środa, 26 lutego 2014

Pimpek a tajemnice wszechświata


Pimpek ma pysk rottweilera i wzrost jamnika, na krótkich i niemiłosiernie krzywych łapkach bez problemu przechodzi pod brzuchami naszych piesków. Lecz zrobiłby błąd ten, kto zlekceważył by tę psią biedę. Pimpek jest wyjątkowy! Nie pamiętam kiedy zaczął nam towarzyszyć na spacerach. W pewnym momencie przechadzki z pieskami po prostu widzę, że jest, dołączył. Jego spryt imponuje mi od początku znajomości, z racji nikczemnej postaci mówię do niego Pimpek a on od pierwszego razu na owo imię reaguje. Byskawicznie nas rozszyfrował, wie jak ma się zachować by być miłym towarzyszem spaceru, wie kiedy gonić przed siebie z radością a kiedy przystanąć i sprawdzić, czy nadążamy za nim. Wie kiedy trzymać się nas blisko: na przykład przy jednym z domów swoje terytorium ma bardzo niesympatyczny pies, rzucający się z zębami na Pimpka - jednak kiedy maluch chowa się za plecami Buby, jest bezpieczny. Wiedział od razu, że z dwóch panien Buba jest ważniejsza. To u niej sprawdza i weryfikuje wszystko, to jej słucha, przed nią kładzie się na pleckach i pokazuje śmieszny, mały brzuszek.
Maluch ma gdzieś we wsi swoją michę ale nie jest domatorem, woli biegać po okolicy i widać, że nie nadawałby się na kanapowca nie tylko dlatego, że jest zawsze bardzo ufajdany w krowim lub końskim nawozie. Pimpek jest wolny i niezależny, tak jak nagle się pojawia, ze spotkania z nami czerpiąc widoczną przyjemność, tak samo znienacka znika.
Jest zdrowy, energiczny i bardzo pozytywny. Mimo, że waży góra 2 kilogramy, to ma tak silną osobowość, że nie sposób nie darzyć go szacunkiem. Psy na wsi nie mają lekko, większość z nich całe życie spędza z krótkim łańcuchem uwieszonym u szyi. On jednak jakoś, nie wiem jak, zdobył dla siebie status psa wolnego. Wiedzie życie pełne ważeń, przygód ale też niebezpieczeństw - zwłaszcza dla takiego małego psiaka. Jest bezprzykładnie odważny i sprytny. Obserwuję go na spacerach, coraz lepiej go poznaję i coraz bardziej go podziwiam.

Zainspirował mnie do wielu refleksji. Uczę się od niego jeszcze w większym stopniu niż od Buby i Bezy relacji z Uniwersum. Zabrzmiało górnolotnie? Jednak to proste.

Wszechświat można poznawać na różne sposoby.

Jeden z nich - ten naukowy jest mi niedostępny. Nie posiadam niestety mózgu geniusza i nie rozgryzę żadnego z problemów milenijnych.
Oczywiście wiem o dowodzie Perelmana i z radością przyjmuję, że wszechświat nie przypomina pączka z dziurką, jednak kiedy po raz pierwszy usłyszałam brzmienie hipotezy Poincarego: „każda trójwymiarowa zwarta i jednospójna rozmaitość topologiczna bez brzegu  jest homeomorficzna ze sferą trójwymiarową poczułam się jak miś Puchatek czyli stworzenie o bardzo małym rozumku. Lekko tylko pocieszyła mnie wiadomość że doświadczeni matematycy potrzebowali aż czterech lat, aby sprawdzić poprawność wywodu Perelmana.

Bardzo pociągająca jest hipoteza Riemana: „ część rzeczywista  każdego nietrywialnego zera funkcji dzeta jest równa ½”, ponieważ opiera się na zagadce liczb pierwszych - bardzo wciągające zagadnienie, cały wszechświat jest prawdopodobnie zakodowany według ich klucza. Jeśli ktoś ma ochotę wygrać milion dolarów to nadal jest w tym przypadku do wzięcia. Ja odpadam.
Zastanawiam się czy to ja jestem tak głupia czy też mózgi tych matematyków i astrofizyków są zbudowane z innego niż mój materiału?



Mnie pozostaje wierzyć, że ci Ludzie - Mózgi wiedzą co twierdzą.

Jest  też inny sposób: patrzeć i słuchać. Nie myśleć - patrzeć na świat co nas otacza i słuchać siebie. Miałam w swym życiu szczęście poznać ludzi, którzy umieją tak patrzeć i tak słuchać, że mogą wędrować w przestrzeniach Kosmosu nie ruszając się z własnej kuchni. Ja też słucham, i patrzę. Odkrywam proporcje i prostotę wielu rzeczy. To oczywiście jest śmiesznie mało w porównaniu z takim na przykład Pimpkiem, który tajemnicę życia ma w jednej łapie.



Piękną mieliśmy zimę tej wiosny:) Zamiast zaplanowanej sesji zimowych Bieszczadów udało mi się zrobić kilkanaście fotek, które poniżej prezentuję.
Chata bojkowska w śnieżnej zadymce i w słońcu, pieski, wschody i zachody i inne takie tam:









Zdjęcia przyrody ożywiającej nasz dom:

 
 
 
 
 


 
 
Od pewnego czasu goście skarżyli się na łóżka w pokoju chińskim no to Maciek w wolnej chwili zrobił nowe łóżka do tego pokoju, oczywiście tematyczne:


Kiedy przyjeżdżały do nas nasze dzieci to albo wybieraliśmy porę kiedy nie ma gości (listopad lub marzec) albo musiały spać w namiocie (zimą ciężko) lub na rozkładanym pod biurkiem materacu. Odczuwaliśmy dotkliwie brak miejsca dla naszych gości. No i się udało! do maleńkiego pokoiku na poddaszu powędrowały stuningowane łóżka z pokoju chińskiego, kilka pamiątek z podróży, które jakby się umówiły by cieszyć oko energetyczną czerwienią: berberyjski kilim, masajski naszyjnik, narzuty już sama nie pamiętam skąd. Całości dopełnia duże lustro z okiennej ramy, rustykalna, biała serwetka na czerwonym tle w innej ramie z okna, poduchy i stara lampka zreanimowane pokrowcami uszytymi z pościeli nabytej w szmateksie. A na podłodze położyłam zrobiony na drutach dywanik z owczej wełny.





 
 


Dzięki Unii Europejskiej wieś polska staje się bardzo egzotyczna. Jak były dopłaty do hodowli strusi, pojawiły się  strusie, dopłacano do lam na ten przykład, polska wieś lamą stała. Teraz mamy krowy szkockie :) Ładne.


Pierwsze oznaki wiosny:






Na pewno nie uda mi się zajrzeć tutaj przed Wielkanocą, podam Wam przepis na świąteczny przysmak, który zawsze jako pierwszy znika z wielkanocnego stołu. Z powodu, że PYSZNY!

Pascha.


Potrzebujemy: 75 dkg sera twarogowego, 5 dkg masła. 1/2 szklanki cukru pudru, 1 puszka gruszek w syropie, 2 łyżki żelatyny.

Gruszki osączamy z zalewy, której nie wypijamy bo będzie jeszcze potrzebna :) Gruszki kroimy na małe kawałki. Masło ucieramy ze zmielonym serem i cukrem. Dodajemy gruszki i rozpuszczoną w sropie z gruszek żelatynę. Miseczkę wykładamy gazą, wkłądamy masa i wstawiamy miseczkę do lodówki. Jak masa zastygnie przekłądamy miseczkę do góry dnem nad tależykiem, zabieramy gazę i Tadam!

Smacznego, wiosennego, świątecznego i najlepszego!!!


P.S. To co mi dzisiaj wyprawiał blogger z czcionką to mistrzostwo świata. Nie wiem jak post będzie wyglądał po opublikowaniu. Trudno!


 

67 komentarzy:

  1. Chyba jestem pierwsza i fajnie, że się odezwałaś. Oj, wyglądałam tego postu codziennie. U was jak zwykle pięknie, taki spokój bije z tych zdjęć ( dla mnie , bo Ty pewnie masz jak zwykle dużo pracy). Czcionka szaleje, ale co tam. U nas końcówka ferii zimowych, zimowych tylko z nazwy bo śniegu już nie ma, świeci słoneczko id rana i już już zabrałam się za porządkowanie podwórka po zimie. Błotko na drodze niczym u nas w lasach. Pozdrawiam. Ila z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. A już myślałam, że może w Bieszczadach była prawdziwa zima. Ja w tym roku nawet jeden raz nie założyłam synkowi kombinezonu, a mąż do tej pory śmieje się ze śniegowców, które kupiłam małemu :) Kto to wiedział, że śniegu nie będzie! Ale jeden raz udało nam się pozjeżdżać na sankach. Spadło tylko kilka centymetrów śniegu i wystawała spod niego trawa. Ludzie patrzyli się na nas jak na dziwaków, bo tylko my szaleliśmy na górce, ale co tam. Ważne, że sanki mimo lichej zimy zaliczone :) Pozdrawiam serdecznie z dalekiego Wrocławia

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba telepatia, wczoraj przeglądałam Twoje stare posty i zatęskniło mi się za nowym i oto jest:)). Wszyscy tęsknią za zimą, a przecież wiosna taka piękna, choć przed terminem.Zdjęcia psio-kociego towarzystwa śliczne, a mądrość zwierzaków przeskakuje naszą.Nowy pokoik bardzo mi się podoba, a nawet coś podpatrzyłam i być może wykorzystam przy wiosennych przemeblowaniach.Pozdrawiam wiosennie z drugiego końca Polski:)). Małgosia.

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniale,że się odezwałaś !,
    piękne zdjęcia! jak zwykle, umnie też zima lekka była ,tylko 1 x miotłą śnieg zamiatałam
    zdjęcie rozmokniętej drogi ! już nie będę na swoja narzekać!
    pokoik z klimatem powstał!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrowienia ciepłe Jagodo, pogodnej wiosny i wesołych Świąt jeżeli faktycznie tu przed świętami nie zajrzysz:):)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny ten dywanik :) A psa po takiej wycieczce to kto kąpał? :P A przepis na paschę wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błoto na pieskach to nasza codzienność , przyzwyczajeni jesteśmy :) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Miło, Jagódko, Cię znowu poczytać. Teraz to nawet nie czytam, ale słyszę to co napisałaś :). Dzięki za przepis na paschę, bo takiej nie znałam. Zdjęcia jak zwykle piękne. Ale zakochałam się w tym, na którym Bury i Kićka w oknie siedzą. Ech, dołączyłabym do nich. Wszystkiego dobrego. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj miło byłoby znów się spotkać!!! Do serca przytulam!

      Usuń
  8. Jagódko Kochana! Jak dobrze, że piszesz :)
    Znać takiego Pimpka to zaszczyt. One nie z każdym na spacer pójdą, nie z każdym będą rozmawiać i harcować po łąkach.
    Pokoik dla gości cudny! Zastanawiam się tylko kiedy Maciek znalazł "wolną chwilę" na robienie łóżek. Czy Wy czasem śpicie? A może bieszczadzkie powietrze daje jakieś turbodoładowanie? To ja poproszę trochę w słoiku :)
    Pascha z gruszkami! Takiej nie załam. Mój mąż kocha gruszki więc zagosci na naszym stole z pewnością :)
    Widoki u Was bosski, podobnie jak zwierzaki.
    Ale psice szczęśliwe takie tumazane w tym błocie. Tylko jak pomyslałam o podłogach po... ;)
    Uściski serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściski mocne wspaniała kobieto!!!

      Usuń
  9. Wspaniałe zdjęcia - z wielką przyjemnością obejrzałam cały blog -- pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zawsze przecudnie tu, aż nie chce się odchodzić od monitora :) Ciepło, swojsko, klimatycznie jak w bajce, jak w zamglonym dziecięcym wspomnieniu, jak w piosence "W moim magicznym domu"... Właśnie, MAGICZNIE. To dobre słowo. U Was święta Bożego Narodzenia z pewnością wciąż mają ten klimat którego ostatnio próżno szukać w wielkich miastach, ile ja bym dała, aby go jeszcze kiedyś poczuć. Zastanawiam się, czy to wina mojego wieku i już innej perspektywy, czy jednak "czynników zewnętrznych"...
    Podziwiam każdy szczegół ze zdjęć, podziwiam umiejętność oddawania urody miejsc i sytuacji poprzez fotografowanie. Pewnie pyłek kurzu pod szafą umiałabyś przecudnie sfotografować i oddać (nota bene - czy u Was coś takiego w ogóle ma rację bytu :)? Nie wydaje mi się i to też zadziwia)
    I podziwiam rozliczne talenty - stolarski, dekoratorski, wreszcie - pisarski :)
    Pozdrawiam z dalekiego Wrocławia - nasze sanki nawet nie zdjęte z pawlacza w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi pyłkami to przesadziłaś :)) Mamy normalny dom. Pozdrawiam najserdeczniej!!!

      Usuń
  11. Pimpek kapitalny,mądry piesek i napewno czuje,że razem tworzycie fajną "ferajnę".
    Pozdrowienia M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pimpek jest świetny :)) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Przyroda ożywiająca dom, na mnie działa uspokajająco i rozczulająco. A błotne kąpiele zdecydowanie energetycznie! Też pomyślałam o podłodze, ale nic to wyschnie, skruszeje i się zamiecie :D Szkockie krowy ładne i chyba są mniejsze? Będzie mleko w szkocką kratę ;D
    Pokoik bardzo inspirujący, szczególnie ta ozdoba w koszyczku na łóżku.
    Pozdrawiam z nad morza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieszczady pozdrawiają Nadmorze :)!!!

      Usuń
  13. Jak milo Cie Jagodo "uslyszec" i znowu poczuc dobre klimaty, obejrzec urokliwe wnetrza, przytulic sie do futrzakow i troszke pozazdroscic, choc wiem, ze to wszystko jest okupione codzienna, ciezka praca. Oczekujac juz nastepnego postu przesylam serdecznosci swiateczne i na dalszy czas. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesołych Świąt! Uściski posyłam!

      Usuń
  14. Buba i Beza ubłocone...the best.Pozdrawiam Cie serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze ,ze jednak od czasu do czasu cos nam przekazujesz, bo brakuje Cie w blogosferze, a Twoje wpisy podbudowuja nawet tutaj w Wenezueli, gdzie sytuacja nie za bardzo... mowiac delikatnie. Pokoik z czerwienia przeprzytulny, bardzo mi sie podoba ten naszyjnik afrykanski. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Grażyno! Trzymam kciuki za sytuację i pozdrawiam!!!

      Usuń
  16. Ach, lubię Twoje niespodziewane wpisy, Jagodo! Bo ważne. I tym cenniejsze, że nieczęste przecież.
    No i wspaniale jest pooglądać cudowne miejsca i Wasze wspaniałe zwierzęta. Tym razem, chociażem kociara, pierwsze miejsce dla Buby i Bezy w błotnej kąpieli. :)

    Bardzo ciepło i słonecznie pozdrawiam z góry mapy. :)

    PS. Przepis na paschę wydaje się prosty, czyli akurat na miarę moich talentów kulinarnych, więc chyba wypróbuję. Jeśli tak, wiedz, że kilka chwil Wielkanocy spędzisz w naszym domu - za pośrednictwem opisanego przysmaku. Lub raczej ja wirtualnie pobędę w Waszej cudownej Chacie. :)

    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paschę Polecam z czystym sumieniem, jest znakomita!
      Uściski ślę!

      Usuń
  17. A propos paschy - ja też nabrałam ochoty na zrobienie jej i spróbowanie, zastanawiam się tylko, czy wyszłaby smaczna z brzoskwiniami z puszki zamiast gruszek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, mogą być brzoskwinie :) Tylko nie zapomnij osączyć. Smacznego!

      Usuń
  18. Jagodko,
    dziekuje za przepis na pasche, moze sie wreszcie zbiore w sobie i zrobie:))
    A poza tym marzy mi sie wypad w Bieszczady, by to wszystko "namacalnie zobaczyc", no i pogadac...
    Sciskam, Kasia z Alzacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło byłoby się spotkać:) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  19. Znów się cieszę, że jest co czytać, co oglądać, jak zawsze u Ciebie. Szkoda, że tak długo trzeba będzie czekać na kolejny post.
    Paschę obiecuję sobie zrobić co roku, od wielu lat. Może tym razem się uda? Pokój na poddaszu super, poduchy i abażur dodają mu uroku, a lustro ... cóż też takie chcę;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  20. Znów się cieszę, że jest co czytać, co oglądać, jak zawsze u Ciebie. Szkoda, że tak długo trzeba będzie czekać na kolejny post.
    Paschę obiecuję sobie zrobić co roku, od wielu lat. Może tym razem się uda? Pokój na poddaszu super, poduchy i abażur dodają mu uroku, a lustro ... cóż też takie chcę;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  21. Od rana w dobrym nastroju bo mogłam Panią odwiedzić Pani Jagódko. Co prawda wirtualnie, ale dobre i to :) Nie zamieniłabym swojej Suni 'Pimpki' (suczka kundelka) na innego rasowego. Nie ma drugiego mądrzejszego pieska, a i nie jeden człowiek mógłby się od niej wiele nauczyć :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę wyściskać ode mnie swoją "Pimpkę" )))

      Usuń
  22. Świat wg. Pimpka :) no cusz, nic nowego pod słońcem, a o ile życie i świat byłyby piękniejsze. wystarczyłoby, żeby ludzie pamiętali gdzie jest ich miejsce.
    w tym bezsensownym pędzie ludzkość powoli zbliża się do" koziego rogu". sądząc, ze wypadła jakiejś innej, lepszej sroce spod ogona za nic ma świat, który ja otacza. a wystarczy pierwsza z brzegu wichura, parę zerwanych kabli, zero internetów i panika. niestety takie lekcje mało komu w głowach przestawiają. szczerze mówiąc wcale ludzkości dobrze nie życzę, żałuję tylko, ze moje dzieci będą żyły w tym coraz bardziej popierdolonym (sorry ale tak) świecie. tylko powrót do jaskiń i krzesanie ognia przywrócić może równowagę, nie na długo niestety :/
    błoto prawie jak u nas ;D a pascha bez rodzynkufff i skórki pomarańczowej ????? u nas by nie przeszła ;P musi być twaróg, masło, jajca cukier, rodzynki, skórka, suszone morele i grubo siekane migdały.
    ukłony, specjalne głaski dla Burego i uszanowanie dla filozofa Pimpka (panowie Perlman i Riemann mogą mu pazury czyścić, jesssu co za metabełkot)

    OdpowiedzUsuń
  23. ps. my mieszkaliśmy w chińskim (chyba), rzeczywiście coś chyba skrzypiały wyrka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, tak to ten sam chiński ) Teraz łóżka ma najwygodniejsze na świecie :)))
      Co do tego co nazwałaś metabełkotem to chciałabym aby tak sobie umieli pobełkotać ci wszyscy ludzie, którzy uważają, że nie ma problemu. Ja tak samo jak Ty - się martwię.
      A paschę jedz sobie jak chcesz - i tak Cię lubię!!!

      Usuń
  24. Ja też bardzo się cieszę na Twój wpis i szykuję niespodziankę wiosenną :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kochana najlepszą wiosenną niespodzianką jest to, jak wspaniale sobie radzi Ploteczkarnia :)) Uściski!!!

      Usuń
  25. Dziękuję jak zwykle za kolejną dawkę słowa i pięknych zdjęć.
    Śledzę Pani bloga od dawna i czasem zazdroszczę tak pięknego życia.
    Ale też nie narzekam. Szczęśliwa posiadaczka dwóch kotów, ogrodniczka z zawodu i zamiłowania.
    Pozdrawiam z beskidów.
    ps. Zapraszam na swojego bloga: http://ogrod-naturalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie i pozdrawiam najserdeczniej!

      Usuń
  26. O jak dobrze, że coś napisałaś :)) Co prawda ja jestem po stokroć gorsza, ale Ty zawsze byłaś obecna... Cóż Ci mogę napisać? Uwielbiam Cię czytać i oglądać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak to miło, że się odezwałaś! Brakuje mi Twoich zdjęć! Uściski przesyłam ;)))

      Usuń
  27. Pieknie opisałaś tajemnicę życia Pimpka! :)) Nic, tylko patrzeć i się uczyć. Piękne zdjęcia i nastrój, jak zawsze u Ciebie.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  28. T o w jaki sposób uczysz się świata jest mi bardzo bliskie. I marzę, żeby odnaleźć taką równowagę jak Wy - co widać w każdym szczególe Twoich postów, Twoich zdjęć w Twoich najprostszych czynnościach:)
    A pokój dla dzieciaków - cudny:) a dom piękny:) zima tak ajka powinna być:) i te psiaki pełne radości:I jesteś marą kobietą - wiesz, że jesteś szczęśliwa?
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy czytam Twoje wpisy, czuję się tak, jakbym weszła na wysokie wzgórze i wzięła głęboki, rozkoszny oddech. Wszystko jest w jakiś sposób inspirujące; i to, co pokazujesz, i to, o czym piszesz.
    Co do naukowych rozważań - myślę, że to kwestia hermetycznego żargonu; gdybyś znała definicje użytych pojęć, zrozumiałabyś, o co chodzi. Ja nawet nie mam zamiaru wnikać w szczegóły, moje zainteresowania z zakresu nauk ścisłych ograniczają się do czytania książek popularnonaukowych, pisanych dla ludzi, którzy edukację w tej dziedzinie zakończyli na poziomie starej matury., ale takich raczej na poziomie dla Europejczyków, nie dla Amerykanów.
    Z oznak wiosny najbardziej podoba mi się ta na trzecim zdjęciu:)
    A pascha u mnie zawsze z bakaliami; jakoś tak wychodzi, że robię ją co drugi rok i wobec tego w tym roku będzie :)
    Wesołych Świąt Wam wszystkim życzę!

    OdpowiedzUsuń
  30. Rzeczywiście przepis na paschę prosty wiec musi być smaczny, a sprawy naukowego podejścia do świata niestety nie dla mnie, i dobrze, bo nie można mieć wszystkiego, życzę pięknych Świąt Wielkiej Nocy, które na wsi zawsze są dla mnie najpiękniejsze tym bardziej w Bieszczadach, pozdrawiam serdecznie
    j
    ps. nowy pokój jest przytulny

    OdpowiedzUsuń
  31. Cóż tu napisać, aby nikogo nie powtórzyć? Chyba trudno będzie:)
    Zdjęcia fenomenalne, niezalenie od tego, kogo lub co przedstawiają są przecudowne, profesjonalne i nigdy nie mam dość oglądania ich. Po drugie wstęp o Pimpku bardzo mnie rozczulił, wzruszył. Gdyby Pimpek wiedział, jak pięknie o nim piszesz, byłby jeszcze szczęśliwszy. Mogłabyś książki pisać, a może opowiadania dla dzieci? Dużo tu mądrości i ciekawych spostrzeżeń. Kocham zwierzęta i lubię, gdy traktuje się je poważnie, a już pieski nade wszystko.
    Przez naukowe rozważania nie jestem w stanie przebrnąć, wolę pimpkowe postrzeganie świata, a głębi szukam w prostych rzeczach, sprawach, tym co widzę, słyszę, czuję.
    Oznaki wiosny w postaci błotka również doświadczam. Prawda, że goldenki są wprost stworzone do błotnych kąpieli? Właściciele może nie wykazują tak wielkiego entuzjazmu, ale psiaki są szczęśliwe. Swojemu Izerciowi umożliwiam kąpiele w morzu, mam potem piaskownicę w całym domu, ale zawsze to lepsze niż błotko.
    Co do funduszy - nie wypowiem się, bo połowa z nich to bezsensownie wydane pieniądze. Ale krówka śliczna, choć taka nie nasza, prawda?
    A deserek? Ślinka cieknie, chyba trzeba będzie wypróbować. Dziękuję za inspirację i przepis. Ja ostatnio jestem na etapie kajmakowo- daktylowego tortu bezowego, który znika tak błyskawicznie, jak jeszcze żadne ciacho w rodzinie.
    Życzę Ci spokojnych, wiosennych, pełnych miłości i ciepła Świąt Wielkanocnych. Życzę Ci kolejnych Pimpków, kolejnych dobrych ludzi, kolejnych dobrych myśli i wspomnień.
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejny wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  32. spróbuj japoński sernik -trochę z nim roboty niestety
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  33. Witam. Na bloga trafiłam zupełnie przypadkiem... ale to co zobaczyłam... Mój dom rodzinny jest koło Stalowej Woli - Sandomierza. Bieszczady odwiedzałam co roku jako dziecko i później jako nastolatka w ramach oazy. Kiedy zobaczyłam, że pani mieszka w Lutowiskach to stwierdziłam, że nie oszczędzę sobie komentarza.. Otóż Skorodne odwiedzałam 3 razy z rzędu co rok. Jak nie z oazą, to z klasą w ramach wycieczki. A przecież to rzut beretem :) Obecnie mieszkam w Anglii, bieszczad nie widziałam już półtora roku. I nie ma pani pojęcia jak się tęskni za tym wyciszeniem. Dzięki zdjęciom dała mi pani namiastkę tego szczęścia bieszczadzkiego. Obiecuję, że zmuszę narzeczonego do przyjechania do pani pensjonatu. Żebym miała go związać i w bagażniku wywieźć przyjadę. Dla takiego klimatu jaki pani tworzy, dla tych gór i widoków - warto.
    Pięknie po prostu pięknie. Bloga przeczytałam całego od deski do deski.. łez wylałam trochu ze szczęścia - jak dobrze, że tacy ludzie jak pani prowadzą bloga. Dziękuję.
    Pozdrawiam
    Kasia Oazowiczka

    OdpowiedzUsuń
  34. Magodo jeśli Pimpek to ten na zdjęciu -to z twojego opisu jawił mi się inny obraz ,coż względność postrzegania ,,kazdy widzi to co chce zobaczyć lub to czego nie chce :)Przypomniałaś mi historię z dzieciństwa ,kiedyś na wycieraczce mojego domu znalazłam małego kotka ,był wynędzniały ,i swoimi małymi oczkami wołał o pomoc .Przekonałam domowników by pozostał , mimo sprzeciwu mamy -pedantka (,na sama myśl o siersci robiło jej się niedobrze )ale czego się nie robi dla dziecka, zainterweniowała jednak stanowczo gdy kotek' nie trafił' do kufety ,fetor spowodował stanowczą decyzję i oddanie kotka gospodarzowi w pobliskiej wiosce
    Odnośnie geniuszów i wszechświata :)to powinnaś wiedzieć ,że w wyścigu emocje i myślenie zawsze wygrywają emocje . Nie ufaj sobie za bardzo :)to tak odośnie... patrzenia ,bo możesz przekłamywać rzeczywistość ...hm chociaż w kontekście przekłamywanej rzeczywistości .......:)
    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  35. Lubię twoje nieoczekiwane powroty:))) Zawsze coś mądrego się człowiek dowie i piękna trochę zobaczy. Podziwiam takie samodzielne, wolne psiaki jak Pimpek. Zawsze jak gdzieś biegną to wydają się takie zaaferowane, jakby miały miliony ważnych spraw na głowie i dokładnie wiedziały, gdzie trzeba teraz biec i co załatwić. Ale nie jest to życie łatwe ani bezpieczne.
    Też od lat myślę o zrobieniu paschy, ale może w tym... Ale chyba dodam skórkę pomarańczową i migdały:))) Twoje zdjęcia urokliwe, a zwierzaki jak zwykle fantastyczne, kociaki na oknie i psiaki w błocie to sama radość.
    Magodo, zapraszam serdecznie do naszego (tj. Hany i mojego) bloga oraz na naszą aukcję na Dom Tymianka. Pozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ależ się zaczytała i zapatrzyłam :)
    Pimpek jest niesamowity, a Twoje fotki piękne.
    Wpisuję blog do ulubionych, bo już wiem, że będę tu wracać. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Radosnych i spokojnych Świat Wielkanocnych. Serdecznie pozdrawiam. Zuza

    OdpowiedzUsuń
  38. Jagodo, niemal dwa miesiące temu obiecałam, że zagościsz w moim domu czy raczej odwrotnie - ja w Waszej Chacie, choć tylko wirtualnie. :) I stało się: przyrządziłam Twoją pyszną paschę. :) Niniejszym więc dziękuję za przepis i przesyłam bardzo ciepłe pozdrowienia z góry mapy, życząc Wam dalszego spełniania marzeń i szczęśliwego, dobrego życia w przecudownej równowadze z naturą w Waszych przepięnych, niezwykłych okolicznościach przyrody. :)
    A teraz idę skubnąć jeszcze nieco pyszności i pozachwycać się własnymi, znacznie skromniejszymi, lecz przecież bardzo kochanymi okolicznościami. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Witajcie Kochani,

    o ile dobrze pamiętam wczoraj mieliście 3 rocznicę ślubu - składam więc serdeczne życzenia i życzę wspólnych pasji, miłości, czasu dla siebie i spełnienia wszystkiego o czym tylko marzycie. Pozdrawiam. Ila z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
  40. Witam serdecznie , już drugi raz wpadałam na tego pięknego bloga, za pierwszym razem podziwiałam zdjęcia, przepiękne ! Co roku jeździmy w Bieszczady, bardzo tęsknie za tymi pięknymi widokami, magicznym klimatem i niekończącą się zielenią dookoła, tak jakby czas się tam zatrzymał, wspaniałe miejsce do wypoczynku i relaksu, jestem zauroczona też domem, bardzo ciepły i przytulny aż miło popatrzeć na tak klimatyczne miejsce, bardzo cieszę się że mogłam choć chwilę powspominać i zobaczyć to cudne miejsce . Pozdrawiam http://malarstwoeda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Witaj. gdybym mogła choć ciut cofnąc czas, przeniosłabym się w Bieszczady. Odwiedziłam je pierwszy raz kilka lat temu, gdyż uwielbiam górskie wędrówki. Stuposiany stały sie moją bazą wypadową. Byłam w Lutowiskach, widziałam Kirkut latem. Twoje zdjęcia zachwycają i pobudzają marzenia o Bieszczadzkich widokach. Pozdrawiam serdecznie.
    http://chatamagoda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu