jest za porządek :) Chomikowanie i gracenie to domena mojego męża, odziedziczył po dziadku, no i niestety wszystko się może przydać i nie można nic wyrzucać, a skarby ma nieprzebrane... do tego wiecznie jest pokrzywdzony, bo mało miejsca ma i swoje graty podrzuca w każde możliwe miejsce ;)
    Pozdrawiam leniwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Jakże tu dopaść tak potrzebnego szczególnie teraz fengszuja. Skąd bierzesz tyle siły, radości życia i jak to robisz, że wystarcza Ci czasu na to wszystko co tworzysz ?
    Robię kolejną szafę (jasną i lekką) żeby uporządkować po raz kolejny chociaż trochę przestrzeń. Też lubię jak jest posprzątane ale czy nie mogłyby tego robić krasnoludki? To zabiera tyle cennego czasu, który wolałabym poświęcać na książkę lub ogród.
    Mam nadzieję, że zima jednak będzie łaskawa dla ciepłolubnych i roślin mimo różnych znaków na niebie i ziemi. Moja kotka w normie a psy linieją.
    Trzymam kciuki za kózki i życzę wszystkim szczęścia w losowaniu.
    Dzięki za utwierdzenie w przekonaniu, że nie należy traktować chemią pięknych desek.
    Życzę chociaż trochę odpoczynku. Zuza

    OdpowiedzUsuń
  65. Obrus - świąteczne cudo!!! A propos, kupiłam dzisiaj specjalnie gazetę z Wami i Waszą chatą, jest jeszcze piękniej niż na blogu i klimat pięknie oddany, a frywolitki na choince przepiękne! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  66. Obie rzeczy urocze, i makatka i obrusik. Ale ja za daleko! Wywialo mnnie za ocean no i masz babo placek. Sliczne robótki, Chata Magoda to doprawdy miejsce jak z bajki.Serdecznie pozdrawiam. Jolanta (Stawiam mimo wszystko na obrusik):)

    OdpowiedzUsuń
  67. Kąpanie kóz skojarzyło mi się z "Zapachem rumianku" Krystyny Siesickiej :) gdzie jedna z bohaterek kąpała swoje krowy aby ładnie pachniały i były czyste :)
    Rozbawiła mnie wizja Ciebie z tym wózkiem dziecięcym - i chodzenie po śmietnikach! ;) dobre!
    Ach jaki ja mam bałagan wokół siebie - lepiej sie nie przyznawać... co chwilę coś donoszę do pokoju i lezy to to na podłodze i czeka aż coś z tym zrobię... ale gdy jest zbyt duży bałagan to cięzko mi się myśli :( i w dechę :P muszę posprzątać - bo bałaganu nie lubię, a i żeby coś na studia zrobić musze mieć przestrzeń do myslenia... ;) i działania...
    Ściskam!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Witaj Jagódko- to ja się zastanawiam jakie Ty tam cuda miałaś na tym strychu. Obrusik jest śliczny :) Dolączę się jeśli mogę, a wlaściwie moją mamę :) Justyśka :)

    ps. A tego weterynarza to pewnie przydałoby się jednak rozważyć, bo jeśli kozy nie są ciężarne to chyba warto się pospieszyć, skoro warunki poźniej będą utrudnione..... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  69. Cóż mogę dodać od siebie ... wpadam do Ciebie by pobyć choć na chwilę w Bieszczadach, przeczytać Twoje ciekawe opowieści o nich, obejrzeć piękne zdjęcia ... ja też mówię takim reklamom na blogu NIE.
    Ze zbieractwa się właśnie ,,leczę,,(wózek dziecięcy i chodzenie po śmietnikach - dobre ... ja siebie widzę w totalnie zagraconym po sufit pokoju ...).
    Obrusik i makatka przepiękne ale ... z żalem się nie piszę bo ... mam chwilowo remont a szkoda by te cuda odkładać na ,,lepsze czasy,,.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Przy kozach się śmieję, przy Bubie wzruszam, przy bieszczadzkich widokach rozmarzam, Twoje prace i pracowitość podziwiam, lekkość pióra kocham. Jak mówiła moja koleżanka w przedszkolu: "Muszę się z Tobą ożenić" ;):D

    Serdeczności Ci ślę,
    Ola - Bobe Majse

    OdpowiedzUsuń
  71. Najpierw się ubawiłam tym testem, a potem sprawdziłam w Googlach. No i jest! Specjalny dla kóz i owiec :)

    http://www.nokaut.pl/oferta/test-ciazowy-dla-owiec-i-koz.html

    OdpowiedzUsuń
  72. Jak miło i przyjemnie czyta się Twoje posty!!Opisywana akcja porządkowa,kąpanie kózek....
    A obrusik chętnie bym przygarnęła jeśli Ci niepotrzebny!!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  73. Wlasnie "odkrylam" Twoj blog i jestem zauroczona - wspanialym klimatem, zdjeciami, Buba:))) calkowicie identyczna z naszym Jokerkiem:)) Czytam i sie usmiecham do siebie - jak tu milo! Pozdrawiam z deszczowego Portland i pozwolisz, ze bede Cie czesciej odwiedzac!

    OdpowiedzUsuń
  74. podczytuję sobie Ciebie od czasu do czasu i zachwycam się zdjęciami i wnętrz, i przyrody. A teraz zawędrowałam tu za pięknym świątecznym obrusem - marzenie :)) Na kozach niestety się nie znam ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  75. Ja też jestem typem zbieracza-graciarza, ale zmuszam się do tego, by przynajmniej raz w roku zrobić gruntowny remanent... Naprawdę mi to pomaga, człowiek od razu robi się lżejszy (szkoda, że taki fengszuj nie działa na nadprogramowe kilogramy...).

    A ja od pierwszego wejrzenia zakochałam sie w tym przecudnej urody obrusie! Obecnie wynajmuję przez okres przejściowy małą kawalerkę, zimną i jakąś taką bezuczuciową, szkoda mi kupować nowych rzeczy do aranżacji pokoju, bo pewnie zaraz się wyprowadzę, ale ten obrus... marzenie! Pragnę go przygarnąć, by i w mojej klitce zawitały Święta...

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  76. Podczas moich porządków przedświątecznych złapałam porządną grypę , ale Tobie to chyba nie grozi , na zdjęciach widzę jeszcze piękną jesień , ale nic nie trwa wiecznie. Dzisiaj spadł pierwszy śnieg , już mało co go zostało , ale może to dobry znak na białe święta . Dobrze ,że postanowiłaś nie zajmować się reklamą na blogu , tak przyjemnie się go czyta i ogląda Twoje zdjęcia . pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu