piątek, 18 września 2009

Niechciana pamięć i maszyna do szycia.

*



Urodziłam się w czasach, których chętnie nie pamiętałabym.
Ale pamiętam.
Na przykład to, jak moja mama latami marzyła o firankach. Byliśmy biedni, ledwo starczało do pierwszego. Często na obiad był tylko chleb. Tak.
A tu firanki. Kiedy po latach marzeń wreszcie je kupiła - nie mogłam uwierzyć, że tyle było zamieszania o coś tak brzydkiego. Wyobraźcie sobie co pod koniec lat sześćdziesiątych można było kupić w polskim sklepie. Sztuczne, paskudne.
W domu była maszyna do szycia, taka na pedał. Sama szyłam sobie ciuchy. Nie pamiętam jak wyglądały, ale fakt, że mama na ulicy kazała mi się zawsze trzymać dwa metry od siebie, coś o tym mówi.
Pierwszy makijaż robiłam sobie takim tuszem w kamieniu. Pluło się na małą szczoteczkę i gmerało w kamieniu - woda go nie rozpuszczała. Potem cały "tusz" i tak osypywał się pod oczy. Ówczesna elegantka wyglądała jak po ostrej bibie i trzech zarwanych nocach.
Długo musiałam nosić bawełniane rajstopki. Wyciągały się ohydnie na kolanach i pupie. Zwisały wokół kostek. Do dziś mnie telepie jak sobie je przypomnę. Ale do wyboru miałam jeszcze bawełniane pończochy. Z pasem, no to wolałam rajstopki.
Potem było jeszcze weselej. Pojawiły się kartki. Na wszystko, oprócz octu. Aby cokolwiek kupić trzeba było stać godzinami w kolejce. Do dziś został mi stos niewykupionych kartek. Czym ja się wtedy żywiłam? Nie pamiętam. Może tym octem.
Za czasów mego pierwszego małżeństwa, rodzina męża pod osłoną nocy, z narażeniem zdrowia a może i życia, wybrała się na wieś po świnię. Kupili pół. Na stole kuchennym leżała połowa świńskiego trupa. Pół ryja, pół głowy z okiem, po jednej łapie - przednia i tylna. Ogon był cały, nie na pół. Do dziś mam traumę, nie jem mięsa.
W szkole uczyłam się o dzielnych radzieckich pionierach i śpiewałam radzieckie piosenki na stopnie. Mimo wielu lat nauki nie znam rosyjskiego, mentalnie się zblokowałam.
Na studiach protestowałam gdy aresztowano naszego wykładowcę Stanisława Barańczaka. W radiu Wolna Europa wymieniono mnie z imienia i nazwiska - miałam potem problemy.
Życie komplikowało się na każdym kroku. Nie wolno było mówić prawdy o wielu sprawach a ja tak nie potrafię.
I proste za razem było. Wszyscy mieli po równo. Jak ktoś miał więcej to znaczyło, że kradł.
Nie raz i nie dwa razy kładłam się spać głodna.
Nawet nie marzyłam o dalekich krajach, było to nierealne. Paszportu odmawiano mi kilka razy.
Snułam plany ucieczki. Dobrze, że nic z tego nie wyszło. Pamiętam jeden z wariantów: przez Tatry w skórze niedźwiedzia.
Dusiłam się, było mi tu ciasno.
Kiedyś pracowałam przez miesiąc w bibliotece wojewódzkiej. Był tam dział prohibitów - tak nazywały się książki na indeksie. Stały w magazynie, za kratą. Zakradałam się tam i ... przysięgam! nic złego tam nie znalazłam. Zwykłe książki. Żadna z nich nie zburzyłaby tamtego świata.
Rzeczywistość w mediach: do wymiotów zakłamana.
Powtarzałam, że chciałabym doczekać czasów gdy to wszystko runie.
Doczekałam. Rzuciłam się w to nowe życie jak spuszczona z łańcucha. Jeździłam po świecie, zakładałam firmy, czytałam inne książki, oglądałam inne filmy i słuchałam innej muzyki - to wszystko czego nie wolno mi było wcześniej.
Dziś moje życie jest już kwestią mego wyboru. Od dwudziestu lat wiem, że mam skrzydła i tylko ode mnie zależy czy zechcę latać. I dokąd.
Ale tak naprawdę to zawsze, zawsze w każdych warunkach miałam i każdy ma jakiś wybór. Nawet w tych siermiężnych czasach mogłam wybierać między bezpieczeństwem a własnym sumieniem, między bezsilnością a humorem, między lękiem a odwagą, między podłością a szlachetnością.
Często jeszcze śnią mi się rewizje, ukradkowe rozmowy, lęk, wszechobecna zapyziałość i szarość.
Garść obrazków z kalejdoskopu wspomnień. Mam ich dużo więcej.
Po co ja o tym piszę dzisiaj?
A bo ktoś wytknął mi, że nie wiem jak wygląda skromne życie. Zapewniam, że wiem.
Bo zbyt często słyszę jakie to ja mam szczęście, że mi się tak w życiu udało.
Jedyne co mi się udało to praca. Nikt mi nie podarował domu w górach. To efekt ciężkiej pracy, każdego dnia.
Jeśli ktoś chciałby się ze mną zamienić - proszę bardzo ale ze wszystkim. W pakiecie trzeba wziąć i te wspomnienia, te wyciągnięte rajstopki, beznadzieję długich lat, kolejki od trzeciej w nocy po soczek dla dziecka, moje sny, biedę i pracę po 18 godzin na dobę.
Moje szczęście polega również na tym, że wiem co szczęściem nie jest.
I tyle na ten temat.




Kupiłam maszynę do szycia! Yadis - dziękuję za radę.
Już nie w rączkach uszyłam nowe obrusy na stół bo stare były już mocno zużyte.
Trochę krzywe - to z niecierpliwości.
Wykorzystałam materiały, które zostały mi jeszcze po parawanach oraz śliczną angielską bawełnę w drobne kwiatki, kupioną ostatnio w szmateksie.







Zostało mi jeszcze trochę materiału. Jak znajdę chwilę czasu to poszyję jeszcze coś na okna.





Na stole hortensje. Nie jestem oryginalna - uwielbiam je!








Kiedy robiłam zdjęcia stołu, Buba tratowała sobą dywanik. Z grubej owczej wełny porobiłam na drutach kilka dywaników i piesek lubi się w nich tarzać.








*

42 komentarze:

  1. czytając taki wpis o komunie człowiek z mojego pokolenia dopiero zaczyna doceniać to, co ma. Wspomnień z tamtych czasów nie mam żadnych, ale pamiętam jak tato będący w Iraku na kontrakcie wysłał mi piórnik z Saddamem "na okładce" otoczonym wianuszkiem dzieci i głaszczącym je po głowie. DZisiaj pewnie byłby bezcenny:) Buba jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem troche mlodsza od ciebie, ale wspomnienia kartkowe, rajstopowe;) rowniez mam i problemy jakie mieli moi rodzice i dziadkowie w tamtych latach tez dobrze pamietam (a troche slyszalam pozniej z opowiesci)... Nielatwe to byly czasy...

    Poza tym tak sobie mysle, jak malo ludzi zdaje sobie sprawe, ze zamiast zazdroscic i komentowac czyjes zycie warto wziasc sie za siebie, mozna wtedy sporo osiagnac... Ehh...

    Stol tak pieknie przystrojony, chetnie bym sie wprosila na obiad;).
    Pozdrawiam Cie cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  3. tak. dobrze, że to napisałaś bo mnie szlag trafiał jak co rusz czytałam w komenatrzach, że Tobie to fajnie całoroczne wakacje...

    a co do wspomnień z komuny. raz pamiętam jak żołnierz powiedział do mnie, że jak przekrocze ten płot to będzie strzelał. miałam wtedy 9 lat i powiedziałam dziarsko: to strzelaj! i pobiegłam do mojego strajkującego na kopalni ojca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda Jagodo,niezbyt mocno doświadczyłam czasów z kartkami,bo nieświadomość dziecka jest błogosławieństwem,ale za to dokładnie pamiętam kilka aresztowań mojego ojca za niewyparzony język.Poza tym wiem doskonale co to bieda,strach o dzieci itp.,dziś dotyka moją rodzinę wszechobecny kryzys,ale wierzę,że nadejdą lepsze chwile,że brak pieniędzy nie zburzy radości moich dzieci,że miłość jest najlepszym doradcą,bez względu na konsekwencje i okoliczności.Ja z całego serca życzę Tobie i Maćkowi wytrwałości,spokoju ducha i uśmiechu,a ludzie zawsze będą gadać....po tylu latach doświadczeń powinnaś to Kochana wiedzieć.Zawiść ludzka granic nie zna,podobnie jest z zazdrością.
    Pozdrawiam,
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  5. Usiadłam przed komputerem z poczuciem zmeczenia i beznadzieji po bardzo cięzkim tygodniu pracy i wielu nieprzyjemnych zdarzeń...ale ten post postawił mnie na nogi. Zrozumialam,że nie tylko ja mogę mieć tak cięzko...Szczególnie poruszyło mnie zestwienie słów w kwestii wyboru między "bezsilnością,a humorem" i pomyślałm,że nie poddam się...Dziękuję!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. :) tkanina w kwiatki - urocza : i pomyśleć co w tych szmateksach czasem można znaleźć :)
    Taa ludzie lubią z góry oceniać innych, nie znając ich naprawdę, ale to tak z czystej zazdrości i zawiści i nieszczęśliwego życia, może po prostu nie umieją owego szczęścia znaleźć? Bo przecież "szczęście jest tam gdzie je człowiek widzi" prawda :)

    No i zobacz jak to jest że jedni patrząc na świnię widzą mięsko i się oblizują ;) a my dostałyśmy obrzydznia... do tej pory świnie wywołują we mnie wstręt (może nie małe prosiaczki) Wiem, zyjące nie są niczemu winne, ale jakoś tak... a jak widzę małe prosięta upieczone w całości (jak ostatnio na weselu :/ ) lub świnię z jabłkiem w pysku - brr. Mnie wystarczyło świnobicie na wsi... nie jedzenie mięsa nie jest dla mnie żadnym wyrzeczeniem.
    Biedy w dzieciństwie też dostarczyłam, może nie takiej na pewno o jakiej piszesz, ale czwórka małych dzieci, ja i moje rodzeństwo ;) dzieci w szkole potrafią być złośliwe :/
    Wiem, że nie przejmujesz się tymi zazdrośnikami. Życzę Ci dużo pozytywnych ludzi wokół :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taaaak, też pamiętam ciężkie czasy i smutne momenty. I ani przez moment nie pomyślałam 'ale jej dobrze' - bo wiem, że Twój świat sam się nie wymyślił i nie wykonał. Ale cieszę się, że masz teraz inne możliwości wyboru. Zresztą, co też piszę - ja też przecież mam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. http://irenka-prawiecaaja.blogspot.com/2009/09/chata-magoda-nie-chciana-pamiec-i.html

    To mój komentarz do Twojego postu :).
    A Buba jak zwykle śliczna. Obrusy bardzo dobrze prezentują się na fotkach

    OdpowiedzUsuń
  9. Jagódko przysięgam,że jeśli jeszcze raz się będziesz tłumaczyć ze swojej obecnej sytuacji to się wkurzę i...nie wiem co zrobię! Jakim prawem ktoś Ci oczy wyciera tym,że teraz jest Ci dobrze??? Niech się kurna wezmą do roboty,a nie smędzą po cudzym życiu. Cholera mnie nagła wzięła i potrzepie jeszcze długo. Bardzo mi sie podoba Twój świat,dużo bym dała za skrawek . Najwięcej za takiego partnera życiowego. Przychodzę tu i czuję ogromną przyjemność z zaglądania. Ale nie zazdroszczę i marzę,żebym mogła ładować akumulatory u Ciebie do końca dni swoich. Pięknie żyjesz i chwała Bogu. Każdy wybiera swój dorosły los sam. Partnerów też. I zawód . Po co ludzie mówią,piszą takie rzeczy,po co? Ostatnio na Green Canoe,teraz tutaj. By to szlag!
    A! Podziwiam Cię za gotowanie dla tylu ludzi,już kiedyś miałam to napisać. Ja bym potruła wszystkich na 100%. Nienawidzę gotować ;)
    A rajstopki też pamiętam. Moje były z jakimś sztucznym dodatkiem i gryzły. Brrr.

    OdpowiedzUsuń
  10. Magodo Twoje słowa "...Moje szczęście polega również na tym, że wiem co szczęściem nie jest..." Są kwintesencją wszystkiego !!!
    Dziękuję.
    Ja też myślę nad maszyną......

    OdpowiedzUsuń
  11. Tamte czasy miały pewien plus, który wciąż czuję we wspomnieniach...
    Pamiętasz tamten chleb? Ten "wystojony" w piątkowej kolejce? Ten, z tą skórką pachnącą, chrupiącą. Taki zwykły, z Łukasińskiego. Oni tam dalej pieką najlepszy chleb w mieście, ale już nie taki pachnący jak wtedy, w tej piątkowej kolejce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak niestety jest że ludzie osądzają nas po tym co mamy a nie po tym jak ciężko na to
    pracowaliśmy .
    Nie ma sensu się tłumaczyć , jeśli ktoś nie docenia Ciebie jako człowieka to jego wybór , my na to juz nic nie poradzimy .
    A maszyna napewno sama szyje i w czasie Twego odpoczynku cuda wyszywa :-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie zastawiony stół.Materiał ze szmateksu-uroczy.
    Nie zwracaj uwagi Jagodo na te wszystkie kąśliwe uwagi.Wiem,wiem,że się nie da ale uważam,ze takich złośliwców,zazdrośników trzeba po prostu ,za przeproszeniem,olać.
    Pozdrawiam goraco

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy ma to- na co sobie zasłużył.
    To zdanie bardzo często sobie powtarzam. Wtedy, gdy mi źle i gdy mam dookoła szczęście. Magodo - jesteś wspaniałą osobą!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadza sie Magdo, kazdy z nas ma wybor i to od nas zalezy czy bedziemy tylko siedziec i narzekac, czy cos z tym zrobimy. Wiekszosc niestety woli tylko narzekac.

    Kajanko - chyba sie nie zgodze... Wole powiedzenie : Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz, bo to wlasnie my sami jestesmy odpowiedzialni za to co mamy i jak zyjemy. I chyba tylko pod koniec naszego zycia wiadomo bedzie, na co tak naprawde sobie 'zasluzylismy' ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Robię pierwsze kroki w poruszaniu się po blogu i z tą interaktywnością czasem mi nie wychodzi :-) To drugie podejście do wstawienia komentarza, ale nie poddaję się, bo muszę Ci napisać, że masz wspaniały gust, styl i szyk. Po prostu jesteś estetką!! Poza tym podziwiam Twoją odwagę, determinację, pomysłowość i umiejętności. REWELKA!!! Pozdrawiam i nie wyobraż sobie zaglądnięcia do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Holko - szkoda, że już nie masz tego piórnika, wyobrażam sobie jak wyglądał! Uściski!
    Leno - dziękuję!
    Stula dzielna jesteś! Pozdrawiam z podziwem.
    Basiu - dziękuję i życzę Wam dobrego, szczęśliwego życia!
    Anno pe zawstydzasz mnie. Trzymaj się mocno!
    DageSz dziękuję, widziałam, że ostatnio odbyłaś piękną podróż, Norwegia to wspaniały kraj - dziękuję za świetną relację.
    Daisy pozdrawiam serdecznie!
    Irenko dziękuję w imieniu Buby i własnym.
    Lauro - ja za Ciebie trzymam mocno kciuki! A z tym gotowaniem to jak ze wszystkim - trzeba polubić to mniej męczy. Serdeczności!
    Rybiooka - wiele szczęścia życzę!
    Agatko - zapach chleba na Łukasińskiego pamiętam dobrze. Cała ulica nim pachniała. Pozdrawiam cieplutko!
    Iwjardim - dziękuję!
    Aagaa - kochana jesteś. Serdeczności!
    Kankanko nie przesadzaj - zwyczajna jestem. Dziękuję!
    Beo - tego narzekania jak widzę obie mamy dość. Pozdrawiam Cię najserdeczniej!
    Ewik - miłych chwil w blogowaniu. Służę pomocą w razie problemów. Sama niedawno uczyłam się wszystkiego. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ech... Jak córka górnika biedy nie odczuwałam, mieliśmy jak inni meblościankę i "Rubina" na raty :)) Kolejki za mydłem, papierem toaletowym i innymi dobrami, godzina policyjna w pamięci pozostała, jakieś kartki żywnościowe na pamiątkę... Ja pracując w bibliotece trafiłam na czasy zmian i w końcu było pozwolenie na wyniesienie na zaplecze zajmujących mnóstwo miejsca opasłych tomów dzieł Marksa i Engelsa, Lenina... Sprawiało nam to ogromną radochę :DD Jagoda, jeśli ktoś Ci czegokolwiek zazdrości to może niech przeczyta bloga dokładnie od samego początku i może mu się rozjaśni żaróweczka pod sufitem... durni zawistnych nie brakuje niestety... szkoda nerwów... Moja zabytkowa maszyna jest nadal do wzięcia, choćby jako element ozdobny i olśniło mnie, że nie jest to Singer, a Kohler, odpowiednik, ale nie tak popularny :)
    Pozdrawiam Mieszkańców Chaty (mój drań też chętnie wyleguje się na wszelakich dywanikach ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja też nie wiele pamiętam z tamtych czasów,może poza kolejkami ,w które Mama mnie zawsze wpychała:)
    a tak w ogóle miałam Tobie już dawno coś napisać:)zawsze kiedy wchodzę na Twojego bloga i podziwiam piękno i urok Twojego domu i okolic,chodzi za mną piosenka:
    ***
    W moim magicznym domu
    wszystko się zdarzyć może
    Same zmyślają się historie,
    sam się rozgryza orzech.
    W moim magicznym domu
    ciepło jest i bezpiecznie.
    Gościu znużony, gościu znudzony,
    jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony,
    zajrzyj tu do nas koniecznie. Hanna Banaszak
    pozdrawiam cieplutko:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz Jagódko, są rożne chleby na świecie i z rożnych piekarni.... Jesteś dla mnie prawdziwym wiejskim chlebem, takim, który może długo czekać na to, aż zechcę go zjeść i nic mu się do tej pory nie dzieje, takim, który ma w sobie prawdziwą chlebową materię a nie napompowane puchowate watowe nie wiem co, takim, który smakuje jak prawda prawd.....Fajnie mieć świadomość, że po prostu jesteś tam w tych Bieszczadach ...:):):):)
    Moje najlepsze materiały są ze szmateksów:):)

    Bubę wyczochraj, a Maćka...a też wyczochraj, jak sie tylko da:):):)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jagoda, czy nie jestes przypadkiem moja siostra? Bo Twoja historia jakby moja byla.. Dziekuje Ci za przypomnienie "przeszlosci", nie tak zreszta odleglej a przeze mnie jakby wymazanej poniekad z pamieci. Chociaz nie uwazam, ze zawsze bylo zle, zle i tylko zle -bylismy mlodzi i nawet w tych najgorszych momentach byly marzenia i oczekiwania na nowe, lepsze zycie i byla Nadzieja! Moje modlitwy chyba zostaly wysluchane; jest mi obecnie po prostu dobrze! Nie wracam do przeszlosci ze wzgledow praktycznych. Raz jedyny probowalam co nieco opowiedziec o moim zyciu w komunistycznych czasach, ale chyba nikt nie pojal, wiec dalam spokoj.Moje dzieci rowniez niewiele pamietaja.Pamietaja, ze czekali z utesknieniem na niedziele - dostawli wowczas po okienku czekolady i byla taka dobra! A ja czasami sama nie wiem, moze byl to po prostu zly sen, ktory sie skonczyl gdy wstalo slonce? W kazdym razie dzieki za opowiesc.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciezkie wspomnienia, ale czasem mysle ze jak czlowiek rodzi sie i ma od razu wszystko, to potem trudniej mu nauczyc sie doceniac to co ma, wtedy takie wlasnie wspomnienia - innych pomagaja spojrzec na swiat szerzej. Ja bylam za mala zeby tamte lata odbierac w kontekscie politycznym, to ze nie bylo butow, banan przywieziony przez Ciocie ze sklepu gorniczego byl egzotycznym luksusem, a w kolejkach stalismy na zmiane, to wszystko dla mnie bylo moim swiatem zastanym, nie wiedzialam ze moze byc inaczej, normalniej. Dzieki ciezkiej pracy moich rodzicow, mojej determinacji, skonczylam studia, oni sami swoje konczyli z rowna determinacja , ciezko pracujac , nigdy nam sie nie przelewalo, braki przed pierwszym to byla norma, a mimo to po rozpoczeciu pierwszej pracy uslyszalam ze ja i moi rodzice wyksztalcenie dostalismy za darmo, ze wszystko podane mielismy na tacy.. Zawsze znajdzie sie ktos kto dla usprawiedliwienia wlasnego wygodnictwa, lenistwa, powie "inni to maja dobrze" , ( czasem , nawet " bo na pewno ukradli" ). Nie naleze do elity bogatych, ale uklada mi sie dobrze i nie mam powodow do narzekan, kiedys bylo mi z tego powodu glupio- ze ja mam dobra pensje a inni klepia biede.. ale w koncu uswiadomilam sobie ze moj obecny status zawdzieczam temu ze sie nie poddalam, kiedy nie dostalam sie na studia po pierwszym egzaminie, ze przez lata pracowalam za grosze, byle zdobyc doswiadczenie, a na egzaminy do uprawnien pozyczylam pieniadze, bo bylam wtedy bezrobotna.. Magoda -masz fajnie- nie dlatego ze tak Ci latwo ( bo nie jest ), ale dlatego ze robisz to o czym marzylas, mialas odwage i przede wszystkim determinacje zeby o to walczyc. Ja rowniez, teraz z determinacja walcze o moj dom- tak jak Ty kiedys o swoj. Tylko za jakie grzechy mamy sie za to tlumaczyc i przepraszac? Bo mamy sile i zgadzamy sie poswiecic cos aby zdobyc nasze marzenia? Wierze ze burzy Ci sie krew, czesem nie warto sie juz tlumaczyc, bo to i tak nie dotrze.. Cieple pozdrowienia i cieszenia sie pelna geba wszystkim co masz :)
    ps. mnie sie wydaje ze czasem komentarz- "ale ci fajnie, tez bym tak chciala" nie oznacza zadnej krytyki czy wytykania, tylko tesknote za tym aby miec odwage powalczyc o to co bliskie sercu

    OdpowiedzUsuń
  23. Zmorko - w październiku jak tylko złapię wolną chwilę puszczam Ci maila. Dziękuję!
    Agato.art - serdeczności!
    Asiu - nie mam słów! A jak ja się cieszę, że są tacy ludzie jak Wy!
    Anno z daleka - nie trzeba być siostrą , czasy takie były.Wszyscy mamy to samo za sobą. Pozdrawiam najserdeczniej.
    Sanezir - dzięki za wizytę i dobre słowo. Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  24. Magodo, masz żelazne nerwy. Mnie momentalnie "skręciło" za złości po przeczytaniu TEGO komentarza. I wiele myślałam o tym od tego czasu. Wiem, że zawsze się znajdzie ktoś uboższy, w gorzsej sytuacji bo "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej".
    To, że masz dom w pięknym miejscu i zarabiasz na życie tak jak to sobie wymarzyłaś nie zwalnia Cię od ciągłej pracy i troski o to co posiadasz. Może ktoś pomyśli ogladając cudne zdjęcia, że jesteś Panią Na Włościach ale niech pomyśli, że jesteś tam również sprzataczką, kucharką, praczką, ogrodniczką, zaopatrzeniowcem, szwaczką, ksiegową...
    Można zbudować dom a potem nic nie robić i po 10 latach "obudzić" się w zagrzybionej chałupie w chszczach z niespłaconymi długami.
    To co masz nie spadło Ci z nieba i żadne krasnoludki nie będą sprzątać i remontować Twojego domu.
    Może w tym komentarzu ktoś pomylił skromne życie z biedą? Bo wiadomo, że jest sporo ludzi w takiej sytuacji: zero wykształcenia, zero pieniędzy plus niezachwiana wiara że nic się nie da zrobić. I pasuje tu jak ulał dość brutalne powiedzenie: czemuś biedny? boś głupi, czemyś głupi? boś biedny.
    Więc chwała wszystkim tym co chcą i mają odwagę coś w życiu osiągnąć; i wiele prawdy jest powiedzonku, że "pieniądze to nie wszystko". Trzeba chcieć coś zrobić a nie tylko podniecać się stanem posiadania innych.

    Pozdrawiam serdecznie
    Dorota, cicha wielbicielka Twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  25. Hello, just want to say that you have a very beautiful home and the place where you live seems so nice to me. I had some troubles translating your page so I don´t understand for the moment, I´ll try later.
    María Cecilia, from Chile, southamerica

    OdpowiedzUsuń
  26. zawsze się znajdzie, ktoś życzliwy, żeby dokopać (a na tyle leniwy, żeby nie podjąć starań o zmianę własnego losu), zawsze świat innych wydaje się naturalnie dany z góry godny zawiści. Próżno pytać się dlaczego takie postawy się pojawiają. Dlaczego dresiarze nienawidzą studentów? bo zaraz skończą studia, dostaną fajną pracę - ale samemu zakasać rękawy i uczyć się codziennie po nocach... Wszyscy lenie przejawiają postawę roszczeniową wobec świata, wszystko to im się należy i najlepiej bez wysiłku.
    Ja też bym się wkurzyła. Wzrusz ramionami i spójrz ile osób tak o Tobie NIE MYŚLI. Buśki, Ania

    OdpowiedzUsuń
  27. Ah, wspomnienia, wspomnienia. Inne to byly czasy. Warto ich nie zapominac. Podziwiam Twoja pewnosc : tu i teraz. Ja mam tyle watpliwosci...
    Piekny obrus. Uwielbiam szyc. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ehhh...dziwny ten anonimowy, jakiś nieszczęśliwy chyba:)
    Pamiętam niestety to o czym piszesz, az za dobrze, gdy wystawałam godzinami w kolejkach , pamiętam ciążę, której prawie nie było widac, więc musiałam stać tak jak inni do samego końca..pamiętam jak we trzy ( ja, babcia i mama)po nocach warowałysmy w sklepach za bobofrutami dla Magdy, bo sprzedawali tylko po 5 buteleczek na głowę:)Trzymam na pamiątkę jeszcze Madzi kartkę "0" na mięso:)
    Ale wiesz co, dlatego,że człowiek pamięta, bardziej cieszy to, co się ma teraz:)Prawda?
    buziaki Jagódko!

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie trafiłam na Twój blog i od razu przeczytałam ten wpis. Jestem wprawdzie z młodszego pokolenia, kartki pamiętam z wczesnego dzieciństwa i czołgi w stanie wojennym tak samo. Ale jak słyszę, że wtedy było lepiej, że właśnie było dla każdego po równo, że teraz się "należy" , bo przecież wtedy się należało, to mnie trafia. Walczę ciągle właśnie z takimi zaszłościami, należy się, bo......
    Ale jestem dobrej myśli, w końcu się ludzie nauczą, że mają to na co zapracowali, a nie co państwo dało.......

    OdpowiedzUsuń
  30. Już od jakiegoś czasu z przyjemnością zaglądam na tego bloga. Pierwszy raz zajrzałam z ciekawości, tak żeby sprawdzić, co to za miejsce, które widnieje aż w tylu zakładkach w „ulubionych”? Teraz sama z niecierpliwością wypatruję tu kolejnych notek:) Sama byłam „o krok” zaledwie od podjęcia takiej decyzji, prowadzenia gospodarstwa agroturystycznego. Jak sobie przypomnę jak biegałam na targi turystyczne, wprost zamęczając pytaniami napotkane tam gospodynie wiejskie… Patrzyły na mnie jakoś dziwnie, jakby chciały powiedzieć, o co się tej miastowej tak właściwie rozchodzi?:) Ale jak przyszło co do czego i trzeba było podjąć ostateczną decyzję…stchórzyłam i wycofałam się. Owszem, kupiłam domek na wsi, ale… w bezpiecznej odległości od wielkiego miasta, domek stojący w środku małej wioseczki, w regionie nie wymienianym raczej jako atrakcyjny turystycznie na czołowych miejscach. Ale teraz, z perspektywy czasu to sobie myślę, że chyba dobrze, że tak się stało. Widzę bowiem, że do takiego „interesu” trzeba być człowiekiem bardzo otwartym na ludzi, a ja, niestety taka nie jestem. A bez tego nie ma co marzyć o sukcesie w tej „branży”. Same, najpiękniejsze nawet okoliczności przyrody, czy najśliczniejsze nawet wnętrza…nie wystarczą, żeby „ściągnąć” do siebie turystów. Bowiem miejsce tworzą LUDZIE, to oni nadają klimat i sprawiają, że miejsce staje się magiczne:) I Wam się udało te trzy elementy w pięknym stylu połączyć: wspaniali, pracowici Gospodarze, śliczna, z wielkim smakiem urządzona chata + dary natury czyli Bieszczady:) Tak się tylko zastanawiam jak dajecie radę „udźwignąć” taki ciężar, bo aż w tylu komentarzach przewija się motyw, że właśnie realizujecie czyjeś marzenia?:)) Poniekąd, po trosze także i moje…Tylko o ileż bezpieczniej jest sobie marzyć, a ile trzeba odwagi, determinacji, zapału, pieniędzy!, żeby zaryzykować i realizować marzenia tak naprawdę, tak w rzeczywistości? …Ale tego ten tylko się dowie, kto tak uczynił. Wy, drodzy mieszkańcy Chaty Magoda już jesteście o tę wiedzę bogatsi i dobrze Jagodo, że choć częścią tej wiedzy chcesz się z nami, czytelnikami Twoich postów dzielić:) Serdecznie pozdrawiam z nizin i przepraszam, że zajęłam aż tyle miejsca w komentarzach:) Ewa

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciesze się, że moje rady na coś się komuś przydały :) Wprawdzie komunizm to juz nie moja trauma, bo jestem za młoda, niemniej jednak wiem o czym piszesz. I nie przejmuj się głupimi komentarzami nieświadomych ludzi - ci, którym się chce musza być impregnowani na beznadzieję innych, nie daj się zarazić !

    OdpowiedzUsuń
  32. tak, zazdrość ludzka nie zna granic...
    owszem i ja zazdroszczę Tobie :)) ale przede wszystkim odwagi, determinacji, świetnego pomysłu na życie :)) to taka "dobra" zazdrość :)) bo podziwiam Was :)) bo podglądając Twój, Wasz dom widzę jakimi jesteście ludźmi... i chciałabym być taka jak Wy :)) wiem, że mądrość życiową zdobywa się latami... i to jakim jesteś Człowiekiem (zdecydowanie przez duże "C"!!) "zawdzięczasz" właśnie życiu, do którego nie chcesz wracać we wspomnieniach...

    pamiętam z dzieciństwa puste półki i buty na talony i jescze, że stałam w kilometroweej kolejce by kupić wymarzony piórnik chiński zamykany na magnes i gumkę pachnącą... pamiętam szare torby z cukrem i mąką i w zasadzie szarość dookoła... i moje kolorowe sukienki, które szyła mi Mama (piękne z aksamitu z marszczonym karczkiem wyszywanym zlotą nitką) i jeszcze te letnie, robione na szydełku... i naprawdę swojego dzieciństwa nie zamieniłabym na żadne inne... domków dla lalek z pudełek po butach... szkatułek uszytych z widokówek... Disneya w Święta, sekretów robionych z kwiatów i kolorowych szkiełek... wiem, że upraszczam, że życie nie było takie kolorowe... ale wolę pamiętać to niż puste półki w sklepach, kartki na mięso i słone masło z darów... i małą sąsiadkę, która utopiła się w Parsęcie i rozpacz Jej Rodziców...

    pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  33. just loved your blog the house and the photos. I'll add you to my favourite blog list, ok?! have a lovely night,
    Rosa from Portugal

    OdpowiedzUsuń
  34. "Cicha" Doroto - serdecznie Cię witam i dziękuję za tak pełne zrozumienia i sympatii słowa. Pozdrawiam Cię!
    Maria Cecilia - thank you! You are so far! Many greetings!
    Aniu - dzięki! Uściski!
    Elu - zazdroszczę, ja szyć nie lubię, bo szycie wymaga cierpliwości a tego mi natura poskąpiła. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    Alpio - ja też mam taka nadzieję. Dzięki!
    Ewo - miło mi Cię powitać, warto walczyć o swoje marzenia. Życzę Ci ich spełnienia. Pozdrawiam najserdeczniej!
    Anne - dziękuję! Dużo radości Ci życzę. Uściski.
    Prawda Eliza - każdego dnia się cieszę. Pozdrawiam gorąco i myślę o Tobie..

    OdpowiedzUsuń
  35. Z racji mojego wieku, ale również sytuacji rodzinnej - wiem, o czym piszesz...
    Dla mnie nie są to z obrazy dzieciństwa, czy wspomnienia rodziców...

    Ściskam Cię i tulę mocno :))

    Bubeńka cudna! Jak zawsz ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. I ja pamietam temte czasy i to dość dobrze i doświadczyłam na własnej skórze prawie wzystkiego o czym piszesz.....
    Przede wszystkim Was podziwiam!
    Za sposób na życie
    Za to jak do tego doszliście
    I za to, ile ciąglew starań musicie wkładać w to, żeby to funkcjonowało.....

    Jak tu zaglądam (nałogowo, kukam po kilka razy dzinnie czy nie ma czegoś nowego:) to czuję sie jak u pana Boga za piecem:)
    Dobrze mi tu.....

    I zazdroszczę:) ale nie napiszę niestety bo zazdroszczę Wam tak pozytywnie
    odwagi
    pomysłów
    pracowitości

    Ale chyba przde wszystkim jestem niezmiernie wdzięczna, bo nagle uwierzyłam, że jak się czegoś bardzo chce przy odpowiedniej determinacji i zaanagażowaniu mozna do tego dojść....
    I choć nie mam powodów do narzekań jakiś wielkiich to wiem, że to co dotąd było w sferze marzeń jest w moim zasięgu.....

    Co do tych czy tez tego przywoływanego wpisu w komentarzach - nie czytałam.....
    Ale wredności internetowych ludzi doświadczyłam na własnej skórze....
    Mi nie starczyło odwagi, żeby moje opowieściami o moim Katulowisku dalej dzielić się z innymi i strona zniknęła z wirtualnego świata....

    Niestety, muisz byc świadoma, że takie wpisy będą się pojawiać, ale musisz się uzbroić w cierpliwość, odporność i odwagę na to, żeby przez nie przechodzić....
    Może po prostu ignoruj....

    Tylko jak się patrzy na Twój świat, tak nasycony dobrem, ciepłem, radością, wrazliwością to trudno tą Twoją odporność sobie wyobrazić....

    Zobacz jednak ilu normalnych, dobrych Ludzi od razu, niczym prywatne wojsko stanęło w Twojej obronie:)
    Chyba jest nas więcej niźli wrednych, złosliwych co?:)

    O obrusach nie napiszę bo każdy najmniejszy rozpoznawalny fragmencik Twojego Królestwa wprawia mnie odkąd tu trafiłam w zachwyt....

    Pozdrawiam cieplutko i z szacunkiem do ziemi się kłaniam:)

    Szycia też nie lubię, nie mam cierpliwości, tym barzdiej Cie podziwiam
    Katula

    OdpowiedzUsuń
  37. Obserwuję już dłużej, ale teraz odważyłam się napisac.
    Czytając już od początku widziałam, że sama zapracowałaś na swoje życie, na ten górski dom, na te codzienne piękne widoki, na Macka... na wszystko czego ludzie Ci zazdrosczą.
    Ja jestem zazdrośnicą wielką i zazdroszczę Ci... ale nie konkretnie domu, ogrodu, gór... tylko samej Ciebie. Tego, że jesteś cudowną, dobrą osobą, która wie czego chce i potrafi to wprowadzic w życie sama. Swoimi rękami. Która jest bardzo pracowita i zorganizowana, cierpliwa i zdolna. Taką Cię widzę i wierzę, że zostaniesz taka na zawsze.

    Tamte czasy znam tylko z opowiadań rodziców i dziadków, dlatego domyślam, się jak musiało byc ciężko.

    Muszę się przyznac, że już nie raz śniłaś mi się. Że gdzieś nagle wyrastała z podziemi Chata Magoda z wszystkimi mieszkańcami i nawet we śnie byliście tymi cudownymi ludźmi i chciało się do Was przyjśc, porozmawiac i zaprzyjaźnic.

    Szczerze mówiąc nie ma chyba teraz dnia, w którym bym o Was nie myślała...

    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo szcześcia i cierpliwości do ignorowania takiego gadania.
    Fairy [Agata]

    OdpowiedzUsuń
  38. POzdrawiam bardzo, bardzo serdecznie.
    I ja Ci zazdroszczę...tego, że jesteś taka zorganizowana, pracowita, wyrozumiała, cierpliwa i skromna.Że potrafisz walczyć o swe marzenia i je spełniać. Ale najbardziej Ci zazdroszczę, że potrafisz walczyć i bronić swego zdania, choćby miało Ci to przyspozyć wrogów.U mnie najgorsze jest to,że brak mi wiary w siebie, że warto... I nie potrafię bronić swego zdania, dla swietego spokoju przyznaje rację innym. Potem to odwraca się przeciwko mnie, ale jest już za póżno by cokolwiek wyjaśniać, bo wtedy wychodzę na idiotkę. Nie potrafię sie chwalić swoimi sukcesami( nie mylić ze sprawami np.finansowymi), ale to,uważam, wina moich rodziców-pokolenie lat 30- tych( nie wypada się chwalić bo innym może być przykro, bąż skromna, nie oczekuj pochwał itp.) Ale obiecuję, że wezmę się w garść...i to dzięki Tobie.
    Jeszcze raz pozdrawiam, i nie przejmuj się jakimiś anonimami.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale dlaczego utozsamiasz zazdrosc z zawiscia? Przeciez to dwa rozne uczucia?!
    "Zazdroszcze ci", w twoim przypadku oznacza "Podziwiam. Masz sliczny dom. Mieszkasz w cudownym miejscu. Otacza cie piekno." W przeciwienstwie do wypowiedzi powyzej nie stwierdzilabym "przestan sie usprawiedliwiac". Powiedzialabym raczej "przestan narzekac". Piszesz fajnego bloga, robisz super zdjecia. Nie wiem tylko czemu co jakis czas wrzucasz dziwaczny tekst o tym jak to ci bylo zle. "Masz piekny dom, zazdroszcze ci". I twoja odp. "Co ty tam wiesz. W dziecinstwie niczego nie mialam i musialam nosic obrzydliwe rajstopki. Chcesz sie zamienic?". Dlaczego nie cieszysz sie tym podziwem? Obrzydliwe rajstopki miala wiekszosc Polakow. Moje to byly koszmarne juniorki. Buty, niedosc, ze byly paskudne to jeszcze uwieraly i obcieraly nogi. W przeciwienstwie do ciebie nie mialam wyboru i nie moglam zrezygnowac z ponczoch z paskiem. Mialam tylko juniorki i nic innego.
    Nie przeszkadza mi to podziwiac zdjec, ktore ogladam na twoim blogu. Nie przeszkadza mi to zachwycac sie twoim domem. I to, ze musisz pracowac, by taki stan osiagnac w niczym mojego zachwytu nie zmniejsza. Bo pracuje wiekszosc z nas. Ciesz sie tym. Tym, ze masz gosci i mozesz zajmowac sie nimi od rana do nocy. Tym, ze pracujesz, a mimo tego masz czas na spacery. Tym, ze pracujesz tylko w sezonie. Ciesz sie. Nie narzekaj. Pomysl o tych wszystkich, dla ktorych sezon "od rana do nocy" trwa caly rok. O tych wszystkich, dla ktorych "od rana do nocy" faktycznie oznacza od rana do nocy i nie moga sobie pozwolic na spacery.
    I ciesz sie. I nie proponuj pakietu na wymiane. Wiekszosc Polakow ma takie same wspomnienia jak i ty.

    OdpowiedzUsuń
  40. Muszę przyznać, że jestem całkowicie zgadzam się z tobą. ! Dobry blog! Jeśli chcesz zmienić swoje włosy, test moim blogu, być może znajdziesz kilka koncepcji, w szczególności rodzaju średniej długości włosów cienkich włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Hey bardzo ładny blog! Man .. Piękne .. Amazing .. Będę zakładkę blogu i podejmuje także kanałów ...

    OdpowiedzUsuń
  42. hey all, I was just checkin’ out this blog and I really admire the idea of the article, and don't have anything to do, so if anybody wish to to have an engrossing convo about it, please contact me on AIM, my title is heather smith

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu