poniedziałek, 28 czerwca 2010

Na poprawę humoru

*



Od tygodnia nie widziałam słońca! Zimno, wilgotno, Maciek mówi, że jeszcze kilka dni i kozy obrosną glonami. Mam kryzys i alergię na wszystko co mokre - nawet do gotowania zup czuję wstręt. Suszenie prania to wielkie logistyczne wyzwanie.
Pamiętam jak wybierając się w Himalaje trafiłam na końcówkę pory monsunowej. Wszystko było zatęchłe od wilgoci, ulicami Katmandu płynęły rzeki, ludzie brodzili w nich po kolana. Nad jedną z ulic majtał się, sypiąc iskrami, zerwany, gruby kabel elektryczny. Kiedy domajtywał do poziomu wody wszyscy ludzie wyskakiwali z niej, jak stado insektów wieszając się na okolicznych ścianach, drzewach i murkach - jak odmajtywał w górę skakali do wody by w ekspresowym tempie przebyć choć kilka metrów do przodu. On znów opadał w dół i cała zabawa powtarzała się. Sądząc po wprawie w uniknięciu porażenia prądem nie był to pierwszy raz. Zastanawiałam się dlaczego nikt nie odłączył tego kabla z zasilania... mózg człowieka zachodu pracuje inaczej. Pewnie z jakiś powodów nie było to konieczne. Patrząc na mokry bieszczadzki świat, ów elektryczny balet cały czas miałam przed oczami.
Powtarzałam sobie też chińskie przysłowie: "Musisz dzielnie znieść deszcz, jeśli chcesz oglądać tęczę"
Te chmurne dni rozświetlały nam również pieski. Dopiero kiedy dołączyła do nas maleńka Beza widzimy jakim aniołem jest Buba. Wcześniej traktowaliśmy to jako rzecz oczywistą: jej wspaniały charakter, świętą cierpliwość, mądrość, dobroć i posłuszeństwo. A Beza? To inna bajka, sprytna, dzielna, miła i przytulna, jest uparta po mnie, apetyt ma po Maćku a ruchliwość po - no właśnie najczęściej w takich sytuacjach przywołuje się porównanie do owsika. Zwana przez nas Piranią bo podgryza Bubę bez litości, na drugie zwana Prosiaczkiem, bo kolor, gabaryty i ten chudy ogonek. Ma najpiękniejsze oczy świata i potrafi nimi patrzeć z absolutną niewinnością, gryząc kolejną parę butów.
Zdjęcia zwierzątek proszę:









Buba gniecie się w koszyczku malucha...



podczas gdy Beza panoszy się na dużym metrażu:




Tak właśnie wyobrażam sobie piranię:










Siedząca niewinność:


Na poprawę humoru dobrze jest też obstawić dom kwiatami.

















Widoki z tarasu i na taras również trzymają mnie w okolicach pionu.



























Dzisiaj nieśmiało wyszło słońce. Szamanię by zostało na dłużej!


*

piątek, 18 czerwca 2010

Pies atomowy

*



Teatrzyk Zielona Gęś przedstawia:

Tragifarsę w dwóch aktach

Występują:
Beza - pies szalony
Buba - pies w desperacji
księżyc - w desperacji
kozy - w desperacji
kobieta wiejska - w tym samym
mężczyzna wiejsko - budowlany - nie wiedzieć czemu spokojny

miejsce akcji - soczystych traw łan
czas akcji - rozciągnięty jak gumka od desusów

Kobieta wiejska woła: mężczyzno!
Mężczyzna odwołuje: sama chciałaś!
Beza biega.
Buba siedzi skołowana.
Beza gryzie Bubę w ucho i biega dalej.
Kozy meczą.
Księżyc rumieni się i zapomina wzejść.
Beza biega.
Mężczyzna wzrusza ramionami.
Kobieta woła: desperacja mi się pogłębia!
Beza biega.
Buba wyje do księżyca.
Kozy wzruszają ramionami.
Beza biega i skacze.
Kurtyna wpada w desperację i nie spada.

Akt drugi

miejsce akcji - drewniana chata na krańcu świata
czas akcji - jak w akcie pierwszym

Beza biega i merda ogonem.
Buba, księżyc, kozy i kobieta wiejska wołają głosem gromkim: KURTYNA!!!!!!
Beza - biega.
Księżyc wzrusza ramionami i chowa się za chmurę.
Chmura z pretensją: O przepraszam!!!
Beza biega.
Kurtyna postanawia nie spadać.




















Beza wygląda jak biały szczurek ale jest to baardzo mylące. Ktoś jej zainstalował w tyłku turbo doładowanie. Piesek jest żywiutki. Nie skarżę się. Wpadam tylko w oczopląs bo jest jednocześnie w wielu miejscach na raz. Wszystko robi tak jak Buba: biega tak samo szybko, je tyle samo! Wszyscy jej ustępują bo ma przy tym tyle uroku i wdzięku, że nawet Bury wymięka. Nawet kozy! Wygryzła Bubę z jej koszyka i biedna Buba śpi w ciasnym koszyczku malucha podczas gdy Beza panoszy się w na jej posłaniu!





Dopiero późną nocą moglibyśmy znaleźć chwilkę spokoju na tarasie ale wtedy padamy na nosy i idziemy spać. Robimy to z obawą bo Beza ma taki apetyt, że drżymy czy nie zje nas jak będziemy spali.



*

niedziela, 13 czerwca 2010

Beza

*


Wpadam tylko na chwilę aby podzielić się naszą radością!
Dziś nieoczekiwanie odwiedzili nas właściciele mamy naszej Buby i przywieźli ze sobą ją wraz z dwoma maluchami.
Kiedy dowiedziałam się, że jeden szczeniaczek - dziewczynka, jest do oddania natychmiast podjęłam decyzję: weźmiemy ją! Buba będzie miała towarzyszkę i siostrę w jednym!
Maciupek dostał imię Beza. Jest śliczna, miła i grzeczna i we wszystkim podobna do Buby.
Przedstawiam ją zatem, kochani - oto Beza!




Buba z mamą. Beza podgryza.




























Znikam, bo dochodzi do mnie gromki śmiech gości - widać Buba i Beza dają z siebie wszystko.
Posyłam wiele radosnych pozdrowień!


*

Filmowo:

Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:

Okolice domu

Okolice domu